Czy w pop świecie jest jeszcze miejsce na magię? A może to właśnie ona rekompensuje nam żmudne szukanie sensu w życiu?
Wybierając Magdę na swoją rozmówczynię miałam wiele obaw. Po pierwsze- nie każdy uważa, że potrzebuje w życiu magii, a wszelkie do niej nawiązania banuje niczym algorytmy social mediów odrzucające wszystko co wykracza poza schemat im przypisany. Po drugie zdaję sobie sprawę, że w czasach średniowiecznych Lejdiz Magazine wylądowałby na stosie, bo w całej obfitości wiary, w której nas wychowano, nie ma miejsca na inny nurt tajemniczości niż te zapisane w Biblii.
W tej rozmowie pytam o sprawy nie do końca popularne i oczywiste. Poznajcie Magdalenę, która opisuje siebie jako medium, tarocistkę, jasnowidzkę i praktykantkę białej magii. Mam nadzieję, że już same te określenia zaintrygowały Cię na tyle, aby oddać się lekturze zapisu jednej z naszych rozmów. Podczas naszych rozmów nie zanotowałam wokół niej ani czarnych kotów, ani szklanej kuli, ani miotły nawet. Za to poznałam osobę niezwykle ciepłą, pełną miłości do świata, o pięknej, łagodnej w wyrazie buzi. Zanim zapytasz, uprzedzę. Nie zapisałam się na seans z medium czy czytanie z kart, choć te w naszej relacji się pojawiły, zwracając moją uwagę ku zapomnianym regionom w ciele, którymi, jak wspomniała Magda muszę się zająć. Zatem czym zajmuje się współczesna wiedźma, czy jest w Twoim życiu miejsce na odrobinę magii?
Cześć Magda, powiedz mi proszę, czym się zajmujesz?
Witam serdecznie. Pracuję jako tarocistka, jasnowidz oraz medium. Jestem też białą wiedźmą. Mam coś jeszcze w zanadrzu- maluję obrazy.
Czy w czasach, kiedy już wiemy, jak ważna jest nauka i wiemy, że wiele magicznych sztuczek to po prostu działania aury czy innych czynników, biała magia może być popularna?
Wiesz co? Oczywiście! Może być popularna i jest. Świat, ludzie stają się coraz bardziej otwarci. Społeczeństwo doznaje takiego duchowego przebudzenia i wraca do korzeni. Do czasów, kiedy ta magia była codziennością i była używana z wielkim szacunkiem oraz zaangażowaniem. Budzimy się. Jeszcze 20, czy nawet 10 lat temu nie miałam tak otwartych klientów, jakich mam dzisiaj. I to jest piękne. Bo magia to nie tylko karty, kadzidła i wypowiadanie magicznych zaklęć. Moim zdaniem to przede wszystkim wspaniale połączenie ze światem i naturą. Siłą natury jest potężna i powinniśmy z tego korzystać.
Czy warto wierzyć w magię?
Pytasz nieodpowiedniej osoby (hahhaha).
Nie mogę odpowiedzieć inaczej, oczywiście że warto. Zajmuje się tym ponad 20 lat. Jak wiadomo wszystko ma swoje dobre i złe strony, ale w magii to jest tak, że wyłącznie od nas samych zależy, czy złe strony się pojawią. Mam na myśli nasze działania. Uważam, że uprawianie magii z dobrem w sercu nie spowoduje, że ujrzymy właśnie ta złą stronę, wręcz przeciwnie, sprawimy, że drugi człowiek uzyska pomoc i wsparcie. Wiem, że zdania są podzielone. Magia ma wielu zwolenników, ale i wielu przeciwników. I ja to rozumiem. Nie należy nikogo zmuszać do korzystania. Nigdy nie zdarzyło mi się nikogo przekonywać na siłę. Są rożni ludzie, tacy którzy wierzą, tacy którzy śmieją się z tego typu działań, ale i tacy, którzy są ciekawi i próbują a później wracają.
A konkretnie, jeśli np. ostatnio mam tzw. czarną serię. Otwieram szafkę, spada mi na głowę kubek, załączam urządzenie do przedłużacza, poraża mnie prąd, czuję się podminowana, ze wszystkimi się kłócę, wychodzę, winda zamyka się na mnie, nagle staje i muszę wzywać pogotowie techniczne. Co zrobić? Czy są jakieś magiczne sztuczki, żeby poprawić sytuację?
Pytasz mnie o magiczne sztuczki, które można zastosować, gdy totalnie czujemy, że świat jest przeciwko nam? Jak najbardziej takie istnieją. Mam kilka sposobów na to by skutecznie odwrócić nieprzyjazne zdarzenia. I od razu zaznaczam, jest to biała magia. Nauczyła mnie tego moja babcia.
Istnieje kilka prostych sposobów, które bezpiecznie można zastosować w domu. Jednym z nich jest okadzenie całej swojej osoby i mieszkania białą szałwią. Zamykamy okna i drzwi, następnie zaczynając od wejścia, kierujemy się w przeciwna stronę niż ruchy wskazówek zegara, okadzamy wszystko szałwią i wypowiadamy słowa: "Moje miejsce jest oczyszczone, chronione i wolne od wszelkiej złej energii". Po wszystkim należy otworzyć wszystkie okna i porządnie wywietrzyć mieszkanie. Drugim świetnym sposobem jest umycie całego ciała solą oraz spalenie kawałka kory dębu razem z liściem laurowym.
Wiem, że zajmujesz się Tarotem. Słyszałam, że wiele osób się naśmiewa z tej formy przepowiadania przyszłości i uważa, że równie dobrze można czytać z fusów. Opowiedz o tych kartach. Co można z nich wyczytać i tak naprawdę czym są?
Żeby opowiedzieć o kartach, myślę, że należy zacząć od ich początku. Tarot powstał na przełomie XIV i XV wieku, we Włoszech. Pierwsza talia pochodzi właśnie stamtąd. Nazywano je wtedy trionfi – tryumfy i służyły do grania. Około 1505 roku karty wyruszyły poza Włochy i przyjęły nazwę tarocco – tarok. Tak wędrowały po świecie aż w XVII powstał Tarot Marsyliański, który stał się wzorcem dla kolejnych talii. W 1760 roku szwajcarsko – francuski okultysta Antoine Court de Gēbelin stwierdził, że to zaginiona “święta ksiega” z Egiptu, tak powstała mylna legenda, że Tarot pochodzi właśnie stamtąd. Wkrótce potem Eteilla – rodowity paryżanin używał kart jako wyroczni i odkrył ich moc. Na sam koniec karty trafiły do Anglii, gdzie zakon Złotego Brzasku wniósł ogromną rolę do rozwoju tych kart.
Tarot dzieli się na Wielkie Arkana, w których znajdują się 22 karty oraz Arkana Małe, składające się z 56 kart. Co można wyczytać z kart? Tak naprawdę wszystko. Karty można pytać o każdy aspekt naszego życia, poczynając od zdrowia a kończąc np. na planowaniu zakupu domu czy auta. Karty Tarota to świetne narzędzie by poznać co może nas czekać w przyszłości. W każdej talii Tarota zapisany jest kompletny obraz ludzkiego życia. Odpowiednia praca i podejście do kart pozwalają nam na odnalezienie, swojej drogi życiowej, pozwala poznać siebie samych, ale też pomagają rozwiązać w bardzo skuteczny sposób problemy z jakimi borykamy się na co dzień. Dzięki kartom możemy zagłębić się w kwestie karmiczne i pojąć, dlaczego jesteśmy w danej sytuacji. Tak więc Tarot to świetne narzędzie, które ma pomóc- nie wystraszyć.
Jakich kart nie chciałabyś widzieć w żadnym rozkładzie?
Tak naprawdę nie mam takich kart. Występując pojedynczo nie są w stanie dać nam pełnego obrazu sytuacji. Trzeba zastosować specjalne rodzaje układów, żeby dokładnie odczytać całość zdarzenia. One dopiero pięknie mówią, gdy tworzą nam historię z obrazków, ułożoną na stole. Dopełniają się. Na pewno nie chciałabym widzieć w układzie zdrowotnym czyjejś śmierci oraz nie chciałabym widzieć zdrad w układach miłosnych i towarzyszącemu tego typu zdarzeniom bólu drugiego człowieka. Niestety i takie sytuacje mają miejsce podczas konsultacji. Natomiast BHP tarocisty nie pozwala na dyskusje o pewnych kwestiach, w tym właśnie przekazywania ekstremalnie złych nowin.
Czy zdarzyło Ci się zobaczyć śmierć pytającego? Co w takiej sytuacji? Czy można jakoś delikatnie osobie zakomunikować, że za pół roku już jej nie będzie?
Tak, miałam takie przypadki. Bardzo mi ciężko o nich mówić, bo jednym z nich był mój stały klient, z którym byłam mocno zżyta a drugim bliski przyjaciel, pisarz którego śmierć zobaczyłam nie w kartach, ale na zdjęciu. Jest taka zasada wśród tarocistów: nie możemy mówić o śmierci wprost. Wykładając karty, widzę co może nastąpić -w tym również utrata życia. Nie wolno mi jednak powiedzieć, słuchaj zostało Ci trzy miesiące, umrzesz. Jedynie co mogę to poprosić i w stanowczy sposób naciskać, żeby ktoś się zbadał, zadbał o zdrowie lub inne ważne kwestie. Natomiast czy ta osoba to zrobi, zależy wyłącznie od niej. Ja nie mogę nikomu niczego narzucić. Poza tym nie chce się uważać za wyrocznię. Nie chce nikomu odebrać nadziei i zmiażdżyć słowem „śmierć”. Jestem tylko człowiekiem.
Taka odpowiedzialność musi być ogromnym obciążeniem psychicznym. Jak Ty wracasz do równowagi ciała i umysłu?
Masz rację. Jest to ogromne obciążenie. Często nie mogę spać, jeść i jestem odłączona od świata po bardzo trudnych sesjach. Moj stan umysł ma ogromny wpływ na to jak wróżę. Żeby komuś pomoc jak najlepiej, trzeb być samemu w dobrej formie. My – tarociści jesteśmy takim nadajnikiem i pewne czynniki mogą mieć ogromy wpływ na naszą pracę. Muszę być sprawna mentalnie, emocjonalnie, fizycznie oraz psychicznie. Jak sprawić by taki stan równowagi osiągnąć. Każdy ma swoje wypracowane sposoby. Ja mam ich kilka. Przede wszystkim odpoczynek i kontakt z naturą. Kocham las, drzewa i wodę. To tam zostawiam swój niepokój i ból. Matka natura pozwala mi wyzbyć się tego co bolesne i tego co powoduje, że moje ciało i umysł zostało poszarpane. Uziemiam się. Chodzę boso po trawie, przytulam się do drzew i jak tylko mogę to obmywam się wodą ze strumienia. Już sam szum płynącej wody rezonuje z moim ja - nagle staje wolna i gotowa do dalszej pracy. Po takim oczyszczeniu nakładam na siebie również tak zwany pancerz mentalny – ochronę.
Czy poza magią wspomagasz się też np. psychologią czy innymi metodami, które są skuteczne w polepszaniu jakości życia ludzi?
Praca z Tarotem i magia to już moim zdaniem połączenie z parapsychologią. Nie stosuje natomiast żadnych konkretnych psychologicznych metod, bo się na tym nie znam. Robię to co podpowiada mi serce i intuicja. Wspomagam się medytacją, kryształami, ziołami oraz magią świec.
Mimo to, że dużo już wiemy, możemy niemal z prędkością światła zdobywać informacje, nie ma ograniczenia, jeśli chodzi o dostęp do wiedzy, wyniki eksperymentów, wciąż kochamy magię. Jak myślisz, dlaczego?
Mogę się wypowiedzieć tylko za siebie. Powiem krótko: kocham magię, bo dzięki niej pomagam osobom, które straciły często sens życia. Dzięki niej uratowałam wielu ludzi, pomogłam wielu rodzinom i będę to robiła do końca swojego życia.
A dlaczego inni kochają magię? Pozwolisz, że odniosę się do tego co mówią moi klienci. Mam takich, którzy są ze mną i 20 lat ale tez takich, którzy przyszli tydzień temu, Tak więc wypowiem się na podstawie tego co piszą do mnie po konsultacji, a piszą tak: „odżyłam”, „zaczęłam spać normalnie”, „bóle zniknęły”, „uratowałaś mnie”, „dokonałam dobrego wyboru”, „już się nie boję, lęki zniknęły” … no i jak tu nie kochać magii?
Zajmujesz się też seansami z medium, czyli de facto kontaktujesz się z duchami. Opowiedz nam o tym. Czy są to duchy przodków osób pytających czy przypadkowe duchy? O czym najczęściej rozmawiacie?
Tak, pracuje również jako medium. Tak naprawdę najczęściej klienci pragną kontaktu ze swoimi bliskimi. Nie ma przypadkowych duchów podczas moich sesji. Muszę nadmienić, że seans medium nie jest wywoływaniem duchów, tego robić nie należy i jest to bardzo niebezpieczne. Dusze naszych bliskich są obok nas, niezależnie czy tego chcemy, czy nie. Na podstawie zdjęcia twarzy klienta, biorącego udział w mojej sesji potrafię powiedzieć kto i dlaczego jest przy nim. Rozmowy są na różne tematy, najczęściej bliscy chcą usłyszeć jak zmarłym jest po drugiej stronie. Często chcą też dopiąć spraw, które są w jakiś sposób dla nich trudne i niezałatwione.
O co proszą duchy?
Bardzo często chcą się pojednać z osobami, które zostały tu na ziemi. A za życia zabrakło na to czasu. Proszą o wybaczenie, chcą dać znać konkretnej osobie o tym, że była dla nich ważna i kochana. Prośby są przeróżne.
A najciekawsza prośba?
Może nie najciekawsza, ale ważna, bo być może ratująca życie. Do klientki przyszedł duch i kazał zmienić jej toster. Wkrótce coś zaczęło się przypalać, klientka poszła do kuchni i zobaczyła, że wtyczka tostera zaczęła się palić i gdyby nie to, że zareagowała natychmiast i od razu sprawdziła właśnie to urządzenie, spaliłby się dom.
Słyszałam, że Twoim darem jest również jasnowidzenie. Czy masz na tym polu sukcesy?
Myślę, że tak. Pomogłam wielu osobom oraz rodzinom w odnalezieniu zaginionych bliskich. Jakieś dziewięć miesięcy temu zaangażowałam się w sprawę zaginięcia Bartosza Ratajczaka, którego ciało znaleziono dokładnie w miejscu, które zaznaczyłam na mapie, na rzece. Pomagałam przy sprawie Gabrysi Kosilko z Leicester. Dokładnie opisałam oprawcę Gabrysi oraz sposób w jaki pozbawił ją życia. Zaznaczyłam również, że morderca targnie się na swoje życie, tak też się stało. Pomogłam Irlandce Elisabeth Cooney w odnalezieniu jej brata. Wskazałam miejsce, w które mają się udać. Kierowała mnie tan jego dusza. Znajdował się dokładnie tam, gdzie wskazałam. Pomagałam czynnie ponad 2 lata przy sprawie Iwony Wieczorek. O moim udziale i wizji można przeczytać w książce Janusza Szostaka, prowadzącego fundację „Na tropie”, pod tytułem „Kto zabił Iwonę Wieczorek?”. Tych spraw jest naprawdę wiele, natomiast o większości z nich nie mogę opowiadać publicznie, dla dobra śledztwa oraz ze względu na własne bezpieczeństwo.
Czym zajmuje się Fundacja „Na tropie” Janusza Szostaka, o której wspominasz?
Fundacja, w której pracuje jako jasnowidz pomaga w poszukiwaniach zaginionych osób. Mamy wspaniały zespół redaktorów, psychologów, prawników oraz grafików, którzy stoją na straży, gotowi by nieść pomoc. Każdy, kto doświadcza tragedii, jaka jest znikniecie bliskiej osoby, może liczyć na nasze wsparcie.
Jak to robisz? Przychodzi do Ciebie np. rodzina, pyta o zaginione dziecko. Co musisz zrobić, żeby je zobaczyć? Jak wygląda taki proces jasnowidzenia? Kiedy przychodzi ta odpowiedź i dlaczego raz ją masz, innym razem nie ma żadnej wskazówki?
Proszę taka rodzinę o zdjęcie zaginionej osoby. Czytając energię zdjęcia potrafię określić czy dana osoba żyje lub nie. Następnie mam moje kolejne wizje, dzięki którym pomagam zlokalizować zaginionego. Proces jasnowidzenia nie jest prosty. Zawsze kieruję się moja pierwszą wizją. Nie kombinuję. Pierwszy odbiór jest zazwyczaj najbardziej trafny. Przeglądam mapy, odtwarzam wizje z ostatnich dni przed zaginięciem. Widzę wtedy naprawdę różne sytuacje. Miałam przypadek, kiedy widziałam mężczyznę z czterema zielonymi jabłkami, jak się okazało po odnalezieniu zaginionego miał on przy sobie w lnianej torbie te właśnie cztery jabłka. Ktoś inny ukazuje mi się jedzący rosół, rodzina potwierdza, to prawda, jedliśmy trzy dni temu tą zupę. Dla kogoś może się wydawać to śmieszne i mało istotne, ale dla mnie to potwierdzenie, że mam dobre połączenie z energią zaginionego. Wiem wtedy, że idę dobrym tropem. Wskazówki są różne, czasem jest ich wiele a czasem czuje totalna pustkę. Zależy to od mojej energii, ale też od energii zaginionej osoby. Inną energię mają żyjący a inną zmarli zaginieni.
Czy zajmując się zawodowo wróżbiarstwem w dzisiejszych czasach da się żyć? Czy raczej należy te talenty umiejscowić w kategorii „hobby”?
Myślę, że spokojnie można traktować wróżbiarstwo jako dobre źródło dochodu. Potrzeba dobrego serca i energii a klienci będą przy nas. Trzeba po prostu być dla ludzi i dawać dobro.
Jakbym miała zapytać o Ciebie. Czy często sobie stawiasz Tarota i jak Ci w życiu pomógł?
Zaskoczę Cię, bardzo rzadko stawiam sobie sama Tarota. Naprawdę robię to sporadycznie. Jak mi pomógł Tarot? No np. na egzaminie mogłam łatwo określić materiał, który się pojawi. Pomógł mi również w zdiagnozowaniu moich problemów zdrowotnych. Kilka razy uniknęłam tez opóźnienia na samolot. Jest tego trochę. Ostatnio nawet sprawdzałam czy ekipa remontowa wykończy mi na czas łazienkę. Tarot się nie pomylił. Remont nadal trwa (ha ha ha)
Czy można się tego nauczyć samemu w domu?
Powiem tak- nie sądzę. Tego nie da się wyuczyć z książek, możesz się nimi wspierać, ale musisz mieć to coś, żeby być dobra w tej kwestii. Natomiast jest to wyłącznie moje zdanie. Dam tu swój przykład, sposób w jaki odczytuje dane karty nijak się ma do podręcznikowej interpretacji. Ustaliłam z kartami swoja własną metodę odczytu i tego się trzymam.
Czy każdy może wykorzystać magię w życiu codziennym? Czy trzeba ku temu specjalnych zdolności a może każdy z nas ma w sobie tą moc?
Można stosować magie w codziennym życiu, ale osoby, które nie maja o tym pojęcia nie powinny same kombinować. Nie jest to dobry pomysł. Nie każdy z nas ma swobodny przepływ energii i nie każdy będzie mógł ta moc z siebie wykrzesać.
Możesz na przykład oczyścić dom szałwią, jeżeli wkładasz w to dobrą intencję, ale bardziej skomplikowane wysoko energetyczne rytuały zarezerwuj już u specjalisty. Podobnie jest z Tarotem i wróżeniem komuś, jeśli nie masz wiedzy i doświadczenia. To może być niebezpieczne. Dobro może czynić każdy i dopóki nikomu nie szkodzisz jest ok, ale np. karty w nieodpowiednich rękach mogą komu nieźle namieszać. U nas zdolności ujawniły się już u prababci, później babci, więc moja energia nie wzięła się nagle z kosmosu.
Niektórzy uważają, że wystarczy kupić kilka kryształów, spalić listek laurowy co jakiś czas, zapalić kadzidło z białej szałwii i wystarczy. Czy takie przypadkowe rytuały mają sens? Czy wszystko powinno być od początku do końca przemyślane?
Najlepiej poszukać wsparcia osoby, która się tym zajmuje. Z pomocą takiej persony można naprawdę wiele zdziałać i doprowadzić do pożądanych rezultatów. Mówię tu nawet o samym wytłumaczeniu zasad BHP rytuałów czy przedstawienia instrukcji działania.
Jeżeli będziemy korzystali z pomocy osób, które zajmują się magia, należy zrobić konkretne rozeznanie, tak żeby wybrać odpowiednią osobę. Należy sprawdzić jak dana osoba pracuje i na jakich zasadach wykonuje swoje usługi. Osobiście nie polecam stosowania czarnej magii, gdyż taka może sprowadzić na nas niemałe problemy.
Czy wypada maga i jasnowidzkę zapytać o marzenia? Jeśli tak, jakie masz?
Oczywiście, że wypada. Mam marzenia jak każdy. Mam kilka marzeń. Największe to dom nad morzem, na plaży lub pośrodku lasu. Chciałabym również kiedyś otworzyć swój własny zakład pogrzebowy. Wiem, troche creepy ale to moje marzenie. Myślę, że świetnie będę umiała zadbać o potrzeby swoich klientów. Nie sądzisz?
Zatem spełnienia, wykonania dobrych planów i jak najjaśniejszego światła wokół Ci życzę. Jeśli ktoś będzie chciał skorzystać z Twoich usług, gdzie może Cię znaleźć?
Dziękuję Ci bardzo za rozmowę. Tobie również życzę spokoju ducha oraz samej pozytywnej energii wokół Ciebie. Jeżeli chodzi o kontakt ze mną, to zapraszam na mojego Facebooka - Tarot, Medium Magdalena Augustynowicz, moge podać rownież link https://www.facebook.com/MagdaAUGUSTYNOWICZofficial lub bezpośrednio przez WhatsApp pod numerem (+44) 7800842912. Dziękuję I przesyłam każedemu czytelnikowi wiele dobra.