Jest w nich coś przerażającego a zarazem fascynującego. Za zadanie nadrzędne wybrały posługę swojemu mężowi i dzieciom, na bok odstawiając swoje ambicje i plany. Najczęściej trenowane latami, choć są i takie, które dopiero teraz postanowiły się zmienić i uczą się siebie w nowej roli. Tradwives bo to o nich mowa, to regresywny ruch kobiet polegający na powrocie roli kobiety jako matki strażniczki domowego ogniska. Czy to kolejne wcielenie marzenia o dominacji mężczyzny, o jego sile, niepodważalności jego przekonań? A może tęsknota za poczuciem bezpieczeństwa, rozczarowanie systemem, który nie działał dla nich i zapewnił im szczęścia?

Jak wyjaśnia Estee- Tiktokerka ze społecznością prawie 200 tys. fanów, termin” tradwife” dotyczy kobiet, które z wyboru powracają do tradycyjnej roli żony, wybrały życie jako tzw. Homemaker w roli kobiety zajmującej się gospodarstwem domowym, podległej swojemu mężowi. Jak twierdzi influecerka, to tylko wybór, jeden z wielu w obecnych czasach i nie powinien budzić tyle emocji.

Idealizują dbanie o dom, gotowanie traktują często jako największą życiową pasję, sprzątanie jako fascynujące zadanie do wykonania, po południu zajmują się opłatą rachunków czy interesami, w tym biznesem influencerek, którymi wiele z nich ma ambicję zostać.

 

Femizm przestał działać

Ballerina Farm, nazywana królową tradwife, mormonka, była balerina, królowa piękności, która zgromadziła wokół siebie społeczność ponad 18 milionów followersów na TikToku, Instagramie i YouTubie twierdzi, że tylko jako tradwife może być szczęśliwa. Dla niej mąż, Bóg, rodzina to naczelne priorytety w życiu. Nieszczęśliwym dniem w życiu Influencerki był dzień jej ślubu 13 lat temu. Para ma ośmioro dzieci i żyje na farmie w stanie Utah. Jak twierdzi, wszystko robią razem. Dumna mama sami robi masło, sery, lody, przetwory, wszystko co się da. Jej profile są tak słodkie, jedzenie tak apetyczne, a mąż i dzieci tak uśmiechnięci, że aż chce się wskoczyć do tej bajki.

Hannah Neeleman bo tak naprawdę nazywa się piękna farmerka robi wszystko bez wyczuwalnego wysiłku. Doi krowę, za chwilę piecze chleb ozdobiony kwiatami, z dzieckiem na ręku i gromadką biegającą wokoło. Wszyscy idealnie piękni, zadbani, przedziwnie czyści, idealni. Wygląda jakby kobieta wykonywała swoje zadania, jedno za drugim bez cienia zmęczenia, chleby pieką się niemal same, krowy, owce doją się z pomocą dzieci, do tego powstają sery, doglądają się warzywa i owoce. Choć farma Ballerina zarabia na siebie, Hannah aktywnie prowadzi swoje konto, przy okazji np. bierze udział w konkursach piękności i wychodzi na imprezy, oczywiście z całą rodziną. Ta rodzina jednak nie ma problemów finansowych, a jak wygląda sytuacja na naszym rodzinnym podwórku?

Mikroinfluencerka Mrs Wojtowiec przyznaje, że budżet u nich jest dość napięty i ona jako dobra żona ma obowiązek mężowi pomóc (ale na swoich warunkach, jak dodaje). Podczas jednej z sesji Q&A Poliksena przyznaje, że zarabia z domu, co pozwala im łatać dziury finansowe. Nie mają jeszcze dzieci. Podkreśla, że bycie tradwife to mindset, który nieodłącznie jest połączony z wiarą. Ich rolą jako kobiety jest bycie żoną i matką na 100%. Oburza się na osoby, które twierdzą, że jest „gold digger” i na te, które mówią, że jest służącą. Uważa, że prawda leży po środku i po prostu wypełnia swoja misję.

„Swoje życie budujesz dokoła swojej rodziny, małżeństwa, a nie wokół kariery np. To jest najważniejsze” - twierdzi Poliksena. Rolę drugoplanową pełni stylistyka związana z ruchem. Większość tradwives to zadbane kobiety, ubrane w sukienkę, często w fartuszku, piekące ciasta lub wykonujące pyszne dania pani domu i serwujace je mężowi. Polska tradwife ceni klasykę w modzie. Lubi swoje sukieneczki w stylu retro, a w kwestii treningów Poliksena dodaje, że praca w domu to trening sam w sobie, bo podczas obierania ziemniaków zwykle sobie tańczy, nie siedzi przy biurku, wstawia pranie, suszy czy gotuje. 

 

Zmęczone feminizmem

Influencerka twierdzi, że feminizm nasz nieco oszukał. Kobiety może się wyzwoliły na papierze, ale w zwykłym życiu i tak wykonują prace na kilka etatów. Są zatem bardziej zmęczone. Przy jasnym podziale ról i obowiązków unika się takiej sytuacji. Dlatego uważa, że tradwife jest najlepszą rolą dla kobiet. Jednocześnie przyznaje, że bycie dobrą żoną to nie tylko gotowanie, sprzątanie czy ogarnianie rachunków. To także postawa, na mocy której nie będzie „strzelała focha”, „szanowała jego decyzje nawet jeśli do końca się z nimi nie zgadza”, „to także ciągła praca nad sobą, swoją kobiecością, duchem, ciałem i domem” - jak mówi w wywiadzie dla TVN.

Wiktoria z Wysp dodaje, że ten ruch to jedyna nadzieja na przywrócenie ładu, porządku, przeciwstawienie się wyzyskującym korporacjom, powrót do wartości.

„To nie chodzi o to, żeby być paprotką, która tylko stoi i pełni funkcje ozdobne. Chodzi o bycie liderem, kapitanem, ale nie tyranem. Nie da się prowadzić auta z dwoma kierownicami, ale to nie znaczy, że pasażer nie może mieć wpływu na to, gdzie się jedzie, na cel podróży. Znam cel podróży, ustalamy go razem z mężem.” - dodaje Poliksena.

Na pytanie „co zrobisz, kiedy mąż odejdzie lub umrze?” odpowiada:

„Jakąś pracę na przeczekanie zawsze można znaleźć. Mam doświadczenie w pracy. Jeśli mamy na tyle pokory, żeby podjąć się jakiejkolwiek pracy, to nie ma problemu. Twierdzi, że trzeba mieć zawsze plan ustalony na boku z mężem i poznać narzędzia finansowe, dzięki którym możemy się zabezpieczyć.”

 

Wiara i moda

U podstawy ruchu tradwife leży wiara. Kobiety podążające tą drogą przeciwstawiają się zwykle feminizmowi i postrzegają swoją rolę jako przywilej, spełnienie marzeń, odpowiednie miejsce w zepsutym, pozbawionym tradycyjnych wartości świecie. Z profilu innej mężatki- Agaty, aka dziewczynyzpomaranczami29 dowiadujemy się m.in., że wśród tradwife preferowany jest tzw. godny strój. Czymże charakteryzuje się objęte usystematyzowaniem przez sam Watykan odzienie?

  • Nie dopuszcza jakichkolwiek przeźroczystości, w tym tiuli, zwiewnych tkanin, przez które widać ciało
  • Należy zakrywać brzuch i ramiona
  • Dekolt nie może być zbyt głęboki, jeśli jest zbyt duży, należy go zapiąć broszką
  • Sukienka najlepiej maksi, w wersji light- midi, służące zakrytym kolanom, nawet podczas klękania czy powstawania z kolan podczas mszy

 

 

„Pamiętaj, że sukienka cię okrywa, a nie odsłania. Te obnażające ubrania są nie tylko nieskromne, ale najczęściej po prostu brzydkie.(…) Nie dopuść, aby moda ograniczała twa skromność i godność. Nie jesteś lalką albo manekinem, by można było tobą dowolnie obracać” widzimy cytat z jednej książek, która ma być wykładnią stylu życia tradwife.

 

Ten trend jednak jest nieco inny w USA. Amerykanki z dumą prezentują różnorodne stylizacje. Często są to sukieneczki przed kolano tzw. milk maid dress, czy też wycięte w dekolcie tzw. sun dresses. Różnicę pomiędzy nimi tłumaczy na TikToku progresywna tradwife Victoria Lit. Influencerka wyjaśnia na swoim profilu, że sprzyjanie tradycyjnej roli to nie tylko usługiwanie mężowi, ale także rozwój osobisty, zarówno w sferze fizycznej, jak i psychicznej, ale także nietolerowanie braku szacunku. Victoria podkreśla, że uwielbia, kiedy mężczyzna rozczula się nad twoimi małymi pasjami tj. ogrodnictwo czy inne małe projekty. W sprawie mody wypowiada się także Estee. Niestety w jej ocenie obecna moda na noszenie legginsów, T-shirtów, krótkich spodenek, jest niegodne kobiety. Dama bowiem powinna ubierać się w sukienki, nosić make-up, wyglądać jak kobieta poza sytuacjami tj. ćwiczenia czy inne wymagające specjalnego stroju. Wg niej kobiety powinny wyglądać jak kobiety, zawsze zadbane, a mężczyźni jak mężczyźni. Jako wzór mody stawia lata 50’.

Jak twierdzi Paulina- „Moją pracą jest praca w domu. Zatem nie będę cały dzień chodziła w brudnym fartuszku albo w dresie cały dzień.”

„Estetyka jest dla mnie ważna”- mówi Poliksena.

Niewątpliwie w kwestii mody wyróżnia się nieco mniej tradycyjna tradwife Nara Smith, znana jako naraaziza, która prezentuje się w sukniach wieczorowych. Jej filmiki przypominają stąpanie modelki po wybiegu wielkich krawców. Zresztą taki właśnie zawód wykonywała zanim została żoną. Nara ma prawie 4 miliony fanów na Instagramie, jej stroje są przepiękne a potrawy jeszcze piękniejsze. To jedna z tych księżniczek, którą chciałaś być jako dziecko. Idealny zamek, książę, gromadka dzieci i niezwykłej urody, zapewne też smaku cuisine. No czego chcieć więcej?

 

Organicznie, ekologicznie, doskonale

 

Przeglądając profil Paula.pogodna , skąd inąd niezwykle estetyczny, podobnie jak inne konta tradwives, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ich życie polega głównie na planowaniu każdego dnia niczym obrazka z Instagrama. Odprowadzanie dzieci do szkoły, zakupy na lokalnym ryneczku, wybranie najzdrowszych produktów, gotowanie, sprzątanie i czekanie na rodzinkę, która zasiąść w doskonale przygotowanym do sielanki otoczeniu. To nie są dzieci, które w pośpiechu zjedzą McDonalda czy nawet nuggetsy z pieca. To nie mąż, który zadowoli się zamawianym „chińczykiem”. Tu ma być organicznie, zdrowo i preferencyjnie od ziarenka na stół. Ich domy to niemal muzea doskonałości. Dopieszczone w każdym calu.  Paulina przyznaje w jednym z wywiadów telewizyjnych, że jej najstarsza córka była w żłobku i ten czas wspomina bardzo źle. Czuła się wówczas, że traci cenny czas, nie widząc kroków milowych pokonywanych przez swoje dziecko. Twierdzi, że będąc tradwife odnalazła swoją drogę.

 

Idealna rodzina

 

Ale i na Wyspach nie brakuje tradwives. Moją uwagę przykuła Wiktoria Wilkosz, mieszkająca w Londynie młoda żona i mama, żona jednego z liderów Konfederacji. Wyszła za mąż w wieku 18 lat. Jej motywacją było stworzenie idealnej rodziny, której sama nie miała. Z profilu poza tradycyjnymi wartościami możemy wynieść także przepisy na dania wege i nie tylko. Wiktoria należy do kościoła Jezusa Chrystusa Dni Ostatnich, czyli mormońskiego. 

Wiktoria ma dystans do siebie i nagrywa czasami filmiki, które np. opowiadają o jej życiu „zmanipulowanej kury domowej”, w których opowiada o tym jak się modli, żeby „serwować swojemu mężowi obiadki do końca życia”. Jej profil jest dość otwarty a swoją szczerością z pewnością zjednuje sobie wielu fanów. Na dziś jest to ponad 10 tysięcy. Jej historia porodowa pokazuje w pigułce, jak można żyć inaczej, jeśli w coś się mocno wierzy. Szczery raport, jakże nietypowy dla tradwives, którym dzieci zdają się wyskakiwać nagle z łon, bez uszczerbku na urodzie i spokoju mamy. Wiktoria opisuje godziny bólu, remedia, które stosowała, żeby go uśmierzyć w postaci chrześcijańskich afirmacji, ciepłą kąpiel czy rzucanie się z bólu na podłogę. Jednak poród kończy się bez medykalizacji, bez jakiegokolwiek znieczulenia, co zarówno mama jak i tata sobie wymarzyli.  Przed ciążą w wywiadzie dla TVN Wiktoria mówiła o tym, że od momentu, kiedy zajdzie w ciążę, nie chce już pracować i chce w pełni oddać się rodzinie. Jak zapowiedziała, tak zrobiła. Dziś jest popularną influencerką ruchu tradwife.

 

Krytyka ruchu

Ruch tradwife z założenia jest niezwykle szlachetny. Przypomina o pierwotnych wartościach i czyni z kobiety strażniczkę domowego ogniska. Taki model przekazywany był nam zarówno, kiedy dorastałyśmy, podprogowo we wszystkich opowieściach - mama gotowała, sprzątała, na wsi zajmowała się w dużej mierze gospodarstwem a tata chodził do pracy lub na wsi podejmował się ciężkiej pracy na roli. Tak przedstawiały naszą rolę płciową również bajki, o ile nie była to królewna, która miała leżeć, pachnieć i czekać na pierwszy pocałunek. Tak wychowała na edukacja katolicka, więc gdzie tu kontrowersja?

Ruchowi zarzuca się poddaństwo kobiet, odejście od zdobyczy nowoczesności w postaci feminizmu, niezależności, równości płciowej. Mówi się o tym, że takie rodziny są szczególnie narażone na przemoc, która może być ukrywana latami. Jeden z filarów- utrzymywanie żony w sferze finansowej tworzy zagrożenie przemocą finansową, uzależnieniem od partnera, które uniemożliwi kobiecie odejście, jeśli taka sytuacja by zaistniała. Mówi się nawet o fundamentalizmie, który jest opakowany w słodki obrazek.

Tradwife twierdzą, że taki model związku wybierają świadomie i wspólnie decydują o wszystkim od samego początku. Nie ma mowy o związku, jeśli nie ma szanowania swoich potrzeb, nie można zaplanować i przegadać problemów. Żadna z nich nie widzi zagrożenia, bo we wszystkich domach decyzje finansowe są podejmowane wspólnie, również te zabezpieczające sytuacje nieprzewidziane jak śmierć czy utrata pracy przez małżonka. Do wyboru takiego stylu życia nie czują się do niej ani przymuszane, ani namawiane. Twierdzą wręcz, że jeśli para decyduje się na dzieci, to zostanie tradwife ma przełożenie również finansowe, bo oszczędza rodzinie kosztów nań, żłobków, sprzątaczek, jednocześnie zapewniając dzieciom lepszy start w życie u boku ukochanej mamy zamiast obcej pani.

W ruchu są niestety także ekstremizmy, które w sensie dosłownym promują uległość mężowi. Kobiety te nazywają swoich mężów „moim panem” lub „królem”.

 

Koniec bajki

Ruch tradwife brzmi niczym film fantasy na dzisiejsze czasy. To bajka tak piękna, żeby aż chciałoby się czasami, żeby była prawdziwa. My, Polki często tęsknimy za tym, żeby nam odjąć choć jedną rolę. Podejrzewam, że obudziłam w niejednej z nas pragnienie bycia „tylko” panią na włościach, dobrą żoną i mamą potomstwu.

Meredyth Willits to influencerka, która opowiada swoją zakończenie bajki. Związek skończył się rozwodem. Bohaterka została z dwójką dzieci. Bez niczego. Jako tradwife potencjalnie zawsze jesteś narażona na taką sytuację. Dlatego tak ważny jest rozwój osobisty, edukacja, zdobycie jakiegoś doświadczenia.

Meredyth dodaje, że influencerki tradwife opowiadają o swoim idealnym życiu, ale umniejszają swoję rolę. Bowiem nie jest tajemnicą, że kreatorki treści często zarabiają więcej niż ich mężowie. Co jest dla nich zdrowe i zapewniające przyszłość. Problem polega jedynie na tym, że promują ruch kobiet, które w większości nie będą w tej komfortowej sytuacji i nie będą miały zarobków z działalności w social mediach. Zatem postrzega to jako nieuczciwe.

Rozpoczęłam kilka tygodni temu dyskusję na temat tradwives na popularej grupie kobiet grupie na Facebooku- Polskie Haliny in the UK. Posypały się opinie za i przeciw. Ponad 160 komentarzy. Temat budzi emocje, bo jest każdej z nas bliski.

Jednak z grupowiczek Alicja powiedziała np.:

„Byłam taka żoną, posprzątane, dzieci ogarnięte, w domu czysto jak w muzeum, mąż obiad codziennie ciepły na czas. Moim największym marzeniem była gromadka dzieci. Mąż zarabiał, ogarniał rachunki i cała resztę papierkologi. Ja miałam ładnie wyglądać, być zadbana, uległa i najlepiej posłuszna bez własnego zdania.

No ale po jakimś czasie pragnęłam rozwoju, pragnęłam wyjść z tej banki. Mężowi nie podobało się to. Więc po prostu zajął się była dziewczyna mojego brata młodsza o 12 lat, która wówczas u nas mieszkała na pokoju.”

„Czy tym paniom coś umniejsza, nie rozwijają się? Nie. Maja czas na zajęcia typu yoga, maja czas na spotkania, teatry, wystawy. Maja czas na czytanie.

Czym się rożni od takiej, która po pracy nie ma czasu na swój rozwój?

Moja dobra znajoma od 35lat jest w domu. Zajmuje się domem i prowadzi go znakomicie. Dom przepiękny. Mąż ma wywalone na co ona wydaje, ponieważ w domu ma wszystko pod nos podstawione. Bez niej nie dałby sobie rady. A ta znajoma gotuje znakomicie kuchnie świata. Zaprasza znajomych na kolacje. Jeździ z kolezankami na wakacje. Kiedys jeszcze wychodzila na musicale, do teatru. Dzieci zadbane. Juz sa dziadkami. On był żywicielem rodziny. Ona zadbana.” - wtóruje jej Ewa.

Jednak pojawiają się też zdecydowane głosy sprzeciwu, tak jak ten- Dominiki:

„Takie nowoczesne żony ze Stepford. Dla mnie koszmarne życie i bardzo niebezpieczne - jak chłop zawinie manatki, to z czym taka kobieta zostaje? Od zawsze powtarzam, że kobiety powinny pracować dla siebie i być niezależne na wszelki wypadek jakby się panu odmyślilo życie w związku/małżeństwie. Jestem daleka od współczesnego ruchu feministycznego (nie będę wbijała gwoździ ani zjeżdżała do kopalni etc), ale każda z nas zawsze powinna mieć swój grosz.”

 

Ale są też takie głosy:

” No znam takie panie…2 koleżanki mojej mamy.

Powtarzały mojej rodzicielce żeby zrezygnowała z pracy… dla dobra dzieci itd itp…

Mama nie zrezygnowała . Oboje z tatą pracowali a nasza babcia kochana pomagała przy nas (ja i brat)Fakt mama czasem “padala na twarz że zmęczenia “ podczas kiedy jej koleżanki chodziły jak księżniczki wypachnione dobrze ubrane, kawki, shoppingi…(lata 80/90 )mężowie na delegacjach..

No ale obu tym oddanym, cudownym i ukochanym mężom ( byli zapatrzeni w te panie) jakoś się z biegiem lat odmieniło…Wymienili na lepsze modele  (jeden na koleżankę z pracy - pracowali przy projekcie - mieli wspólne tematy itd; a drugi na panią poznana w czasie podróży służbowej w samolocie, też aktywnie pracującą)….

I dzisiaj jedna i druga koleżanka zapiernicz bo wcześniej się nie pracowało i emerytura marna. Piękne domy pachnące ciastem już dawno sprzedane … dzieci maja swoje życia … jedna mieszka u swojej mamy staruszki a druga wynajmuje….

A moja mama i tata dalej razem …szczęśliwi. W tym tygodniu będą obchodzić rocznicę ślubu.

Morał, bądź zawsze niezależna.”

 

W odpowiedzi na ruch tradwife powstał męski ruch „Passport bros” (zazwyczaj Amerykanie). Panowie podróżują po świecie w poszukiwaniu najlepszej, podległej żony. Na liście najlepszych lokacji są: Włochy, Tajlandia, Brazylia, a nawet Polska! Skromna, tradycyjna żona, która kocha, docenia, ciągle wysławia swojego pana i nigdy nie narzeka to zdobycz na miarę złota, która ma przywrócić światu harmonię, jak twierdzą panowie.

Od ruchu tradwife możemy się nauczyć niewątpliwie sporo pozytywnych rzeczy. Jedną z nich jest fakt, że praca w domu wymaga dużo wysiłku i wcale nie jest mniej ważna niż ta w korpo. Ważne jest jednak to, aby mieć wybór. Japończycy nazywają kobiety parasolami rodziny a w ich nomenklaturze istnieje zawód „zawodowa gospodyni domowa”. Ich zadaniem jest danie o dom, o wychowanie dzieci, o ich edukację, i to, żeby mąż nie musiał się o nic martwić. Zawód jest na tyle ceniony, że Japonki, które zdecydują się poświecić domowi, dostają na starość emeryturę. Jednak po odchowaniu dzieci zazwyczaj zostają same. Panowie oddają się swoim pasjom, zwykle zapominając o żonach. W kulturze japońskiej posiadanie kochanek jest czymś normalnym, więc ta dziedzina życia również nie scala małżeńskiej więzi. Jednak warto dodać, że rozwiedzione Japonki to jedna z najbardziej zadowolonych grup społecznych. Oddają się wówczas swoim zainteresowaniom, nawiązują nowe przyjaźnie i cieszą się życiem.