Z serii- poniedziałki bez cenzury. Agnieszka Szmidel obnaża tajemnice alkowy!


Fetysz – uczucie jest gadżetem
To dla nich przede wszystkim funkcjonują sklepy z seks-gadżetami. Są ich najwierniejszą klientelą, gotową zapłacić słono za swoje upodobania. Fetyszysta – każdy z nas po trosze nim jest, ale ci ekstremalni doznają rozkoszy wyłącznie przez kontakt ze szczególnym przedmiotem. Czego szukają, na co zwracają uwagę? I jak ważny jest dla nich przedmiot pożądania?
Huśtawka i przebieranki
Piękny, gibki mężczyzna o śniadej karnacji wchodzi do opustoszałego klubu. Na podwieszonej pod powałą ogromnej huśtawce, buja się wyfiokowana kobieta…bez majtek. Waginę i nogi widać w całej okazałości, choć poza tym kobieta jest ubrana w sukienkę pin-up w groszki i filuternie mruga rzęsami. Inna, stojąca za barem nieopodal huśtawki, wypina obfite piersi. Show zaczyna się w momencie, kiedy obie Panie, niczym w tanim Moulin Rouge, podciągają sukienki.
To mógłby być ulubiony film Maćka. W swoim mieszkaniu ma liczną kolekcję podobnych ubrań. Rozkloszowane sukienki, buty na obcasach, halki z falbanami i różne kapelusze to styl jego dziewczyny:
-Moją fascynacją dziecięcą była Marlena Dietrich. Potem, w miarę dorastania, zakochałem się w Audrey Hepburn. I dziś właściwie mieszam te dwie ikony. A w zasadzie miesza je moja dziewczyna. Nie ukrywam, że realizuje moje pragnienia. A wygląda to różnie: powtarzamy czasem całe sekwencje filmowe z udziałem naszych ikon, czasem tylko oglądam, jak moja dziewczyna się ubiera albo rozbiera.
Czy to jeszcze norma bycia dwojga ludzi, czy kaprys, mogący doprowadzić do toksycznej relacji?
Paulina Borucka, psycholog specjalizująca się w seksuologii, upatruje w fetyszyzmie realizację fantazji seksualnych:
-Zachowania fetyszystyczne dotyczą wyobrażeń, mogą też stanowić formę skanalizowania kompleksów. W seksuologii fetyszyzm należy do parafilii seksualnych, czyli zaburzeń preferencji seksualnych. Poza kontekstem kulturowym i sytuacyjnym bardzo ważnym punktem odniesienia przy interpretacji takiego zachowania jest norma partnerska, o której możemy mówić, jeśli w związku istnieje wzajemna akceptacja dla preferencji seksualnych każdego z partnerów.
-Nie jest tak, że moja dziewczyna podnieca mnie wyłącznie w kreacji ze „Śniadania u Tiffany’iego”. Mimo wszystko tworzę coś z daną osobą, która musi mi się podobać realnie, w życiu – śmieje się Maciek.
Szpilka na podnietę
Kamil wiedzie życie singla. Jak twierdzi, nie znalazł właściwej kobiety. Swoje królestwo ukrył bardzo skrzętnie, bo doradcy finansowemu nie przystoi obnosić się ze swoim bogactwem. Zatem pokazuje, jeszcze trochę zawstydzony, część szafy, w której stoi prostokątne pudło. Zwykłe, tekturowe pudło, którego zawartości nikt by się nie domyślił. A w nim? Czerwone, czarne, chabrowe i wielokolorowe. Z motywem wężowej skóry, gładkie, lakierowane. Są wśród nich znane marki z czerwonym spodem, marki w stylu vintage. W różnych rozmiarach. Szpilki – każda para wypastowana i wypieszczona.
Kamil delikatne wyciąga czerwony but z ostrym czubkiem za obcas. Jego oczy błyszczą, wyraźnie się ożywia:
-Za każdym razem, kiedy kupuję jakąś parę mówię, że to dla dziewczyny. Sprzedawcy dwoją się i troją, a ja udaję, że wydziwiam. Ale w rzeczywistości już od witryny widzę tę „moją” parę szpilek. A kiedy już ją mam, pragnę, aby jakieś piękne stopy założyły je i pokazały mi się. Nic więcej nie chcę – mówi z naciskiem.
Kiedy w takim razie przedmiot staje się pełnoprawnym „partnerem” fetyszysty? 
-Jak widać, symboliczny wymiar funkcji rzeczy materialnych „odrealnia” je, sprawia, że stają się magiczne – konkluduje Paulina Borucka. W sensie społecznym i kulturowym sam przedmiot, czy to będą szpilki, czy czyjaś część ciała, np. piersi, staje się znakiem. Przedmiot sam w sobie może być obiektem kultu seksualnego. Fetyszyści to często kolekcjonerzy, którzy bywają uzależnieni, a nawet kontrolowani przez swoje kolekcje.
Zapewne każdy z nas ma swoje ulubione przedmioty, szalejemy na punkcie czegoś, co doskonale leży na kimś, kto i tak nas podnieca. A co, jeśli to właśnie jakiś szczególny przedmiot nas pobudza? Dużo zależy od naszego partnera. I naszego wglądu w samego siebie.
Agnieszka Szmidel