Z cyklu ŚRODA PODRÓŻNICZKI- Maja Szymczyk przedstawia alternatywny sposób na podróżowanie

Z Mają przez świat


Podróże, ech podróże – otwierają horyzonty, wbogacają nasze życie w niesamowite wspomnienia i przeżycia, dzięki nim poznajemy nowych przyjaciół a czasem i miłość życia.. Ech kto nie chciałby podróżować więcej? Niestety podróże także najczęściej uszczuplają portfel.. Ale nie musi tak być zawsze. Mam na swoim koncie co prawda tylko dwa kontynenty, i moim zdaniem o wiele za mało pieczątek w paszporcie, ale postaram się podrzucić Wam parę pomysłów na tańsze i może ciekawsze podróżowanie. 
A zatem:
  • Wolontariat – Niestety ale w wielu jeszcze miejscach na świecie dwie ręce do pomocy za darmo sa bardzo bardzo potrzebne. Za darmo nie znaczy musi jednak znaczyć ‘za nic’ – może oznaczać wikt i opierunek, a dzięki temu możliwość zarobienia dodatkowego grosza bądź zdobycia dodatkowej umiejętności. Kiedy postanowiłam popracować nad moim niemieckim, wysłałam około setkę maili do wszystkich (jakie mogłam znaleźć na Internecie)  placówek kościelnych prowadzących żłobek, szkole lub inna placówkę w której moje dwie ręce mogłyby pomoc? Dostałam parę odpowiedzi, jedna z przecudnego miasteczka w Austrii. Za trzy godziny pomocy w przedszkolu mogłam zamieszkać w cudownym pokoiku na piętrze i jeść 4 posiłki dziennie razem z siostrami. Sanatorium i nauka niemieckiego gratis! Ale uwaga, sa tez bardzo drogie płatne wolontariaty. Obecnie coraz modniejsze wśród ‘grubych ryb’ jest odpoczynek poprzez prace dla biedniejszych… Wolontariusz za miesiąc w Peru musi zapłacić czasem ponad tysiąc funtów – jest to po prostu nowa gałąź turystyki. Nie oznacza to jednak, ze znalezienie wolontariatu i możliwości wymiany pomocy za mieszkanie jest niemożliwe. Jak pisałam na początku: każdy potrzebuje czasem pary rak więcej, i być może właśnie tam gdzie od dawna chciałabyś pojechać. Więcej o wolontariacie znajdziesz tutaj: http://www.lejdizmagazine.com/2012/04/z-cyklu-sroda-podrozniczki-swiat-za.html
  • Podróże służbowe – W czasach Internetu, Iphone-a, telekonferencji praca, która gwarantuje częste podróże jest coraz bardziej dostępna, i nie tylko dla pilotów czy komiwojażerów. Jako tzw. Business Development Manager (a po ludzku mówiąc: sprzedawca) jednej z agencji w Londynie ‘musiałam jeździć na wiele targów dookoła świata. Dzięki temu, ze pracowałam na pół etatu, po pracy zostawałam na miejscu aby pozwiedzać okolice. Lot był jednak opłacony. Dzięki temu zobaczyłam Brazylię i pare miast w Europie, a w przyszłości szykują się Chiny. Ale uwaga – życie na walizkach ma także swoje minusy. Często było tak ze więcej niż połowę dni w miesiącu spałam w hotelach i samolotach, a nie własnym łóżku.
  • Praca na kontrakt: np. śpiewanie w hotelach lub na statkach – wielu muzyków pomiędzy koncertami, decyduje się na wyjazdy i muzykowanie bardziej komercyjne. W Azji jest normą, iż w hotelach najwyższej klasy, zatrudniona jest biała wokalistka jazzowa umilająca czas załatwiającym interesy w salonie gościom. Taki kontrakt pozwala na nadrobienie zaległości w kwestii nauki i pisania nowych utworów (pracuje się tylko wieczorem, trzy godziny dziennie, sześć dni w tygodniu) oraz poznanie nowych zakątków świata. Dzięki biletowi powrotnemu do Londynu, po moich występach w Malezji, zwiedziłam znacznie taniej Tajlandie, Indonezje, i Laos (oraz zostałam napadniętą w Kambodży – ale i tak nie żałuję!). W tym roku być może znowu uda mi się pojechać do ukochanej Malezji, albo/ i do Indii.
  • Praca w turystyce: Kilkadziesiąt lat temu ojciec rodziny wykupowal wczasy w hotelu na plaży i rodzina co roku wyjeżdżała w to samo miejsce, odwiedzać tych samych sąsiadów wakacyjnych. Dziś można wybrać się na Kilimanjaro zbierając pieniądze na sierociniec (www.justgiving.com/maja-szymczyk – za każdy grosz będę niesamowicie wdzięczna! J) ; wybrać kurs tango w Buenos Aires, przejażdżkę po wszystkich winnicach Toskanii testując lokalne wina, i jeszcze wiele wiele więcej. Skutek – agencje turystyczne, organizatorzy tych niesamowitych wypraw  potrzebują więcej personelu , którego zadaniem jest często monitorowanie wypraw. Intrepid Ravel, czy inne biura podroży zawsze poszukuje chętnych na zmianę kariery i podróżowanie w CV. Wystarczy tylko się odważyć.
  • „Laptop moim domem’ – coraz więcej prac można wykonywać skądkolwiek pod warunkiem, iż ma się połączenie z Internetem. Tłumacze, dziennikarze, sprzedawcy, pisarze, i wiele wiele innych zawodów można wykonywać za pomocą laptopa –a ów może znajdować się nawet na plaży w Tajlandii, jeśli tylko mamy dostęp do sieci. Coraz więcej osób podróżuje całymi rodzinami. Polecam artykuł w Guardian’ie: http://www.guardian.co.uk/travel/2010/jan/09/nomads-working-travelling-world
  • Blogowanie, dziennikarstwo & sponsoring – coraz więcej ludzi zarabia na życie dzięki najnowszym technologiom i portalom: blogi, Twitter, Facebook – to narzędzia pracy. Na Wasze artykuły czekają portale online znanych gazet, a także np. firmy których produkt zabierzecie ze sobą w podroż. Potrzeba trochę pomysłów i zapału, ale jest to możliwe. Można także spróbować swoich sił jako Travel Prezenter – pośród setek kanałów dostępnych kablówek na pewno co najmniej dziesięć to kanały podróżnicze, które potrzebują pełnych pasji prezenterów gotowych pojechać na kraj świata. Być może czekają właśnie na Was?  Polecam: http://www.guardian.co.uk/travel/2010/jan/09/blogging-beginner-guide
  • ‘Partner płaci’ – no cóż, wydaje się nierealne i wzięte z hollywoodzkiego filmu.. ale jest jak najbardziej możliwe. www.sugardady.com – kiedyś dla zabawy założyłam tam konto (podstawowe jest bezpłatne) żeby cos komuś udowodnić. Był późny wieczór, my żartowaliśmy na temat stron tego typu. Założyłam, wkleiłam dwa zdjęcia i poszłam spać. Rano moja skrzynka zaskoczyła mnie ponad trzydziestoma wiadomościami, między innymi od pana X  który okazał się mega gentlemanem i parę razy zabrał mnie do teatru. Jesteśmy dobrymi znajomymi do tej pory. Pan X ma tez helikopter i wiele razy zapraszał na wycieczkę dniową do Belgii czy Monako.. ja byłam zajęta, a poza tym naprawdę go polubiłam, a w tym czasie postanowiłam spróbować porandkowac z kimś innym. Ale było to jak najbardziej możliwe. Co w tym złego, ze ktoś kto zabiera nas na randkę jest nieprzyzwoicie bogaty?
To tylko kilka pomysłów na to jak podróżować taniej. Najważniejsze moim zdaniem, jest by tanio czy drogo, podróżować jak najwięcej. Podobno ten kto nie podróżuje, czyta tylko jedna stronę z księgi jakim jest życie i świat, a nawet najpiękniejsza jedna strona, pozostanie na zawsze tylko jedna strona.
Z podróżniczym pozdrowieniem –
Maja Szymczyk