Wirtualny pocałunek

Jesteśmy niewolnikami technologii, a co za tym idzie po ludzku szukamy ich humanistycznego wymiaru. Po próbach wprowadzenia zapachowej rewolucji, touch screenach i rozpoznawaczy głosu, przyszła pora na przekazywanie emocji. Burberry i Google opracowały rewolucyjną aplikację do prezkazywania pocałunków. Wystarczy telefon albo tablet z touch screenem i możemy całować się do woli z wirtualnym kochankiem po drugiej stronie świata. Aplikacja dostępna pod adresem: http://kisses.burberry.com/

Program automatycznie rozpoznaje nasz pocałunek i wysyła urocze usta w wybranym kolorze do adresata wiadomości. Czyż to nie urocze?

Z aplikacji mogą także korzystać właściciele urządzeń z kamerami. To uśmiech w stronę korzystających z laptopów i komputerów stacjonarnych. Jeśli natomiast nie masz ani touch screena, ani kamerki, Burberry przygotowało dla ciebie własne wersje pocałunków, które możesz wysłać. To także rozwiązanie dla tych, którzy są za pan brat z higieną i nie chcą całować jednych z najbrudniejszych urządzeń, jakimi są niewątpiliwie telefony czy komputery.  Kwestia dezynfekcji ekranów na razie nie została poruszona. Zatem zwracam się z uśmiechem do koncernów produkujących środki czystości- pora na opracowanie bezpiecznych w użyciu, ekologicznych czyścików ekranów.



„Technologia z sercem i duszą…”- chwalą się inwentorzy aplikacji. Niedługo nie będzie już żadnej potrzeby spotykania drugiego człowieka. Partnera dobierze ci dobrze skrojony portal randkowy, wycałujesz go przez komputer, uprawiając wirtualny seks za pomocą Skype’a, złożycie aplikację o zatwierdzenie związku przez internet. Pozostaje tylko kwestia archaicznego sposobu na zapłodnienie, choć ten problem już poniekąd jest rozwiązany. Dzieci z probówek to rzeczywistość. Zatem kochani całuję Was mocno, dziś w kolorze soczystej czerwieni i życzę miłego dnia!
GS