Weź mnie na dancefloor, zrobię ci hardcore, czyli polsko- brytyjskie potyczki polityczne

źródło: pudelek.x.pl

Drodzy Politycy w Polsce i w Wielkiej Brytanii,

Zwracam się dziś z uprzejmą prośbą o zaprzestanie robienia z nas idiotów. Przecież wiemy doskonale, że rozgrywki na szczycie o kilka funtów zapomogi dla dzieci w Polsce nie jest clue programu. Niepotrzebne są występy w telewizji, radiu, memy i tłity, zainwestujcie raczej w dobrą polską gwiazdę muzyczną co by wyśpiewała Wam sławę i poklask. Nam, ludziom szarym, potrzebne jest życie. I to godne, pełne wartości i wspinające się po wszystkich stopniach piramidy Maslowa, która de facto podobno jest mitem. Nowy rok zapładnia bowiem smutna tandeta  niczym przebój Nataszy Urbańskiej „Rolowanie”, fałsz i próby pozbycia się łupieżu za pomocą krzywdzących ustaw antypolskich. Tak, drodzy panowie i panie, rolowanie. O tym chcę dziś Wam powiedzieć. Afera Camerongate trwa, sięgnęła posadzki toalety, od której nie może się oderwać Natasza Urbańska w swoim teledysku. Co się porobiło w tej Polsce, że sukces odnoszą kloszardzi? Czy to taki mit od pucybuta do milionera w polskim wydaniu? Tylko odwrotnie. Wiemy bowiem, że bohaterka muzycznego klipu biedą nie grzeszy. Może zbliża się do ludu? Taka Wyspiańska, lubi polską wieś.

Osobiście jako emigrantka z wyboru, nie rozumiem idiotycznej walki na słowa Kameruna z Kaczką, ani Kameruna z Sikorką, też z Kaczorem Donaldem. Ot kreskówka taka. A gdzie najważniejsze kwestie? Czy ze strony polskiej padło choć raz zdanie: „Drodzy Rodacy, wracajcie, mamy dla Was identyczną pomoc państwową, miejcie swoją dumę i zostawcie wyspy”?  A z drugiej strony czy  w walce o 20 funtów pomocy polskim półsierotom, pada choć słowo uznania zasług naszego narodu dla brytyjskiej gospodarki? Czy słowo „dziękuję” nie mieści się w zasobie słownictwa unijnej dyplomacji? To dla Was pracujemy, dla Was tysiace ojców porzuca rodziny, żeby stawiać proste ściany, wykańczać Wasze domy, opiekować się Waszymi dziećmi, matkami i ojcami w domach spokojnej starości, Wam serwujemy obiadki i wino, Wam również wzbogacamy ekonomiczną potęgę. Większość z nas płaci podatki i utrzymuje beneficiarzy, którzy od pokoleń siedzą w domu, popijają sajderka, jedząc tejkałeje. Oczywiście nie wszyscy Brytyjczycy tacy są, podobnie jak różni są Polacy. Jednak statystyki są nieubłagane i niestety dowodzą, że o wiele więcej przypadków wykorzystywania systemu jest po stronie brytyjskiej.



Przyznaję, że nie rozumiem dlaczego z igły robicie widły. Dlaczego np. nie zauważycie, że 5 miliardów funtów rocznie NHS wydaje na leczenie osób otyłych w Wielkiej Brytanii, fundując im przy tym dożywotnią rentę? Nomen omem wiele polskich niewolnic współczesnnego kolonializmu w białych rękawiczakch, właśnie te osoby opatruje, dogląda i sprawia, że są w stanie funkcjonować.To wygląda na duuuuży problem do rozwiązania. Przy tym 21 milionów funtów wygląda śmiesznie. Aż wstyd by mi było, jako premierowi, o tym wspominać. A że w stół uderzył, nożyce się odezwały. Oby ucięły te dywagacje skutecznie, u samego źródła, bowiem i tu ideał sięgnął posadzki toalety. Jakoże przy matematyce już jesteśmy, zastanawiam się gdzie są statystyki, które pokazują rzetelnie ile benefitów na dzieci i innych świadczeń, w tym emerytur np.wysyłane jest do 2.2 milionów Brytyjczyków, osiadłych poza Wielką Brytanią?



Spór o dzieci jest bynajmniej nie na miejscu, tym bardziej, że założeniem UE jest również pomaganie biedniejszym państwom, a prawo do wolności dziecko ma ponoć gwarantowane. W zapisach o fundamentalnych prawach dziecka w Unii Europejskiej czytamy na samym początku (artykuł 1*), że najważniejszym prawem dziecka jest prawo do godności, szacunku i bycia chronionym. Nie wspominając już o artykule 21, który mówi o zakazie dyskryminacji, w tym etnicznej.  Co a z artykułem 24, punkt 2? Mówi on o prawach dziecka, którego dobre samopoczucie powinno być najważniejsze dla wszystkich zaangażowanych w jego opiekę, w tym agencji rządowych. Czy interes i dobrobyt dzieci płatników podatków w UK podlegają innemu prawu? Czy to nie one powinny być najważniejszymi, branymi pod uwagę w całej tej karytaturalnej sytuacji? Co za artykułem 33, który mówi o prawie do cieszenia się z równości prawa, wolności ekonomicznej i opieki państwowej regionu, w którym mieszkamy? I wreszcie artykuł 34, który zdaje się być przedmiotem  Camerongate. Każdy obywatel UE ma prawo do korzystania z lokalnej opieki społecznej, benefitów, wliczając w to także pomoc w zakwaterowaniu tym, którzy  znajdują się w bardzo złej sytuacji materialnej, życiowej, aby zapewnić społeczeństwu godne życie.To prawo dotyczy każdego państwa, niezależnie od tego czy Polak wybierze życie w Wielkiej Brytanii, czy Brytyjczyk w Hiszpanii- należą im się świadczenia. W przypadku polskim- dzieci otrzymują należne benefity, które wypracowują dla nich ojcowie w karajach rezydencji.  Na koniec artykuł, który przez UK jest regularnie łamany. Prawo do głosowania i kandydowania w państwie, którego jesteśmy rezydentem. Czy oby na pewno mamy takie same prawa w Unii jak inni? Wygląda na to, że politycy jednak nie odrobili pracy domowej i nie wiedzą, że są one na porządku dziennym łamane.


Dzięki uprzejmej polityce obecnego premiera, zaczynamy się w Jukeju czuć jak homoseksualiści Europy, nieaceptowani w rodzinnych stronach. Wciąż żyjemy, pracujemy i udajemy, że życie jest cool, ale w głębi duszy wszyscy czujemy na sobie wzrok społeczeństwa, które nami gardzi. Wszyscy Brytyjczycy mają zdanie na temat Polaków, wszyscy nasiąkają tanią propagandą, nie wszyscy jednak się z nią zgadzają. Dlaczego nikt nie zwrócił uwagi na to, co pozytywne, dlaczego nikt nie wróci do istoty problemu? „Weź mnie na dancefloor, zrobię ci hardcore”– aż chciało by się zaśpiewać…Czyżby Cameron słyszał ten kawałek przed jego premierą?  Chyba pora mu zrobić filiżankę kawki czy herbatki i spokojnie wyjaśnić, że Polak nie gęś, swój język ma i jak trzeba będzie to go użyje.  Może poprosimy o zaparzenie trunku, panie Michale Wiśniewski, w iście śpiewającym stylu, w atmosferze rubasznej polskiej ikony muzyki rozrywkowej- Maryli Rodowicz w stroju Ewy, z piórkiem w d…



Smutno nam się zaczął rok, drodzy rodacy. Rolują nas politycy, celebryci i sąsiedzi. Czekam na wyniki potyczek słownych polytykierów o eurosieroty, spodziewając się dalszej części epopeji narodowej, ku pokrzepieniu serc. Miejmy nadzieję, że muzyczne kawałki w stylu „Rolowania” nie zdominują polskiej i światowej sceny kulturalnej. Trzeba jednak przyznać, że im większy kicz i porażka, tym więcej lajków, komentarzy i szumu medialnego. Ale czy tędy droga, drogi polityku?
GS

*Official journal of the European Union- Charter of fundamental Rights of the European Union (2010/C 83/02)