ŚRODA PODRÓŻNICZKI- Najlepsze miejsce na koniec świata

Źródło: The Guide to Southern Africa

Podniebne Królestwo
Wielkimi krokami zbliża sie koniec świata.
Ci którzy pamiętają film „2012”, być może kojarzą ostatnią scenę, gdzie w poarmagedonowych wiadomościach podana jest informacja, że najwyższą formacją górską są Góry Smocze…
Góry Smocze to kilkuset kilometrowe pasmo biegnące wzdłuż wybrzeża Oceanu Indyjskiego, rozpoczynające się w północnej części RPA, a kończące tuż poza granicami Królestwa Lesotho – w Afryce znane również jako „Kingdom in the Sky” (Podniebne Królestwo).
Lesotho, biorąc pod uwagę śrerdnią położenia, jest najwyżej położonym państwem na świecie. Najniższy punkt znajduje sie na wysokości 1400 mnpm, a ok. trzy czwarte kraju położone jest wyżej niż 2000 mnpm. Najwyższy szczyt to graniczący z RPA Thabana Ntlenyana o wysokości 3,482 mnpm.
Teza podana w filmie „2012” poparta jest obliczeniami belgijskiego uczonego- Patryka Geryla, który miał zamiar w Lesotho utworzyć bazę.
Miał, bo Lesotho nie bardzo ma ochotę współpracować w tym zakresie z uczonym którego większość świata nauki uważa za lunatyka…
Uporczywie zatem odmawia sprzedaży swych terenów w celu przekształcenia ich w jeden wielki bunkier, broniąc się tym, ze to… park narodowy!
No cóż, bunkra tam nie zbudujemy, ale co przeszkadza nam odwiedzić ten kraj w newralgicznym terminie w celach turystycznych?
Aby zdążyć, trzeba sie oczywiście solidnie pospieszyć.

Jak się dostać do Lesotho
W kwestii dostania sie go Lesotho nie ma szczególnych utrudnień – wprawdzie dla Polaków obowiązują wizy, ale za ok. 350 zł można takową otrzymać na lotnisku lub przejściu granicznym.
Do Maseru w Lesotho można się dostać samolotem tylko z Johannesburga. Lot jest krótki, trwa niecałą godzinę.
Gdybyśmy jednak z jakiegokolwiek powodu obawiali się lotu z powodu bliskości Armagedonu, droga lądowa również jest dobrym pomysłem.
Ze względu na stan dróg w Lesotho, najlepiej mieć do dyspozycji terenówkę lub mustanga (ale nie Forda!). Dobrze sprawdzi sie również osioł J
Obowiązująca waluta- maloti, jest całkowicie wymienialna na randy w stosunku 1:1. Przyjeżdzając do Lesotho, należy się zaopatrzyć albo w randy (jeszcze w RPA), albo w maloti w Maseru. Później może nie być okazji, gdyż banki i bankomaty nie są zbyt szeroko dostępne.

Przejść granicznych jest kilka – najpopularniejsze to Maseru Bridge, czynne całą dobę. Jest jescze kilka innych dostępnych przejść, ale są trudniej dostępne ze względu na kiepskie drogi. Niektóre z nich, np. najlepszy punkt widokowy- Sani Pass, dostępne jest jedynie samochodem terenowym.
Funkcjonuje również kilka przejść dostępnych pieszo – warto jednak sprawdzić godziny otwarcia zanim sie zdecydujemy na piesze przekroczenie granicy.
Trochę faktów o Lesotho
Ponieważ Lesotho graniczy tylko i wyłącznie z RPA, jest ściśle od niego uzależnione ekonomicznie – ze względu na wysokie bezrobocie, wielu mężczyzn emigruje na kilka miesięcy „za pracą”, pozostawiając w domach swoje żony i dzieci, które z braku innych możliwości same często zakładają własne biznesy.
Dlatego też większość urzędników i pracowników w Lesotho to kobiety. Mężczyźni pracują po sąsiedzku, głównie w kopalniach i na farmach.
Głównym zasobem naturalnym Lesotho jest woda.
Wbrew pozorom – w Afryce jest to bardzo istotny zasób mineralny – pozwala on bowiem na w miarę stabilny rozwój rolnictwa. Mimo, że 40% ludności w Lesotho żyje poniżej światowej granicy biedy (1.25 dolara/dzień) , to jednak w mniejszym stopniu polega na pomocy krajów rozwiniętych w dziedzinie żywienia – większość gospodarstw to maleńkie, samowystarczalne farmy, produkujące żywność na własne potrzeby. Woda z Lesotho zaopatrza również pobliskie tereny RPA.
Oprócz rezerw wody, w Lesotho występują złoża nieszlifowanych diamentów, wydobywanych w kopalni Kao, należącej do koncernu Namakwa Diamonds.
Niestety – podobnie jak w RPA i Namibii- lokalne społeczności nie czerpią z tego biznesu większych korzyści…
Jeśli chodzi o warunki klimateczne, to ze względu na swoje położenie Lesotho jest dużo chłodniejsze i wilgotniejsze niż sąsiadujące z nim RPA.
Odwiedzając Lesotho, należy zabrać odpowiednią odzież – nieprzemakalna kurtka i buty oraz bluza z polara to nieodłączne rekwizyty.
Chyba, że zdecydujemy ubierać się w koce, tak jak lokalni mieszkańcy.
ATRAKCJE TURYSTYCZNE LESOTHO
Lesotho to piękny kraj czystej, nieskażonej przyrody.
Większość turystów to backpackerzy oraz mieszkańcy RPA- podróżujący terenówkami wyposażonymi w konieczny sprzęt kempingowy. To także wycieczki konne i kładowe (organizowane głównie z Himeville niedaleko pięknej przełęczy Sani Pass) – oni również podróżują z własnym wyposażeniem, czasem nocując w wioskowych „okrąglakach”.
Oprócz kampingów zakwaterowanie oferują również pensjonaty, których pojawia się coraz więcej ze względy na rosnące zainteresowanie tym krajem.
Powstają one głównie na terenach. które są ueważane za szczególnie atrakcyjne- takich jak Semokong, Malealea, Katse Dam czy Afri-Ski – baza noclegowa jest jednak w dalszym ciągu bardzo uboga.
Semonkong 
W pobliżu Semokong znajduje się źródło rzeki Senqu, która jest lokalną nazwą Orange River, potężnej rzeki płynącej później przez całe RPA i stanowiącej granicę z Namibią. Nieco dalej mieści sie wodospad, który jest jedną z atrakcji Lesotho – można się kąpać w krystalicznej wodzie, a nawet zjechać po linie w dół wodospadu.
Dotrzeć tam można normalnym samochodem (my jechaliśmy maleńką Toyotą Yaris), choć zdecydowanie lepiej sprawdzi się terenówka. Jeśli nie mamy terenówki do dyspozycji, to samochód należy zaparkować w najbliższej wiosce i ostatnie parę kilometrów pokonać pieszo.
Jeśli nie uda nam się dotrzeć do Semonkong, to sporo atrakcji dostarczy nam również Malealea. Znajduje się tam nieco mniejszy wodospad (Botsoela Falls) do którego można dotrzeć konno (choć dośc łatwo jest również dojechać, ale to jest mniej atrakcyjną opcją).
Okolica Malealea to zielona dolina położona pośród szczytów – jest to jedno z niewielu miejsc w Lesotho z dość dobrze rozwiniętą bazą turysteczną. Malealea Lodge oprócz zakwaterowania w dość prostych ale wygodnych okrąglakach, oferuje wycieczki do okolicznych wiosek, wyprawy konne, wycieczki kładowe i rowerowe, a nawet wizyty u Sangomy (lokalnego szamana).
Tama Katse
Innym miejscem, które zasługuje na uwagę jest tama Katse.
Jest najwyżej położoną oraz drugą co do wysokości (185 m) tamą w Afryce.
Najwyższa (188 m) tama znajduje się na dopływie Nilu (Tekeze) w Etiopii.
Tama została wybudowana w ramach projektu Lesotho Highlands Water – jako jedna z pięciu w ramach tego projektu. Oprócz dostarczania wody Lesotho, ma za zadanie dostarczać również wodę dla RPA. Poza dostarczaniem wody wykorzystywana jest jako źródło energii elektrycznej – dostarcza prawie 100% zapotrzebowania w Lesotho.
Oprócz swojego praktycznego wykorzystanie – jest to niezwykle pięknie położone miejsce – obecnie trwają prace nad projektem mającym za zadanie rozwój tego rejonu w celu przyciągnięcia większej ilości turystów na wzór tam Vaal czy Hartbespoort w RPA.
Afri-Ski
Lesotho posiada również ośrodek narciarski Afri-Ski – jest to jedno z niewielu mniejsc w Afryce miejsc, gdzie przez kilka miesięcy w roku można pojeździć na nartach.
Pozostałe, czynne ośrodki na tym kontynencie, znajdują się w Maroku i Algierii, Lesotho nie może więc narzekać na konkurencje. Afri-Ski istnieje sobie póki co w swojej afrykańskiej niszy.
Wprawdzie dalako mu do standardów alpejskich – ale  jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma – tak więc na brak turystów nie narzeka.
Stoki są sztucznie naśnieżane, ale ze względu na klimat, najlepsze warunki panują od czerwca do września.
Najbliższa konkurencja- Tiffendale w RPA- przechodzi fazę rekonstrukcji po zmianie właściciela i ma być ponownie otwarta w 2013 roku (jeśli przetrwa koniec świata) – myślę, że wtedy serwis w Afri-Ski się znacznie poprawi.
Póki co – oprócz Malealea, Afri-Ski i tak posiada najlepszą bazę noclegową w Lesotho.
Wyprawa na Dach Afryki
Gdybyśmy posiadali quada-  motocykl off-roadowy lub porządna terenówke (z naciskiem na porządną – żadne tam europejskie wynalazki typu Honda CRV czy RAV4)- warto wybrać się na Dach Afryki. Najlepiej, żeby ta terenówka nie była nowa, bo istnieje spore ryzyko jej uszkodzenia. Z tego powodu warto też zainwestować na tę okazję w specjalne ubezpieczenie, pokrywające straty wynikające z uszkodzeń eksploatacyjnych na kiepskich drogach (czy też ekspoloatacji samochodu na bezdrożach…)
Wyprawa na Dach Afryki zaczyna się zazwyczaj w Himeville jeszcze po stronie RPA i biegnie przez piękną przełęcz Sani aż do Afri-Ski  – corocznie organizowany jest rajd motycyklowy pod tą samą nazwą, ale wybrać można się również samodzielnie.
Droga przez Sani Pass zaczyna się jako lekko piaszczysta (tudzież błotnista), po czym zmienia się w kamienistą (kamienie zostały położone w celu utwardzenia nawierzchni) ucierpieć zatem poważnie może podwozie naszego pojazdu.
Na szczycie czekają na nas przepiękne widoki – to dla nich warto przebyć tę uciążliwą drogę.
Po drugiej stronie, już w Lesotho, droga przez krótki odcinek prowadzący do pubu położonego „najwyżej w Afryce” jak twierdzą właściciele oraz dalej do wioski jest nieco lepsza (teren przestaje się podnosić), lecz w dalszym ciągu warunki są kiepskie.
Pub jest bardzo przyjemny, jeśli zamierzamy kontynuować podróż do Afri-Ski, warto posilić się tu przed dalszą wyprawą. Dalej nie bardzo będzie się już gdzie zatrzymać.
Całą podróż odbędziemy na wysokości ponad 2800 mnpm, często jeszcze wyżej.
Na tej wysokości często występują deszcze, droga przekształca się więc w błotnistą breję, która czasem zamarza. Dość częste są obsunięcia ziemi i skał – takimi drogami musimy dotrzeć aż do Afri-Ski (ok. 160 km), więc trzeba bardzo uważać. Dodatkowym utrudnieniem są ciężarówki w okolicy kopalni diamentów, która również leży na tej trasie.
Podróż z Sani Pass do Afri-Ski to minumum 4 godziny, nie licząc przerw. Średnia prędkość- jaką nam się uda osiągnąć na tym odcinku- to ok. 40 km na godzinę (nawet w przypadku doświadczonych off-roadowców).
Po drodze, niedaleko Afri-Ski, przyjdzie nam jeszcze pokonać przełęcz Tlaleng, położoną na wysokości 3270 m (najwyższa przełęcz w Afryce dostępna dla pojazdów). Bardzo często panują tam mgły, ograniczające widoczność do kilku metrów – taką mgłę najlepiej jest przeczekać na jednym ze zjazdów.
Z Afri-Ski do Maseru droga jest już znośna – trasa zajmuje ok 1.5 godziny.
Uważać trzeba na dzieciaki i zwierzęta, chodzące samopas po drogach – nie przejmujące się specjalnie przejeżdzającymi od czasu do czasu samochodami.
Generalnie Lesotho to wspaniałe miejsce na aktywny wypoczynek. Wycieczki konne, quady, narty,  wspinaczka i setki kilometrów tras górskich do przemierzenia- zachęcają do odpoczynku.
Powszechny jest jednak brak prądu, wprawdzie tama Katse produkuje wystarczająco dużo prądu, ale brak infrastruktury powoduje, że nie wszędzie jest dostęp do przyłącza.
Przyjeżdzając do Lesotho, należy przestawić sie na dzienny tryb życia. Niektóre ośrodki (w tym Afri-Ski i Malealea) posiadają własne generatory, ale są one włączane po zachodzie słońca i wyłączane ok. godz. 9-10 wieczorem.
Krótkotrwałe życie wieczorne koncentruje się zatem w barku i przy ognisku, przy którym można spotkać mnóstwo ciekawych ludzi i podzielić się wrażeniami.
Kto więc zechce uciekać przed końcem świata a lubi aktywny wypoczynek, na pewno nie będzie się w Lesotho nudził.
Przynajmniej przez kilka tygodni…
Tekst: Agnieszka Malonik
Zdjęcia: Agnieszka Malonik, internet