SŁOWO NA NIEDZIELĘ- Zimowa paplanina

Zimowa rozważania człowieka poczciwego, między panem, wójtem a plebanem

Zima ma się dobrze, niczym Chińczyki się mocno trzyma. A wraz z nią spadek ogólnej formy, zarówno tej fizycznej, jak i intelektualnej. Przeglądając media maści wszelkiej, optymizmu też nie widzę. Wszyscy jakby poddali się hibernacji. Nagle kościół poczuł się słaby, niedomaga swoją stoickością i tradycją. Aż abdykował papież. Jak na przywódcę owieczek przystało, przyznał się do ludzkiej słabości, niedomaga ponoć. I chwała mu za uczciwość. Tej jednakże nie można z natury rzeczy spodziewać się od polityków. Zarówno w mojej ojczyźnie urodzenia, jak i matce zastępczej- Wielkiej Brytanii- źle się dzieje.


Premier David Cameron

Nie, żeby to była jakaś nowość ale szczególnie odczuwalne są ostatnio nastroje antypolskie. Nie tylko Cameron zechciał się z nami rozprawić, wygonić do kraju urodzenia, ale kilku prywatnych morderców, do tego społecznie tracimy punkty, serwując w supermarketach i hotelach koninę. Choć podobno pożywna jest i nieco uboższa w złowrogi tłuszcz, ludziom się nie podoba świadomość pożerania sympatycznego zwierzątka. A jaki jest koń- każdy widzi. Osobiście moim dzieciom od zarodka powtarzam, że każde zwierzątko jest ładne, i to, które muczy, i także to które robi „ichaaaa”, ale problem nie polega na urodzie, to problem międzynarodowy. Swoisty symbol tego, co ci źli Polacy ze sobą przywieźli. W jednym z artykułów przeczytałam o angielskim pośle, który nie chce Polakom pomagać w budowie metra, nie chciał w niczym w sumie pomóc bo Polskę uważa za niepotrzebną doczepkę do Unii od samego poczatku jej dołączenia. Nie zanotował, że Polska wpłaca wciąż pełną składkę do UE, a kraj pochodzenia posła- czyli moja matka zastępcza- regularnie się od niej uchyla. Nie zanotował także, że Polak uczynił Brytanię jeszcze większą, że zakasał rękawy, poszedł zmywać gary ze swoim dyplomem magistra ekonomii, że zabrał się wreszcie za fatalne budownictwo angielskie i zaczął stawiać proste ściany, krany z wmontowanymi mieszaczami wody, co by dać kres erze eksluzywnego mieszania wody w kubku, w obsłudze klienta licznych restauracji wreszcie pojawiły się urodziwe panie z uśmiechem, które podadzą spragnionemu klientowi dodatkowo historię ich życia, domy brytyjskie ponownie lśnią czystością bo wkroczyły szkolone systemem polskim perfekcyjnie panie domu, które zajmą się wszystkim, od podtarcia tyłka bobasa, poprzez zakupy, odkurzanie, zmywanie, skończywszy na uczeniu pacholąt języków obcych i dodawania. 

Również edukacja zanotowała dodatni wpływ rodzimych pacholąt, albowiem nagle brytyjska szkoła zdała sobie sprawę, że te obce jakoś więcej potrafią, szybciej się uczą, wybijają i są mimo problemu z komunikacją na początku, znacznie sprawniejsze w przyswajaniu wiedzy od rówieśników Wielkiej Brytanii. Banki także zanotowały, że Polak to klient cenny, który nie tylko konto otworzy, ale i odłoży, kredycik weźmie, kartę kredytową mu się też wciśnie i w dodatku ją spłaci. A że Polak nieboże bardzo często ma problem z biegłą komunikacją w języku matki przybranej, można nim manipulowac do woli. Zatem panie (p)ośle metra nam nie w Warszawie nie buduj. Polak potrafi, metro planuje już od 22 września 1925 roku a buduje od 1951. Nabraliśmy doświadczenia, niezależnie od unijnych środków. Co jak co ale kasa to się zawsze znajdzie.

Papież Benedykt XVI
W sferze ducha drodzy bracia Brytyjczycy także pozytywne zmiany. Katolickie świątynie bowiem wypełniają po brzegi nasi, szczególnie te, które oferują polskiego duszpasterza albo chociaż kazanie w ojczystym języku. A świat uparcie pyta: jaki powinien być dzisiejszy kościół? Trudne pytanie- powiadam Wam. Nie chciałabym być jego głową, ani szyją, na pewno już nie nogami. Pomiędzy kończynami bowiem kryje się największy jeo grzech- celibat. Tak naturalny jak tylko trup może istnieć w państwie żywych. Zachodzę w głowę jak ma taki klecha dziś oprzeć się pokusie? Czy podają im jakieś hormony wyciszające instykty? Co z tymi co testosteron jednak posiadają? Ja wiem, że istnieje grupa ludzi aseksualnych, ale jak się spodziewać, że ludzie wynaturzeni będą dobrymi przewodnikami ludzkich dusz? Czyż asesksualność nie jest bardziej szkodliwa niż poddawanie się naturze? Nie mi oceniać, kto kogo woli, czy panów, czy panie, a może obydwie płcie, ale zmuszanie ludzi z krwi i kości do celibatu to niczym umieszczenie Hanibala Lectera w celi z grupą ludzi na odbycie wyroku dożywocia.  Wcale się nie dziwię abdykacji Benedykta XVI. Skandal skandalem pogania, człowiek przy zdrowych zmysłach nie umiał by ich tłumaczyć, siły przebicia też papa nie ma. Pedofilia zdaje się być dość częstym problemem w kręgach katolickich, co niewątpliwie przysparza bólu głowy wszystkim mędrcom tej wiary. Daleko mu do naszego Jana Pawła II, który nie tylko rozmawiał z ludźmi, podawał na tacy mądrości, wskazówki w encyklikach, ale także był otwarty na dialog z innymi religiami. To właśnie chyba jest największą bolączką współczesnego kościoła- wbrew założeniom bycia dla każdego, napawa się pychą i brakuje w nim miejsca na dialog. Monolog katolicki bowiem leży w jego tradycji, podobnie jak walka o szerzenie myśli twórczej za wszelką cenę. Nie jest ludzki po prostu.

Katoliccy biskupi
Wbrew pozorom kościół jednak ma się dobrze. Wcale nie umiera, a aktywizuje się w innych miejscach. Zmienia się społeczne poparcie. Kiedyś mocno europocentryczny, obecnie emigruje bardziej na Południe, szczególnie Ameryki. Dojrzewa też katolicyzm afrykański.  Głowa takiej instytucji niewątpliwie musi być nie od parady. Musi być otwarta, uszy muszą słuchać, oczy widzieć, a ręce działać w odpowiedzi na społeczną sugestię. Głowa nie może płatać skandalicznych figli i mówić np., że rozdawanie prezerwatyw w Afryce przyczynia się do wzrostu zachorowań na AIDS. Nie od dziś wiadomo, że owe społeczności wierzą, że seks to najlepsza ludowa rozrywka, wierność nie należy do tradycji, a leczenie choroby to szerzenie jej poprzez stosunki z młodymi dziewicami. Zakazanie im używania prezerwatyw to jak przyzwolenie na holokaust. A o tym akurat z pewnością Benedykt XVI pamięta.

Jednocześnie istnienie takich księży jak np. znany z programu naszej młodości „Ziarno”- ksiądz Wojciech Drozdowicz, przywraca nadzieję, że oni bywają czasami także ludzcy. Pamiętacie jak tańczył na dachu, jak wił się z dzieciakami wokół kontrabasu? Tak to on właśnie dziś prowadzi jeden z warszawskich parafii na Bielanach, gdzie pozwala sobie na pyszałkowate wyświetlane filmów, dialog z młodzieżą, latające piórka i gołębie z plastiku na pilota, które zataczają kręgi ponad głowami wiernych, wspominanie Jimiego Hendrixa , czy Janis Joplin. To on w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” powiedział, że „liturgia jest zdesakralizowana, a kazania nie wiadomo o czym”. Europejski kościół nazywa hospicjum. Wiernych nowego pokolenia- Marsjanami, wychowanymi w wirtualnej rzeczywistości. W środowisku klechów nie nazywają go jednak nie wspaniałym rewolucjonistą, a Palikotem w sutannie. Podobieństwo do polityka ma sugerować nieokrzesane poglądy, niekonwecjonalne podejście do zadań narzuconych i prawd absolutnych. Niewątpliwie panów łączy chęć do zmiany w przyśpieszony i niestandardowy sposób.

O kościele można pisać litania, o jego roli we współczesnym świecie dyskutować do woli. Ja jednak mam nadzieję, że przywódcy dusz, czy to nobliwi politycy, czy też duchowni wszelkich maści i religii, zaczną wreszcie myśleć o ludziach, a nie bić pianę o własny czy instytucji interes, niezależnie od tego czy chcemy ich słuchać czy nie. Życzę też wszystkim dzisiaj wytrwałości. Ciała nasze napchane żywnością GMO, pestycydami, metalami ciężkimi i poddane aurze, być może przy końcu zimy nieco wariują, podobnie jak klimat nieco ocieplony wszelkimi niecnymi metodami. Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce…oby do wiosny!

Pozdrawiam niedzielnie.
Gosia