SŁOWO NA NIEDZIELĘ- o NASTOLATKACH….

Fabryka misiów

Słowo dziś o nastolatkach. Mając lat naście wydawało mi się, że świat stoi przede mną otworem, że jestem zdrowa jak rydz, choroby dotyczą tylko starców, a rodzice to cholery stojące na drodze do mojego szczęścia.  Piłam gdzieś ukradkiem, narkotyki kojarzyły się ze złem i slumsem, bunt wyrażaliśmy muzyką, kolorem i długością włosów, strojem wydzierganym w zaciszu wyklejonego plakatami idoli pokoju.

Po wywiadzie z Kasią Rosłaniec- twórcą „Bejbi Blues” i „Galerianek”, zaczęłam się zastanawiać nad problemami, z którymi dziś muszą się zmagać się nastolatki. My nie mieliśmy Facebooka, nie było laptopów, nie było śmiercionośnych gier komputerowych, jeśli już takie gdzieś się pojawiały, były niszowe. Nawet kino było nieco łagodniejsze. Porno nie szerzyło się jak trąd, więc i zainteresowanie seksem było mniej powszechne. Dziś seks to jak zjedzenie bułki na śniadanie, ciąża niczym nieświeże mleko, dodane do kawy.

Przy dzieciach nastoletnich dzisiejszych czasów, czuję się jak atomowy odpad z Czarnobyla. One wszystko wiedzą, ja prawie nic. Życia uczą się z kreskówek już od poziomu bobasa. Nawet klasyczne bajki nie przypominają już dawnej świetności klasyki. Kapturki biegają w kusych spódniczkach, kusząc leśnych zboczeńców, w koszyczku noszą zamiast pyszności dla babci, Ifonik, lpadzik, pejczyk, kuleczki analne, wibratorek. Jasie i Małgosie też gubią się w lesie, w gąszczu medialnym, w tłoku twarzy, śpiewu ptaków, przypinają sobie ulubione obrazy. Nawet Kubuś Puchatek zmienił nieco wydźwięk. Dziś jest tłustym misiem, który musi zadbać o linię, bo inaczej nie znajdzie akceptacji w społeczeństwie. Jego przyjaciele- Tygrysek, Prosiaczek i Krzyś- powszechnie zostali uznani za gejów. Opowieści o ich rozwiązłym prowadzeniu można znaleźć wszędzie, szczególnie po weekendzie.

Jednocześnie w natłoku zdarzeń, marzeń i twarzy, młodzież czuje się samotna. W samotni sięga po ekran lepszego życia. My mieliśmy przyjaciół, nie twarze, nie obrazy. My mieliśmy ideały, tematy tabu i naturalną wiekowi chęć ich łamania. Młodzi dzisiejszego czasu są jak zaklęte koty. Siedzą w jednym miejscu, bowiem do miejsca kot się przywiązuje, zaczarowane kolorem ekranu. Wyjście to jedynie wypełnienie wizji przekazanej przez szkło. A to przecież nie kłamie, jest łącznikiem z realnym światem. Stąd samotni i samotnice lat nastu sięgają po towary nam zakazane, niedostępne. Lat naście to synonim inicjacji seksualnej i nikogo już nie dziwi czternastolatka kupująca prezerwatywy. Woreczki rozkoszy nie służą już do rzucania się wodą w lany poniedziałek, a szukaniu ucieczki w świat, kiedyś uważany za dorosły. Przecież wszyscy to robią, nie będę inny, nie będę inna. Nie będę idiotą, nie będę idiotką.

I tak samotni myślą, że dzieci to pluszowe misie, że zrobią sobie misia na życie, włożą mu seduszko, nagrają głos, kupią fajne ciuszki. Fabryka misiów. Doskonale znany nam koncept od kilku lat. Kupujesz skórkę, wkładasz watolinę, wypełniasz stworzenie istnieniem, dostajesz certyfikat urodzenia własnej przytulanki. Miś może podróżować, możesz kupić mu paszport i krawat, naszyjnik i rolki. Jednak można nad nim zapanować, odzywa się jedynie głosem nagranym, nie wymaga zmian pieluch, papki na obiad, nieprzespanych nocy. Chciałbym wierzyć, że młodzież na misiu poprzestanie. Ale nie- wiele z nich gdzieś się zagubi, swoje ciało potraktuje jak przedmiot, jak coś, co sprawi, że dusza poczuje się lepiej gdy je wyeksponują, oddadzą za darmo, bez przetargu. W zamian za brak samotności, w zamian za coś, co przez chwilę chociaż- będzie realne. Świat przypomina teledysk. Biegnie szybko, do przodu, kryjąc się za fasadą wątpliwej estetyki chwili. Nie ma sensu przystawać bo za zakrętem czeka kolejna przygoda, inny dźwięk, inni ludzie, więcej wrażeń. Historie są krótkie. Jak ich rodziców.  Ślub, rozwód, przyjaciel, przyjaciółka, połamane serca, zbeszczeszczone dusze. Pokolenie pół sierot, żyjące w rozdwojeniu jaźni. Step tata, step mama, step siostra, step brat- w języku polskim przyrodnie rodziny. To gorsze niż plagi egipskie.

Nie chciałabym być dzisiaj młoda. Podległa tej hormonalnej huśtawce, która czasem zmusza do durnych wyborów. Choć możliwości dziś nastolatek ma tysiące i tak zwykle wybierze to, co niewłaśliwe. Dane poważnych instytutów naukowych wskazują, że 2/3 nastolatków, których pociąga ta sama płeć, wciąż czuje się źle. Pomimo walki o równość wobec prawa, akceptację inności- co drugi nastolatek homoseksualny podejmuje próbę samobójczą.  Wszyscy inni, niedopasowani narażają się na dodatkową dawkę braku akceptacji. Na stres i chęć ucieczki zarazem.  Jak tu zapobiegać tragediom, pijaństwu, narkotykom, przygodnym seksualnym przygodom jeśli ryba popsuta jest już od głowy? Jeśli politycy, księża, inni strażnicy ludzkiej moralności dzielą ludzi na równych i równiejszych?

Pozostaje mieć nadzieję, że potencjalni rodzice nie dotrą do fabryki misiów…

Niedzielnie,
Gosia