SŁOWO NA NIEDZIELĘ- O edukacji

Polak przeciętniak

Szkołę większość z Nas skończyła w Polsce. Nigdy nie zapomnę przepytywania z tabliczki mnożenia, odmiany przez przypadki, recytacji na forum klasowym i- co gorsza- śpiewaniu przy wszystkich na ocenę. Dorastaliśmy podobnie. W granatowym mundurku, z tarczą na ramieniu, która miała nas chronić przed nadmiernym myśleniem i analizowaniem. Mieliśmy być podległą, szarą, bezmyślną masą, która łatwo podlegała instrukcjom na życie.

Poniekąd niespodziewanie zmienił nam się system, następnie kraj otworzył swoje szczelne granice i dał nam możliwość bycia, gdzie chcemy być.

Rozmawiając z Arkadiusem, wiedziałam, że mam do czynienia z człowiekiem nieprzeciętnym. Jego historia jest poniekąd tragiczna. Choć pozornie tak by się wydawało i w ocenie zewnętrznych sprawców opinii publicznej, sukces jego został przywalony rzeczywistością, talent stłumiony. Dziś już wiem, że narodowe tłamszenie dopiero stworzyło człowieka, który dostał kopa do odnalezienia istoty życia.

Ja także dorastałam w Polsce. Tam dano podano mi edukację na tacy. Talenty zakopano, wsadzono gdzieś w pudełko wspomnień. Nie dane mi było wsparcie i czas, żeby je rozwijać. Czasami, bywając w Polsce, rozmawiam z rówieśnikami i patrzę na nich z perspektywy czasu. Byłam z nimi przez tyle lat, byli interesujacymi ludźmi, obdażonymi pasjami, talentami. Dziś patrzę na papkę ludzi, którzy przestali myśleć, żyć, pasjonować się życiem. Poznikały ich nieprzeciętne umiejętności. Zostali wchłonięci. Pracują w szarości, pod linijkę.

 Nauczono nas kompleksów. Są wielkie na tyle, że często nie pozwalają nam się przebić w świecie bo nie możemy uwierzyć, że tak się da. Nie wierzymy w swoje możliwości bo od zarodka nikt nas nie uczy, że jesteśmy wyjątkowi, że jesteśmy wielcy, że każdy ma prawo do bycia takim, jakim jest. Zamiatani pod dywan są ludzie, którzy się wyróżniają. Im bardziej, im nieprzeciętniej, tym gorzej.

Biżuteria religijna Ewa Saj
W przeciwieństwie do polskiego systemu życia i bycia, na Zachodzie dzieci uczone są nieco innej filozofii życia. System edukacyjny początkowych lat życia, zorientowany jest na wyławianie talentów, wydobywanie, podkreślanie i dawanie szansy na rozwój. Nabierasz pewności siebie. Dopóki nie trafisz do kolejnej szkoły. Seniorka to juz nieco inna bajka. Tu stawia się nacisk na dyscyplinę. Jak wiadomo wszystko co sztywne, niepodważalne budzi bunt, szczególnie u człowieka, który uczy się żyć, stawiać kropki nad „i” i znaki zapytania.  Może właśnie dlatego  Wielka Brytania obfituje w niezliczoną ilość nieprzeciętnych artystów. Młody- wbity na co dzień w mundurek- poza szkołą szuka ekspresji swojego indywidualizmu. Chce być inny, chce być kimś. Nie lubi być w marynarce, szarej spódnicy, czarnych butkach. Młodzież z natury szuka koloru i siebie.

W tym samym czasie w Polsce młodzież puszczona jest samopas. Rodzice gnają za groszem, w szkole zasadą są jedynie wypadki. Po czasie nadmiernej dyscypliny, nagle nastąpił odwrót. Nauczyciele, którzy wciąż pozostali umysłowo w poprzednich czasach, nie potrafią odnaleźć nawet siebie, a co dopiero młodych zbuntowanych. Kiedyś nawet bunt był bardziej spójny.Wszyscy chcieli wolności, normalnego życia, możliwości wyboru dowolnych towarów  ze sklepowej półki.  Dziś raczej przypomina dążenie do nikąd.Wciąż talenty gdzieś umierają po drodze. Cały czas wtłacza się młodych w ramki przeciętnośći. Test, geografia, stolice państw, nazwy wszystkich rzek w Peru, rodzaje chmur i wiatrów, cieśniny Ameryki Północnej…Historia konfliktu w RPA, 1200 dat, wojen.Brak myślenia i wnioskowania. Nie znosiłam szczerze polskiej szkoły. Nie potrafiłam nie myśleć, nie umiałam być na zawołanie. Co autor miał na myśli, pisząc wiersz? A dla każdego coś innego psze pani. Daty i fakty niepodważalne skutecznie zaśmiecały mój umysł. Dziś naprawdę nie pamiętam głównych rzek w Kongo! W czasach szkolnych regularnie podważano mój sens życia z nieznajomością dat i różniczkowania. Panią cyferką nie była nigdy. Liczenie do dziś przycodzi mi z trudem. Tak oto zachwiano moją wiarę we własne siły.

Biżuteria religijna Ewa Saj
Miałam szczęście. W liceum trafiłam na mądre polonistki. Niezaponiana pani Thierry- Frańczak na przykład. Potraktowała nas na dzień dobry gumą do żucia. Minęło tyle lat a ja wciąż ten dzień pamiętam. Była nieprzeciętna, obudziła zapomnianą osobowość. Dała możliwość wypowiedzi każdemu. Wierzyła, że każdy ma potencjał i go wyciągała. Mój akurat nie mieścił się w szkolnych ramach. Mój chadzał na wagary do teatru, pisał sztuki, eseje filozoficzne. Z łatwością ogarniał zawiłą sztuke pisania wypracowań. Uczennicą nie byłam wzorową, nie lubiłam prostych linii i ramek. Mimo, że jestem typową humanistką, historii szczerze nie znosiłam. Nie z powodu faktów, tylko braku możliwości ich analizy, bądź jak kto woli, analizy lekko stronniczej. Wkuwanie dat na pamięć bez podkładu sytuacyjnego, nie miało dla mnie sensu i owocowało niechęcią do przedmiotu. Radziłam sobie dobrze natomiast z logiką. Logiczne składanie faktów z reguły wychodziło mi całkiem nieźle, niezależnie czy była to logika matematyczna, czy konieczność wyciągania wniosków po przeczytanej lekturze. Ten personalny wątek wtrąciłam celowo, aby pokazać co polskie szkolnictwo z młodymi robi. Gdyby pielęgnacja jednostkowa odbywała się na każdym etapie edukacji, dziś mielibyśmy w Ojczyźnie mnóstwo kolorowych, nieprzeciętnych ludzi. Jednak wciąż Polska jest prowincją Europy, mało się dzieje, a jak się dzieje- wszyscy patrzą na ręcę. Im bardziej nieprzeciętnie, tym większa jest szansa, że projekt zostanie stłumiony w zarodku. Polak z natury lubi sztampę. Ekstremum budzi lęk, inność- niepokój. Nawet humoru nam brak dobrego. Jesteśmy narodem świetnym jedynie do szabelki, walczyliśmy od zawsze, dobrze czujemy się pod przywództwem i w okresie buntu. Doskonale radzimy sobie w sytuacji ogólnego konfliktu. To w zasadzie jedyny czas, w którym potrafimy być zintegrowani. Codzienność  w jedności nam nie wychodzi i to niezależnie jaki kraj wybraliśmy na swoją przystań. Nepalczyk skoczy za innym w ogień, podobnie jak Hindus, który w międzyczasie sprzeda także okazyjnie cały zapas gaśnic. Anglik będzie walczył o sprawiedliwość, wzruszy się losem innych, zmobilizuje sąsiedztwo. Amerykanim nakręci w tym czasie film i zrobi z niego bestseller, wyciskający łzy. Co zrobi Polak? Jeśli w ogniu stanie lepsza posesja sąsiada, jeszcze doleje oliwy do ognia albo zapyta co za uratowanie bliźniego dostanie.

Nie lubimy sami siebie, nie lubimy inności. Hejterstwo to obecnie najlepiej rozpoznawalna cecha narodowa. Polak Polakowi pomoże jedynie wtedy, kiedy ma w tym interes. Wystarczy przejrzeć dzienną porcję artykułów i komentarzy na popularnych portalach. Co widzisz? Sztampa, bluźnierstwa, krytyka, pomyje.

Na dziś życzę Wam wybicia się ponad przeciętność. Zamiast wizyty w polonijnym kościele i odzianiu najnowszej kreacji w celu pokazania lepszej strony życia, pomóż komuś obok, pokaż miłość, realnie zamiast przedstawienia, bądź przy kimś, kto być może właśnie dzisiaj Cię potrzebuje. Bądź sobą i przeżyj życie wg swoich zasad. Wtedy może będzie nieco bardziej kolorowo.

Pozdrawiam,
 Gosia Szwed

Zdjęcia: internet, portal Żywiec on- line, www.ewasaj.pl