Rozważania atropologiczne

Duże pupy murzynek

Osoby zbyt wrażliwe na punkcie poprawności proszone są o przejście na inny portal. Tekst na pewno nie będzie rasistowski czy obraźliwy, ale niepoprawny politycznie.
Otóż wszyscy wiemy, ze na świecie żyją różne rasy ludzkie i że te rasy się różnią nie tylko kolorem skory, włosów czy oczu, ale tez cechami anatomicznymi.
I tu zaczyna się właśnie niepoprawność polityczna, bo o ile zauważanie różnic w kolorze wymaga jedynie możliwości dostrzegania, czyli mówiąc wprost- posiadania oczu, o tyle dostrzeganie innych różnic bardzo często określane jest mianem myślenia stereotypami albo wręcz rasizmem.
Pytanie tylko – dlaczego?
Odpowiedz wbrew pozorom bardzo prosta – bo bardzo często różnice te podawane są w kontekście negatywnym.
To tak jak z tym wróbelkiem, który jest gorszy bo ma jedna nóżkę “bardziej”.
Przy stwierdzaniu różnic, zazwyczaj nie kończymy na samym fakcie, lecz kontynuujemy nasze myśli twierdza, że coś jest ‘za…’ – co oczywiście oznacza, że ta dostrzeżona różnica przedstawiona jest negatywnie.
No i oczywiście sam fakt generalizowania, bo zazwyczaj stosujemy nasze spostrzeżenia do zbyt szerokiej grupy.
Nie będzie o wróbelkach z jedna nóżką ‘bardziej’, ale będzie o różnicach anatomicznych.
A konkretnie o wielkości. O wielkości damskich pup.

Bardzo często słyszy się stwierdzenie, że murzynki mają wielkie pupy.
Samo stwierdzenie jest tak samo prawdziwe, jak stwierdzenie, że Azjaci są niscy, albo że Polki to blondynki.
Grupa poddana generalizacji zbyt szeroka i różnorodna, aby uznać stwierdzenie za prawdziwe.
Pamiętam jednak jeden z programów o Afryce Południowej, który oglądałam jeszcze przed przyjazdem do RPA. W programie pokazane były tańczące „czarne” dziewczyny.
Kolorowo ubrane, mnóstwo koralików i krótkie spódniczki.
Nie pamiętam co to było, mogła być to relacja z Tańca Trzcin w Swazi, albo jakiś inny pokaz.
Dziewczyny miały olbrzymie pupy. Do tego stopnia, ze myślałam, ze pod spódnicami mają poduszki, które są elementem stroju.
Przyjazd do RPA zweryfikował mój pogląd na ten temat…
Po pierwsze – poduszki pod spódnicą nie są elementem afrykańskich strojów…
Po drugie – nie wszystkie Murzynki mają wielkie pupy.
Ale istnieje pewna grupa, w której występowanie dużych pup u kobiet jest znacznie częstsze niż w innych grupach etnicznych.
To plemiona Khoisan i Bantu, w skład których wchodzą miedzy innymi Bushmeni, Zulusi i Xhosa. O ile Bushmenow w RPA spotkamy niewielu, o tyle Zulusi i Xhosa stanowią przeważającą cześć ludności czarnoskórej w RPA.
Kształt i rozmiar kobiecych pup to unikalna cecha tych plemion. I nie zawsze jest to związane z ilością tłuszczu, bo nawet bardzo szczupłe dziewczyny maja duże pupy – choć przy takiej budowie ciała, to właśnie pupa powiększą się najszybciej w miarę przybierania na wadze.

Ta cecha genetyczna ma nawet naukowe określenie- steatopygia – oznaczające sposób odkładania się tłuszczu na pośladkach i udach.
Pierwszą znaną osobą ze steatopygią była Sara Baartman,  ”odkryta” w XIX wieku przez  lekarza pokładowego brytyjskiego statku, który namówił ją do wyjazdu, aby później w efekcie ją więzić i eksponować jako ciekawostkę antropologiczną, najpierw w Londynie, a po kilku latach w Paryżu.
Anglicy i Francuzi uwielbiali pokazy Dunlopa, bo według nich, takie różnice w wyglądzie świadczyły o wyższości rasy białej nad czarną. Po kilku latach jednak się nią znudzili a Sara została zmuszona do zarabiania na życie jako prostytutka.
Niestety – lata eksploatacji jej ciała oraz życie w niezdrowym dla niej klimacie pozostawiły uszczerbek na jej zdrowiu. Sara zmarła bardzo młodo, mając jedynie 25 lat…
Co spowodowało wykształcenie się tej cechy w kilku plemionach afrykańskich?
To chyba zadanie dla antropologów z którym nie do końca dam radę się zmierzyć.
Może to, że posiadanie takiego kształtu pupy ma niezwykle zastosowanie praktyczne w kulturze plemion Bantu?
Małe dzieci tutaj nosi się na plecach, otulone kocem, czy jakakolwiek płachtą materiału.
Duża, wystająca pupa mamy stanowi zatem dla malucha swojego rodzaju siodełko.
Mama ma po prostu wolne ręce.
Dla koczowniczych plemion w zamierzchłych czasach, gdy jeszcze musieli przedzierać się przez busz i zarośla, wolne ręce miały niebagatelne znaczenie – może to własnie to spowodowało, że swoje geny przekazały te kobiety, które najlepiej radziły sobie w tych warunkach?

Bo to, że taka zuluska pupa to sprawa genetyki to fakt co do którego typowa Zuluska nie ma absolutnie żadnych zastrzeżeń.
Świetnie podsumowała to Nkoto Malebye w plakacie reklamującą jej niedawną sztukę o posiadaczce “typowych” afrykańskich kształtów, która zakłada partię polityczną ”Ciała Zjednoczone w Ruchu”.
Moja lokalna zuluska koleżanka też, że nie widzi w stwierdzeniu tego oczywistego dla niej faktu żadnego przejawu rasizmu.
Oczywiście cała rozmiarówka odzieżowa w RPA jest odpowiednio przystosowana do lokalnego zapotrzebowania – z wielkim trudem kupiłam tutaj spodnie rurki, bo albo nogawki za ciasne, albo w biodrach za szerokie.
Ale posiadanie dużego tyłka w kulturze afrykańskiej to nie powód do kompleksów, tylko do dumy!
Bo zarówno Zuluski jak ich mężczyźni uwielbiają te ich wielkie pupy.
Dziesiątki Sangomów oferują swoje mikstury i kremy czy inne metody wspomagające wzrost pupy 
I podkreślają je na różnorakie sposoby – krótkie bufiaste spódniczki zebrane w pasie, wąskie spodnie.
My eksponujemy biusty, one eksponują pupy.
Dwa, jakże odmienne, kanony piękna.

Tekst: Agnieszka Malonik, www.wkrainieteczy.wordpress.com