Relacja z targów EROFAME 2013 by Pussy Project

Hity i Kitty
Targi EroFame nie mają zbyt wiele z przaśnego i ludycznego aspektu berlińskich targów erotycznych, nad którym się niegdyś rozwodziłyśmy. Tu rządzi biznes i widać to od razu. Nie, że to źle. Ale inaczej, bo z większym dystansem.
Co roku pojawia się porcja nowości, które mają szansę zawojować świat erotyki. Co roku oglądamy także niewypały, nie zawsze konstruktorzy spotykają się ze zdrowym rozsądkiem. Wchodzimy na wielką salę wystawienniczą. Równe boksy, stonowane światło, dość spokojna muzyka, oprócz kilku zagubionych hostess wszyscy w garniturach i dość na serio, jak na rzeczy, które sprzedają. Nie będzie w tym nic dziwnego, gdy pomyślimy o tym, jak wielkie pieniądze zarabia rynek dóbr erotycznych w Europie.  Co będzie hot, a co zupełnie not w nadchodzącym roku? Sprawdzamy dla Was.
L’ Amourose – naprawdę ładne, precyzyjnie wykonane zabawki, z wyższej półki. Technologicznie nic poruszającego, ale glamour style może się spodobać wielu kobietom. Interesującącą nowością jest konstrukcja wibratora waginalno-analnego dla kobiet. MA SZANSĘ.


KOKORO – Cóż jest wiele rzeczy, za które można kochać Włochy, ale myśl techniczna do nich nie należy. Wibratory od KOKORO mają wdzięk i pomysł, ale silniki, wykonanie przywodzą na myśl stare Alfy Romeo – akumulator zdycha, gdy jednocześnie włączysz wycieraczki i grzanie. KIT.


Laid K.1 Silicone Magnetic Balls – Padamy na kolana przed tym wynalazkiem. Olimpijski poziom wykonania, genialny pomysł. Alternatywa dla kobiet, które mają już mocnego Kegla, ale chcą ćwiczyć lub są bardzo delikatnie zbudowane i inne kulki są dla nich za duże.
Komplet 4 kulek – dwie większe, różowe, dwie mniejsze czarne, łączących się ze sobą przy pomocy magnesu. Kulki są ciężkie, więc praca, która wykonuje Kegel jest naprawdę duża. Można je ściskam mięśniami pochwy i ustawiać w rządku. Można wymyślić bardzo wiele ćwiczeń, które urozmaicą wasz trening. My jesteśmy zachwycone i już pobrałyśmy po komplecie dla siebie. 
Kulki Laid K.1 kupicie też w naszym sklepie >> HIT!
Revel  Body– Podobno ma być wibratorowym odpowiednikiem technologii Apple’a, ale jakoś tego nie czujemy. Wibrująca, wodoodporna kulka, która jest zaopatrzona w zmienne nasadki wibruje i woodoodporni, jak każda inna kulka. Podobno znakomity i niesamowity silniczek ma dostarczać jakieś ultra fale w technologii TrueSonic, ale nam dostarczył głównie fale rezygnacji. Forma przypomina dawną zabawkę Fun Factory, która rzeczywiście była fajna, ale skopiowanie Yooo i dodanie mu skórki a’ la Mac, hitu nie czyni. KIT.


Bonque – naprawdę duży szacun! Sądziłyśmy, że w zakresie materiałów, z których zostały wykonane wibratory wszystko już powiedziano. Zostałyśmy wyprowadzone z błędu i pozostawione w zachwycie nad pomysłem, maestrią wykonania, materiałem, jakością produktu. Mamy lekką „jazdę” na naturalne materiały, więc pokrycie wibratora, które jest zrobione (uwaga!) z masy otrzymanej ze skorupek przepiórczych jajek, nas bierze i koniec. Idealnie gładkie, niesamowicie wygądające wibratory Bonque są robione ręcznie, każdy z osobna. Wyposażone w mocny silniczek są czymś pomiędzy kolekcjonerskim obiektem, a przepięknym, użytkowym gadżetem. HIT. 


Bettie Page Collection – niby nic nowego, ale cieszy. Marka LoveHoney pokazało serię akcesoriów do dyscypliny i bondage pod godłem Bettie Page. Urocze, bardzo na czasie i na szczęście-nie-o-greyu. MA SZANSĘ.


MyStim – o tym, że ekipa PP ma lekkiego szmergla na punkcie industrialu wiadomo nie od dziś. Stoisko MyStim przykuło naszą uwagę surowym połączeniem drewna, metalu, super detali. Taki wibratorowy G-Star. Dałyśmy szansę produktom i było jeszcze lepiej. MyStim to marka, która wyrosła produkując dobre urządzenia do elektrostymulacji – magnetyzowały samym wyglądem, nie mówiąc o działaniu. Potem były sondy i klatki na penisa, co kto lubi, nas to nie brało. Potem były zabawki analne – zupełne mistrzostwo. W tym roku zaś, pokazali wibratory wyposażone w delikatną elektrostymulację i to już jest coś, co wzbudza nasze zainteresowanie. Urządzenia działają nie za mocno, nie za słabo, wyglądają pięknie i nieco drapieżnie. HIT.

We Vibe 4 – to już czwarta generacja pomysłowego wibratora wewnętrznego do stosowania w parach. Długo się opisuje, ale chodzi o to, że w czasie seksu pani wkłada sobie do waginy malutkie urządzenie, które daje jej mnóstwo frajdy, a pan przy okazji też korzysta, bo urządzenie dzieli się z nim wibracjami, za każdym razem, gdy jest w środku. We Vibe przeszedł od lekko topornej formy do pełnego wyrafinowania. Teraz jest jeszcze mniejszy, mocarnie działa, jest wodoodporny i sterowany na pilota. Do tego nareszcie ktoś posłuchał kobiet i koncówka na punkt G jest płaska, nie wypukła. Od listopada będzie u nas w sklepie i obstawiamy, że to będzie HIT. 


Tekst: Pussy Project
Zdjęcia pochodzą ze stron producentów

http://www.pssproject.pl