RAK w SZPILKACH- A ten tutaj znowu mąci…

Photo: Sarah McLachlan, Frank Giustra, Yael Cohen (founder), Anna Wallner (Fuck Cancer)

MODLITWA CZŁOWIEKA BEZ SZANS


Zapadła diagnoza. RAK. Pieprzony rak. Nie ma już czasu. Zajął wszystko. Zabierasz kolejną osobę. Wciąż nie rozumiem fenomenu tych czasów. Dałeś nam prawie wszystko. Technologie rozwijają się z prędkością świetlną, a wciąż w korytarzach szpitalnych dudni „za późno, jest wszędzie”. Co to znaczy wszędzie?

Dlaczego nie pokonasz kilku tysięcy nadprogramowych komórek? Nie pojmuję dlaczego nie można ich wypalić, wypiec, zabić? Antybiotyk miał działać na wszystko. Podobnie aspiryna. I laser, i chemia i silna wola, i dieta. Szczepionki, badania genetyczne. Skoro można zmodyfikować kukurydzę , dlaczego nie można wywalić raka? Czy ustawa o GMO nie powinna obejmować przymusowej manipulacji genetycznej na organiźmie niechcianym?

Jeszcze niedawno tańczył i śpiewał, był, jadł, chodził ulicami Londynu. Jeszcze chwilę temu miał marzenia, chciał organizować koncerty. Nagrał sam teledysk. Co z tego, że fatalny. Miał pasję, miał czas i mógł ją rozwijać. Dostał w prezencie diagnozę. Dzięki ci panie!

Krew mnie zalewa. Rak to nie miał być wyrok, to miała być zmiana.Wściekła jestem bo znowu kogoś zabiera. Nie dajesz wyjścia. Furtka zamknięta, finito. Teraz czekaj człowieku i umieraj. Nie nauczyli nas umierać, nie nauczyli nas cierpieć i wspierać.

A co ja teraz mam mu mówić? Będzie dobrze…nie będzie. Głowa do góry…nawet nie może jej utrzymać w pionie. Nie idź w stronę światła, idź, baw się dobrze, wkręć dodatkową żarówkę. Co do cholery mówi się człowiekowi, który umiera? No powiedz!

Nie umiem się godzić ze śmiercią. Tym bardziej nie umiem godzić z nią nikogo. To jak podać rękę najgorszemu wrogowi. W życiu nie ma gwarantów i prawd bezwględnych. Wyprodukowałeś sobie jakiś beznadziejny plan na utrzymanie rozrastajacej się populacji w ryzach.

Nie podam dziś Tobie ręki. Kimkolwiek jesteś, paskudnie sobie poczynasz. Napasł byś się sam tymi zmodyfikowanymi komórkami, aż byś pękł. Niczym pusty, nadęty balon.

Będę z tobą walczyć, rozumiesz? Chcesz czy nie będę trąbić, że zabierasz ludzi i niepotrzebnie. Będę dudnić, że mogą cię przechytrzyć i pokażę ci, że twoja drwina z ludzkości nie ma sensu. Człowiek- choć słabszy- da ci kopa. Twoja nieomylność i doskonałość…Ot masz swój piękny świat, cały się kąpie w objęciach śmierci.

Spadaj do swojego RAJU. Nam daj spokój. Wieczny odpoczynek racz dać sobie- boś się gdzieś pogubił.

Amen
 GS