POST NA KONIEC ŚWIATA

Koniec świata odwołany

Miał koniec świata a nie ma. Bomba marketingowa za to. W Rosji wzrosła sprzedaż puszkowanego jedzenia, przemysł turystyczny zasilił się kilkoma milionami dolarów, funtów, jenów etc., bazując na obietnicy bezpieczeństwa w wybranych punktach na Ziemi. Czy to kolejny sposóbna kryzys gospodarczy?
Muszę przyznać, że poczułam swoisty zawód, że tak kompletnie nic się nie stało. Ani meteor, ani sztorm, ani wiaterek nawet nie powiał. Liczyłam trochę na jakieś oczyszczenie, na lepsze jutro. A tu nic.

Skąd się wzięła zatem historia końca świata. Dlaczego akurat teraz miał nastąpić?

Otóż specjaliści z NASA twierdzą, że chodziło rzekomo o planetę, która miała uderzyć w Ziemię. Pierwszy raz katastrofa była zapowiedziana na 2003 rok, a planeta została nazwana Nibiru. Nic jednak się wówczas nie stało więc Sumerianie, którzy takie przewidywania puścili w eter, datę końca skojarzyli z kalendarzem Majów i koniec przewidzieli właśnie dzisiaj. Istotnie w kalendarzu Majów kończy się pewien ludzki okres, który trwał bagatela 5125 lat. Od tej pory ponoć kamienne serca mają się zamienić w złote, dusze mają wyjść na wierzch niczym korzuch gotowanego mleka. Ma być dobrze.
Kosmiczni eksperci mówią NIE

NASA końca na dziś nie przewiduje. Nie ma żadnych naukowych dowodów, że jakieś wyjątkowo groźne zjawisko kosmiczne miałoby dziś nastąpić. Każdego grudnia Słońce trafia w środek mlecznej drogi i to potencjalnie może powodować jakieś zakłócenia. Coś tam w kosmosie się zadziało już w grudniu 1962, 1982 i 2000 roku. Jednak nie miało poważnych konsekwencji dla planety Ziemia. Jeśli planeta miałaby uderzyć, NASA wiedziałaby o tym pierwsza i co najmniej od 10 lat. Planeta Nibiru , zgodnie z teorią naukowców, jest tak mała, że najbliższa odległość na jaką może się zbliżyć do Ziemi to 4 biliony mil. Ta odległość nie wpłynie na pewno na nasze funkcjonowanie. Niektórzy twierdzą, że sprawa dotyczy odwróconego magnetyzmu, związanego z obrotem kuli ziemskiej i przyciąganiem. Jednak zaburzenia w tym procesie następują średnio co 400,000 lat więc jeszcze nie łapiemy się na ten okres. Duży meteor, asteroida ani inne kosmiczny stwór również w stronę Ziemi nie zmierza. Ostatnie duże zderzenie nastąpiło 65 milionów late temu i przyczyniło się do wyginięcia dinozaurów. Wg NASA nie grozi nam w najbliższym czasie kosmiczny sztorm. Nie ma przewidzianych zakłóceń w komunikacji satelitarnej z powodu gwiezdnej burzy. Jesteśmi bezpieczni Ziemianie!
Religijni kosmici są na TAK

No to teraz pozostaje zmienić życie na lepsze. Dziś bowiem rozpoczyna się Nowy ROK, etap w ludzkiej egzystencji. Wg Majów ma być dobry. Sami Majowie nigdy nie paniki o końcu świata nie siali. Tak naprawdę to fikcja i owczy, bezmyślny tłum. To nie czas apokalipsy a świętowania. To początek piątego okresu w kalendarzu Majów. Przewidywania końca świata były odkąd człowiek został uznany za homo sapiens. Ot Rzymianie na przykład przewidywali koniec świata na 634 rok. Później panika zapanowała w roku 1000. Wg Nostradamusa natomiast miał to być rok 1999. Słynny Ewangelista- Pat Robertson- przewidywał natomiast atak podobny do nuklearnego na rok 2007. Harold Camping- amerykański, radiowy ksiądz- uparcie twierdził, że rok 2011 to czas na koniec i wtedy zejdzie do nas z nieba także sam Jezus. Adwentyści Dnia Siódmego, Jehowi, samozwańczy przywódcy ludzkich dusz, przewidywali końce już nie raz. Nie wyszło.  Nie przyszedł, świat wciąż się kręci, asteroidy krążą dokoła, meteory spadaja sporadycznie a Majowie się dzisiaj cieszą. Happy New Era Folks!
Jednak jakby w sobotę świat miał przestać istnieć, co byś dzisiaj zrobiła, jak przeżyła ten ostatni dzień?
Życzę Wam, żeby istotnie świat się od jutra zmienił. Nie dlatego, że wierzę, że spotkamy się wszyscy w niebie a dlatego, że czuję, widząc przedświąteczną sklepową bieganinę, że coś powinno się zmienić. Prawdziwy duch świąt udał się chyba w zaświaty…
Tekst: Gosia Szwed
Zdjęcia: internet