PONIEDZIAŁKI BEZ CENZURY- Sztuka szokowania

„Pracowałam w wielu mediach, także jako fotografka.. Ostatnio moje własne ciało stało się moim przekaźnikiem. W taki właśnie sposób chcę się komunikować z otoczeniem, to ekran moich idei.” Martynka Wawrzyniak


Martynka Wawrzyniak- projekt „Smell me”


Martynka Wawrzyniak pochodzi z Warszawy, jednak od lat mieszka w Nowym Jorku. Tam żyje, tworzy, szokuje. Jako dziecko przeżyła traumę utraty ojca, zmiany środowiska z Polski na Nową Zelandię.W Nowym Jorku odnalazła swoją przystań. Wpływ wszystkich wydarzeń znalazł odzwierciedlenie w jej sztuce.To artystka nietypowa, kobieta- orkiestra. Ostatni jej projekt to wystawa poświęcona zapachom. Nie jest to jednakże eksplozja esencji piękności, zapachów kwiatów czy ziół, to zapachy ciała Martynki, zamknięte w buteleczkach i udostępnione szerokiej publiczności. Projekt „Smell me” jest niewątpliwie jednym z najciekawszych wypowiedzi artystycznych, o których słyszał świat.


 Martynka,  trafiłam na Ciebie przy okazji projektu „Smell me”. O co w nich chodzi?
This project is an olfactory self-portrait. I was interested in isolating and extracting the pure essence of a woman, devoid of visual prejudice.

To project węchowego autoportretu. Zainteresowało mnie odizolowanie i ekstrakcja czystej esencji kobiety, pozbawiana wpływu pierwiastka wzrokowego.

Martynka Wawrzyniak i projekt „Smell me”
Kim jesteś?
I am a small Polish girl who is powered by vegetables!

Małą, polską dziewczyną napędzaną siłą warzyw!
Dlaczego „performance” to twój sposób na wypowiedź, nie łatwiej np. malować obrazy albo robić ładne zdjęcia?
I have worked in many mediums, including photography but lately my body has become my preferred medium through which to communicate my ideas.

Pracowałam w wielu mediach, także jako fotografka.. Ostatnio moje własne ciało stało się moim przekaźnikiem. W taki właśnie sposób chcę się komunikować z otoczeniem, to ekran moich idei.

Jaki mają cel Twoje projekty?
On a personal level the experience in itself is a therapeutic process of self-discovery. Through documenting and sharing the results I hope to make people feel and think.

To osobisty proces terapeutycznego samo- odkrywania.Poprzez dokumentację i dzielenie się moimi eksperymentami, mam nadzieję skłonić ludzi do myślenia i odczuwania.
Ketchup, czekolada….

For the Ketchup exhibition I gave four ten year old boys water guns filled with ketchup and had them fire at me as I stood blindfolded against one of the gallery walls. 
The performance took place  on the morning before the exhibition opened, was videotaped and later projected during the exhibition over the ketchup splattered wall. The boys were not visible in the video, only the sound of their loud giggling and shouting was heard. In addition I showed 6 large photographs – blown up, close ups of ketchup covered mouths of young children which I appropriated from images found online by google image searching „ketchup face”. Ketchup to me represents America and American children, as well as being a metaphor for war, violence and male aggression….. 

Na wystawę “Ketchup” dałam czterem dziesięcioletnim chłopcom wodne pistolety, napełnione ketchupem. Ich zadaniem było strzelanie we mnie, stojącej przy ścianie w galerii, z zawiązanymi oczami.
Spektakl odbył się rano przed otwarciem wystawy, sfilmowany i później wyświetlany podczas trwania wystawy nad ścianą pokrytą ketchupem. Chłopcy nie byli widoczni w filmie, słychać  było jedynie ich głosy, krzyki i śmiechy. Pokazałam także sześć fotografii-  „zbliżenie na usta dzieci, pokryte ketchupem”, które znalazłam w ineternecie pod hasłem „ketchup face”. Ketchup to dla mnie symbol Ameryki i amerykańskich dzieci, także metafora wojny, przemocy i ludzkiej agresji.

Projekt „Ketchup”

Chocolate was a performance piece documenting my face as it is slowly submerged in 16 gallons of chocolate syrup. Chocolate is a metaphor for greed, gluttony, the dangers of excess pleasure, consumer culture, the 2010 BP oil spill….

“Czekolada”  to był spektakl dokumentujący pokrywanie mojej twarzy płynną czekoladą. Powoli zanurzała się w ponad sześćdziesięciu litrach czekoladowego syropu. Czekolada to dla mnie metafora chciwości, obżarstwa, niebezpieczeństwa wynikającego z nadmiaru przyjemności, kultury konsumpcyjnej, wycieku ropy BP w 2010.
Projekt „Chocolate”

Pokoje, matki i córki…

These photographs taken between 2004-2009, document New York City youth and families in their natural environments. 

Są to zdjęcia nowojorskich nastolatków i ich rodzin w naturalnym środowisku, zrobione pomiędzy 2004 a 2009 rokiem.
Co chesz przekazać?
I am interested in exploring human nature and commenting on the society we live in.

Chcę odkrywać naturę ludzką, komentując jednocześnie społeczeństwo, w którym żyjemy.
Jakie tematy fascynują Cię najbardziej?
Primal instincts, gender politics.
Pierwotne instynkty, polityka płci.
Nagie kobiety w obiektywie…czyli twój projekt „4 Sale”. Trudno rozebrać kobietę?
Co obnażyłaś?
It is easy to undress a girl but very hard for her to reveal her true uninhibited self. The girls in my “4 Sale” collaboration were only fully exposed in the Lipstick (four) video. Through the process of destroying their faces with lipstick they were able to let go of their insecurities and reveal their true selves.

Łatwo jest rozebrać kobietę ale bardzo trudno pokazać jej prawdziwe, nieskrępowane „ja”. Dziewczyny, które wzięły udziął w projekcie „4 sale” dopeiro były zupełnie obnażone w wideo „Lipstick”(four).  Podczas procesu oszpecania ich twarzy szminkami mogły pozbyć się swoich  kompleksów i pokazać swoje prawdziwe oblicze.

Projekt „4 sale”
Dlaczego wybrałaś akurat NYC na swoją życiową przystań?

I initially moved here to visit my father who had lived in NYC since I was 6 years old. I fell in love with the city. The high frequency energy is highly addictive, inspirational and motivating.

Przyjechałam do Nowego Jorku , żeby odwiedzić swojego ojca, który tu mieszkał odkąd skończyłam sześć lat. Zakochałam się w tym mieście. Wysoka częstotliwość energetyczna jest bardzo wciągajaca, inspirująca i motywująca.

Czy Warszawa jest mało inspirująca?

I left Warszawa when I was 8 years old, when my mother, sister and I immigrated to New Zealand –  so I only know Warszawa as an outside visitor.
I do know that there are amazing artists working in Warszawa today, so it must be inspirational.

Opuściłam Warszawę w wieku ośmiu lat, kiedy moja mama, siostra i ja wyemigrowałyśmy do Nowej Zelandii. Zatem Warszawę znam tylko z perspektywy odwiedzającego ją gościa.
Wiem, że w Warszawie pracuje mnóstwo niesamowitych artystów, zatem musi być inspirująca.

No to powróćmy do tematu inspiracji…skąd pomysł na zaknięcie nietypowych zapachów w buteleczkach?

I wanted to create a work that was purely visceral, to be experienced through primal, animal sensation alone. I have been driven by my nose ever since I was a child, hence decided that smell was the perfect medium. I chose to extract and bottle the aromatic molecules from my body which contain the chemicals produced by both my physical state and emotional being.

Chciałam stworzyć dzieło, które będzie bazowało na ludzkich instynktach, pierwotnych, niemal zwierzęcych. Odkąd pamiętam, już jako dziecko, kierowałam się węchem. Dlatego zdecydowałam, że zapach będzie idealnym medium. Wybrałam wyodrębnienie i zabutelkowanie cząsteczek zapachowych mojego ciała, które są produkowane w zależności od mojego stanu psycho- fizycznego.

Martynka i jej projekt „Smell Me”

Brzmi jak prowokacja Lady Gagi…lubisz prowokować?

I don’t seek to intentionally provoke with my work. I actually try to keep it as stark and minimalist as possible. I bring attention to primal human urges which might make some people feel uncomfortable.

Moim celem nie jest prowokacja sama w sobie. Tak naprawdę staram się utrzymać pracę na możliwie surowym, minimalistycznym poziomie. Przykuwam uwagę ludzką do pierwotnego, ludzkiego popędu co może sprawić, że niektórzy ludzie czują się po prostu nieswojo.

Jak powstały nietypowe buteleczki do projektu „Smell me”?

The bottles themselves are authentic tear shaped chemistry vials which sit in glass stands which I designed and had hand blown in Brooklyn.
The project took over a year and a half of work from the time of conception to the exhibition. After a couple months of my own research on how to attempt to isolate the human essence I realized that I must work with a chemist. I decided to reach out to a college to put up a sign on one of their notice boards looking for an assistant. I was very lucky to be connected to Professor Donna McGregor who was immediately very interested in the project. She suggested that I enroll as a chemistry student to have access to the labs and chemicals and she paired me up with a team of three incredible research students who worked with me on realizing the project (Charles Paszkowski, Paul Tewfik and Paul Kozlowski). Together we investigated and researched various methods of scent extraction and came up with a plan on how to isolate my essence in the lab. We pre-soaked white 100% cotton t-shirts and hung them out on laundry lines in the lab, after which I wore them either to sleep for 5 consecutive nights (Night Shirt essence) or to Bikram yoga classes (Sweat essence), brought them back to the lab in a sterile mason jar, where they were soaked and washed in ethanol again, which was then evaporated to leave behind the aromatic essential oils. I collected my dirty hair in a jar and the boys would strip the wax off by soaking it in a series of solvents. The tears essence was the hardest to collect. I made a playlist of material which made me nostalgic for my childhood in Poland – it included the Akademia Pana Kleksa soundtrack and youtube clips of Pszczolka Maja. I also listened to a tape of myself and my parents in our kitchen when I was 4 years old – before my father left. We worked in the Hunter laboratory full time for the whole summer semester and continued meeting a couple of days a week for the past year. We succeeded in collecting 47 unique organic essences out of which I chose 10 of my favourites to exhibit and sell (3 hair, 3 sweat, 3 tears and 1 night shirt). I then selected my favourite of each to synthetically recreate for diffusion in the Scent Chamber installation. This stage was done outside of Hunter College. I worked with the famous perfumer Yann Vasnier at Givaudan and the scent director Dawn Goldworm. We started off by smelling the selected organic essences – and since these evaporate and change over time we further perfected the recreations by smelling my actual hair and armpit to make the synthetic versions even more authentic. 
Buteleczki to chemiczne fiolki, w kształcie łzy, na szklanej podstawce, które sama zaprojektowałam. Zostały wykonane i ręcznie wydmuchane w Brooklynie.
Projekt powstawał przez póltora roku, od chwili pomysłu do czasu zorganizowania wystawy. Po miesiącach  czytania o izolacji esencji ludzkiej, zdecydowałam, że muszę projekt oddać w ręce chemików. Zadzwoniłam do Hunter College  i zawiesiłam na ich tablicy ogłoszenie o poszukiwaniu asystenta. Miałam szczęście, że mój projekt wzbudził zainteresowanie Profesor Donny Mc Gregor, która z pasją mi pomogła. Zasugerowała, żeby podjąć studia chemiczne, które umożliwiają bezpośredni dostęp do laboratoriów i chemikaliów. Stworzyła zespół chemików, łącząc mnie z trzema niesamowitymi studentami ( Charles Paszkowski, Paul Kozłowski i Paul Tewfik), którzy pracowali ze mną nad moim projektem. Wspólnie opracowaliśmy różne metody ekstrakcji zapachów i obmyśliliśmy plan w jaki sposób wyodrębnić esencję mojego zapachu w laboratorium.
Namoczyliśmy w etanolu  100% bawełniane koszulki, porozwieszaliśmy je w laboratorium. Później ubierałam je przez kolejnych pięć dni do spania (do pozyskania esencji „Nocna Koszula”), na lekcje yogi Bikram ( dla pozyskania esencji „Pot”). Przynosiłam je szczelnie zamknięte w słoikach, były ponownie moczone w etanolu, w nim prane. Odparowana esencja to był olejek aromatyczny o zapachu mojego ciała. Aby uzyskać esencję z moich brudnych włosów, przynosiłam włosy w słoiku. Następnie były poddawane działaniu szeregowi różnych chemikaliów, aby w końcu uzyskać wosk. Najtrudniejsze było uzyskanie esencji łez. Zrobiłam play listę, która wywoływała u mnie nostalgię, tęsknotę za dzieciństwem w Polsce, zawierającą takie utwory jak np. ścieżka dźwiękowa do Akademii Pana Kleksa, czy klipy tj. „Pszczółka Maja”. Słuchałam także nagrań z taśmy, zarejestrowanych rozmów kuchennych naszej rodziny, kiedy miałam 4 latka, zanim mój ojciec odszedł.
Pracowaliśmy w laboratorium Hunter cały letni semestr, kontynuując także spotkania kilka razy w tygodniu przez kolejny rok. Udało nam się pozyskać 47 unikalnych esencji organicznych, z których wybrałam dziesięć ulubionych na wystawę i do sprzedaży ( trzy z włosów, trzy z potu, trzy z łez i i jedną z nocnej koszuli). Następnie wybrałam po jednej z każdej z nich, aby syntetycznie odtworzyć zapachy do dyfuzji w komnacie zapachu, podczas wystawy. Ten etap został zrealizowany już poza college’m. Pracowałam ze słynnym specjalistą od perfum- Yann Vasnierem w Givaudan i dyrektorem zapachowym- Dawn Goldworm. Odkryliśmy, że naturalne zapachy szybko się ulatniają i zmieniają. Musieliśmy zatem wąchać moje włosy i pachy, żeby odtworzyć naturalny zapach w syntetycznej wersji jak najbardziej przypominającej naturalną esencję.

Martynka Wawrzyniak ze studentami w laboratorium Hunter College
Po ekshibicjoniźmie ciała i duszy, proponujesz ekshibicjonizm ludzkiego zapachu?

Exactly! I often refer to this project as taking the nude self-portrait to the next level of intimacy. The olfactory aura which surrounds us is like another layer of invisible clothing.

Dokładnia tak! Często odnoszę się do tego projektu jako nagiego autoportretu, ukazującego kolejny poziom intymności. Aura zapachowa, która nas otacza to jak kolejna warstwa niewidzialnego ubioru.
Sprzedasz wszystko?

You will never be able to buy my soul!

Nigdy nie kupisz mojej duszy!

Czy chciałabyś zaistnieć w przemyśle perfumeryjnym?

No, I dislike perfume.
Nie, nie lubię perfum.

Jak pachniałby Twój ulubiony zapach?

The smell of my husband’s armpit.

Zapach wydzielany pod pachą mojego męża.

Esencja „Night Shirt”



A jak pachniesz Ty, używasz perfum?

I do not wear any perfume and prefer using all unscented body products and laundry powder. I like to smell like a human.
I smell like what I eat. Being a vegan I smell very vegetal. My sweat smells like green vegetables with coconut and sweet notes of honey & chocolate.

Nie używam żadnych perfum. Preferuję używanie bezzapachowych wersji produktów do ciała, także do prania. Chcę pachnieć jak człowiek.
Pachnę tym co jem. Jestem weganką więc pachnę roślinami. Mój pot pachnie zielonymi warzywami, z domieszką kokosu i słodkich nut miodu i czekolady.

Martynka Wawrzyniak w kabinie zapachowej



Wielu naukowców wierzy, że przyszłość reklamy np. leży w omamianiu wszystkich zmysłów człowieka. Sklepy już dziś masowo wykorzystują tą filozofię. Widzisz, czujesz, smakujesz, dotykasz, słyszysz…Czy twoje przyszłe projekty też takie będą?
This is exactly the direction I am heading in with my work. I am interested in delivering ideas through unconventional sensory experiences.
To jest dokładnie kierunek rozwoju mojej pracy. Chcę dostarczać niespotykanych wrażeń poprzez niekonwencjonalne doświadczenia zmysłowe.

Po pierwsze szokować czy poprzez obnażenie niedoskonałości moralnie wzmacniać  społeczeństwo?
As I said, I do not strive to intentionally provoke. I hope that my work can have an effect of enlightenment on certain people.

Jak wspominałam, nie staram się celowo prowokować. Mam nadzieję, że moja praca może mieć pozytywny efekt w postaci oświecenia niektórych ludzi.

Enfleurage is one of the oldest methods of scent extraction, traditionally animal fat is used. I first attempted human enfleurage by  having a nurse cover my entire body in the vegetable fat „Crisco”, I was then wrapped in bandages and marinated for 3 hours. It proved to be impossible to isolate my essence out of the Crisco. I repeated the enfleurage process with paraffin wax, which was spread on my body,  then scraped off, mixed with additional wax and some sweat essence –  melted and molded into 3 candles in 250ml chemistry beakers.


Jesteś szcześliwą emigrantką?

This is a very loaded question…. I don’t have any major regrets other than being separated from my family. I try to make the most of the situation I was dealt. I often think about how my life would be totally different had we stayed in Poland.

To bardzo złożone pytanie. Nie mogę narzekać na nic, poza separacją z moją rodziną. Staram się wykorzystać sytuację, w której jestem. Często myślę o tym, jak moje życie ułożyłoby się jakbyśmy zostali w Polsce.

Czy utrzymujesz kontakty z Polonią czy działasz jedynie na arenie międzynarodowej?

I am in touch with many Polish people and I would love to have an exhibition in Warsaw.
I have some Polish friends in NY. Coincidentally two of the Hunter College research students who worked on extracting my essences turned out to be Polish and the third was Ukranian, we had a lot of fun working together in the lab.

Pozostaję w kontakcie z wieloma Polakami i chciałabym mieć wystawę w Warszawie. Mam kilkoro polskich przyjaciół w Nowym Jorku. Przypadkowo dwóch studentów, którzy pracowali ze mną nad projktem „Smell me”, przy ekstrakcji esencji, okazało się być Polakami. Trzeci był Ukraińcem. Mieliśmy dużo fantastycznej zabawy, pracując nad projektem.

Wideo „Lipstick” (four)

Za czym tęsknisz?

I miss my home and family in Bieszczady.

Za rodziną i domem rodzinnym w Bieszczadach.
Dziennikarka, fotografka, performerka. Możne Cię z powodzeniem nazwać kobietą sukcesu. Jak się osiąga sukces w Ameryce?

You have to believe in your dreams, work hard, never give up and they will come true.
I took one year of Anthropology and Philosophy at Victoria University in Wellington New Zealand. I was planning on going to school in New York but couldn’t afford the foreign tuition fees so I got an internship at an art magazine instead. The internship lead to me co-founding an art and culture publication called Issue Magazine which I was the co-editor in chief of from 1999-2004. Working on the magazine was my introduction to the worlds of art and publishing and I formed many important relationships which laid the ground work for my career. When Issue folded I focused on my own art work which initially started off as photography. I later experimented with video  and finally stepped in as the subject by doing performance.

Musisz uwierzyć w swoje marzenia, ciężko pracować, nigdy się nie poddawać a twoje marzenia się spełnią.
Przez rok studiowałam antropologię i filozofię na Victoria University w Welligton, w Nowej Zelandii. Planowałam szkołę w Nowym Jorku ale nie mogłąm sobie pozwolić na czesne dla obcokrajowców więc zamiast tego poszłam na staż do magazynu o sztuce. Staż poprowadził mnie w kierunku założenia własnego magazynu o sztuce i kulturze „Issue magazine”, którego byłam współredaktorką naczelną od 1999 do 2004 roku. Praca nad magazynem była moim wstępem do świata sztuki i publikacji, miejscem, gdzie ukształtowałam wiele kontaktów, które pomogły mi w późniejszej karierze. Kiedy „Issue” zostało zawieszone, skupiłam się na własnej pracy artystycznej. Początkowo zafascynował mnie świat fotografii. Później eksperymentowałam z filmem aby finalnie rozpocząć pracę nad występami typu „performance”.
Masz słabości, wady, niedociągnięcia?

Of course – who doesn’t?! I am a total control freak and have terrible OCD (obsessive compulsive disorder).

Tak oczywiście- kto ich nie ma? Musze mieć nad wszystkim kontrolę, mam paskudną przypadłość- obsesyjno kompulsywne zachowanie.

Organiczne esencje projektu „Smell me”


Czy uważasz, że taki sam sukces mogłabyś osiągnąć w Warszawie, pracując na przykład przy projektach Akademii Sztuk Pięknych?
It is hard for me to answer this question as I have only lived in Warszawa as a child. I do know that New York city is the hardest place to make it in the world and I like challenges!

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie bo mieszkałam w Warszawie tylko jako dziecko. Wiem, że Nowy Jork to najtrudniejsze miejsce, żeby osiągnąć sukces ale ja lubię wyzwania!

Marzenia…
To make enough money to live stress free and one day have a roof deck or garden in the city. 

Zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, żeby żyć bezstresowo i pewnego dnia mieć na dachu taras lub ogród w mieście.
Goście na wystawie „Smell me”

 Rozmawiała: Gosia Szwed
Zdjęcia: prywatne archiwum artystki, www.martynka.com

Rozmowa została przeprowadzona w języku angielskim. Tłumaczenie: Gosia Szwed.