PONIEDZIAŁKI BEZ CENZURY- Seks dla odważnych

Intymne publiczne miejsca

Czy seks w miejscach publicznych może być podniecający? Co sądzą o nim przedstawiciele różnych kultur? Czy ktoś, kto lubi być widzianym, postrzega seks jako zabawę, element pikanterii w życiu codziennym?

Ulica Francisco Silvela (Madryt) zwykle pulsuje życiem. Przejeżdżają tędy tysiące aut, tysiące ludzi śpieszy się do pracy. Choć w przypadku Hiszpanii o śpieszeniu się nie ma mowy. Tysiące ludzi więc kroczy chodnikiem. Nawet po 23 widać spacerujących emerytów, ludzi z psami, zakochane pary. Tego wieczoru byłam w towarzystwie dwóch Muzułmanów.
Widziałam tą parę na dziedzińcu kościoła. Robili to odgrodzeni od gawiedzi lichą tekturą i plecakiem ktoregoś z nich. Lekko owłosione, umięśnione pośladki poruszały się w górę i w dół, w ich rytmie drgało blade kolano, które widać było zza tektury. Bezdomni, Cyganie – pomyślałam. Ale w tej samej chwili ugryzłam się w język. Przecież w naszej kulturze mogą to robić wszyscy. Będzie mandat i po sprawie. A społeczne oburzenie? Dobrze jest dziś być oryginalnym.
Nie mogłam przestać mysleć o tej parze tym bardziej, że koło wejścia na dziedziniec widziałam ławkę, na której siedziały trzy emerytki. Te jednak nie reagowały na odgłosy dobiegające zza tektury. Opowiadały sobie, co też robiły tego dnia, jednej towarzyszył pies, niuchając okoliczne drzewa. Przechodnie chichotali z zażenowaniem, ale także nie przystawali. Przeciwnie – przyspieszali kroku.
Moi towarzysze nie kryli oburzenia.

Tego nie wolno robić publicznie! – perorował jeden z nich. Od tego jest dom, sypialnia. My tego nie robimy nawet w kuchni czy łazience! – dodał.

Drugi z nich milczał, jego policzki pokrywała purpura, w koncu wydusił:
Tu się to robi przed wszystkimi i ze wszystkimi, to wolność. U nas taka para byłaby ubita strzałami z kałasznikowa…

-Z drugiej strony zakazy nie zapobiegną ich łamaniu – wtrąciłam. – Domy publiczne są wszędzie, dzielnice rozpusty, gdzie można robic to przy wszystkich, jeśli akurat mieszkanie prostytutki jest zajęte. To oczywiste obejście norm.

Para kochanków przyłapana
na gorącym uczynku
Po wymianie zdań zadzwoniłam do koleżanki, o której wiem, że ma bujne życie seksualne. Postanowiłam ją zapytać o zdanie na temat publicznego spółkowania.  Ze względu na intymny charakter publikacji, nie ujawniam jej imienia.
-Seks w publicznych miejscach moze byc podniecajacy?

Jest. Ryzyko, że możecie być przyłapani na gorącym uczynku podnosi ciśnienie seksualne. Smak zakazanego owocu jest najsłodszy i powoduje napływ adrenaliny. Nietypowe miejsca działają jak afrodyzjak. Pozostaje kwestia tabu. Nasze społeczeństwo wychowane na katolickiej obrazie pożycia seksualnego, gdzie wciąż sprawy związane z fizycznością traktuje jako temat zakazany. Na zasadzie buntu- seks w miejscu publicznym, wytwarza w mózgu poczucie dodatkowego zadowolenia z łamania prawd stereotypowych, wyuczonych kulturowo.

-Gdzie zdarzyło ci się kochać?

W parku, na łące przy cmentarzu, w samochodzie, stojąc w korku, w toalecie publicznej. Raz nawet przy ruchwilej zwykle ulicy, czy na dachu budynku.

-Czy spotkalas sie z odrzuceniem propozycji ze względu na kulturę, wyznanie, wychowanie ?

Trudno mówić o seksie jako o umowie stron. Nie jestem zwolenniczką kontraktów w stylu „50 twarzy Greya”. To zazwyczaj spontaniczny poryw serc i ciał. Oczywiste jest to, że niektóre narody są tak kulturowo i tradycyjnie ograniczone, że nie ma mowy o miłości w miejscu publicznym. Pozostaje po bożemu…łożko, zgaszone światło. Na pewno taki kanon obowiązuje w społeczeństwach muzułmańskich, wśród zagorzałych Katolików. Inne podejście do spraw seksu mają np. narody pochodzenia hinduskiego czy nieco mniej przywiązane do konkretnej religii osoby, wychowane w Europie tzw. Zachodniej- Holandii, Wielkiej Brytanii czy w Skandynawii. Jestem tradycjonalistką jeśli chodzi o inicjowanie aktu seksualnego. Zdecydowanie preferuję jeśli to facet wychodzi z propozycją. Jednak publiczne „występy” to nie był akt planowany a spontaniczne reakcje na podniecenie seksualne.

-Jak reagowało otoczenie ?

Hmmm dobre pytanie. Nie mam pojęcia. Zajęta swoją sytaucją, nie byłam w stanie absorbować świata zewnętrznego (śmiech). Jednakże raz zdarzyła się sytuacja kiedy uświadomiliśmy sobie, że akt był nagrywany na kamery. Nikt nas jednak nie namierzył, nie ścigał więc kara za naruszenie porządku publicznego nas ominęła. Myślę, że jest to sprawa na tyle indywidualna, że otoczenie tak jak wspomniałaś w artykule, raczej przyśpiesza kroku, a nie zatrzymuje się i pyta jak było (śmiech). Myślę, że tłumaczenie się z aktu na ulicy było by bardziej żenujące niż sam akt, który był wynikiem spontanicznej reakcji na podniecenie.

-Seks w miejscach publicznych to wciąż tabu czy staje sie elementem upiekszającym codzienność?

Polacy to naród bardzo organiczony kulturowo. Niełatwo jest się wyzwolić spod papieskiego kultu i odnaleźć przestrzeń codzienności, która zwyczajowo odbiega od zapisanych kanonów. Nie jest także łatwe pokonanie wewnętrznych oporów, zaszczepionych w procesie dorastania przez bogobojne otoczenie. Wiele osób odnalazło swoją seksualną tożsamość bądź preferencje dopiero opuszczając swoje naturalne środowisko. Trudno wyobrazić sobie np. parę kochającą się na ulicach Pcima Dolnego albo wsi zabitej deskami. Nie sądzę, że takie otoczenie sprzyjało by jakiemukolwiek aktowi miłości w pozycji innej niż misjonarska, czy chociażby udaniu się na łąkę zamiast małżeńskiego łoża. Nawet ja nie odważyłabym się na taki krok. Polacy to naród, który dużą wagę przywiązuje do opinii otoczenia. W Europie Zachodniej np. decyzje o podłożu seksualnym są sprawą bardziej indywidualną. Eksponując swoją seksualność np. decydując się na związek homoseksualny, nie narażasz się na sąd skorupkowy. Nikt nie zagląda do Twojej sypialni, radio Jezus nie bębni z odbiornika: „ty grzesznico!”
Nigdy nie zdecydowałabym się na spontaniczne zachowanie seksualne nawet na ulicach Warszawy, choć o takowych już w Polsce słyszałam, tyle że w wydaniu przyjezdnych. Nam jednak- jako obywatelom tradycyjnie okaleczonym i obdartym z pierwiastka indywidualizmu- trudno jest przełamać konwenanse, nawet w sprawach seksu. W tym sensie wciąż jest to temat tabu.

Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę indywidualne preferencje obywateli- akt w miejscu publicznym może stać się miłym urozmaiceniem pożycia seksualnego, jeśli obydwie strony tego pragną. Podobnie jak w przypadku wielu innych kwestii, wszystko zależy od indywidulanych preferencji. W moim przypadku to piękny akt spontaniczności dwóch osób, które siebie pragną. Problem zaczyna się wtedy, gdy pary nie potrafią się już kochać gdzie indziej bo podniecenie nie osiąga pożadanego poziomu np. w domowej sypialni. To jest także kwestia uzależnienia od adrenaliny.

Jeśli chcesz się z nami podzielić swoją historią, napisz: lejdiz.magazine@gmail.com
Gwarantujemy anonimowość.

Tekst i rozmowa : Agnieszka Szmidel
Zdjęcia : internet