PONIEDZIAŁKI BEZ CENZURY- Proza Pauliny Krzyżaniak

Pamiętniki Kitty von Puss Paulina Krzyżaniak


„Infekcja”

Przychodzą takie dni, gdy albo łapie się grypę albo … infekcję miejsc imtymnych.
W moim zawodzie to nieuniknione, badamy się bardzo często, mimo to czasem dochodzi do takich sytuacji.
Przepisane są wtedy leki, dostajemy zwolnienie lekarskie i kamerkę do domu.
No cóż seks jest wtedy niewskazany, ale na pewno nie masturbacja.
To bardzo dobrze opłacalne show i co najzabawniejsze wykonuje się je w domu.
Bardzo sobie cenię seks w pojedynkę i gdybym miała kiedykolwiek wskazać swojego najlepszego partnera seksualnego, wskazałabym prawdopodobnie samą siebie.
Swojego czasu chętnie korzystałam z dobrodziejstw masturbacji, to było wtedy gdy
odkrywałam swoją seksualność.
Gdy byłam mała mama dopilnowała abym znała poranne i wieczorne modlitwy.
Tak więc mając jedenaście lat, zasypiałam i budziłam się ze słowami modlitwy na ustach, drżałam z radości na samą myśl, że mój anioł stróż całuje mnie w czoło rano i wieczorem.
Rok później zasypiałam i wstawałam z własną ręką zanurzoną w majtkach.
Jeżeli drżałam to tylko podczas szczytowania, a przed oczami nie miałam swego anioła stróża lecz chłopców ze starszych klas, w których się podkochiwałam.

Jeżeli mój anioł stróż, jeszcze nie złożył na mnie reklamacji, szczerze mu współczuję.
Musi cały czas zamykać oczy i zatykać uszy.
Nie wiem czy wierzę w Boga, cały czas się waham. Jest dla mnie zbyt oddalony od ludzi, nie potrafię Go sobie nawet wyobrazić.
Mimo to wierzę w anioły, a na pewno w mojego anioła stróża. Gdy tylko mama opowiedziała mi, że w chwili narodzenia on już ze mną był i prawdopodobnie on pierwszy trzymał mnie na rękach, wiedziałam od razu jak wygląda i jak ma na imię.
Chyba wyszeptał mi to do ucha. Jakub, fajny chłopak o blond włosach i zielonych oczach.
Mój pierwszy pocałunek był magiczny. Miałam wtedy piętnaście lat. Późno zaczęłam, reszta dziewczyn z klasy miała to już dawno za sobą. A ja nadal czekałam bo chciałam, żeby było idealnie. Tak jak to sobie wymarzyłam.
Chłopak był starszy, całował się z wieloma dziewczynami przede mną i nie był już prawiczkiem.
Miał siedemnaście lat, tlenione włosy, śnieżnobiały uśmiech i grał w drużynie piłki nożnej. Wszystkie dziewczyny na osiedlu za nim szalały, spotykał się zawsze ze starszymi ode mnie i najładniejszymi.
Ja miałam szare włosy, które zaczesywałam w koński ogon, nie nosiłam makijażu i nie mogłam przekonać mamy by w końcu kupiła mi stanik.
Jednak podczas wakacji, które spędzałam ze starszą kuzynką uległam przemianie.
Z dnia na dzień rozkwitłam. Rozpuściłam włosy i dostałam kobiecych kształtów.
Kuzynka wyregulowała mi brwi, podarowała swój stanik i błyszczyk do ust.
Wróciłam do domu znacznie pewniejsza siebie, wszyscy na około powtarzali, że wypiękniałam, a ja bezustannie podziwiałam swoje nagie ciało w lustrze.
Któregoś dnia gdy siedziałam z koleżankami na ławce pod blokiem, podszedł on
miał na imię Adrian. Spytał czy możemy pomówić na osobności i kiedy odeszliśmy na bok zaprosił mnie na zapiekankę i lody w niedzielę po kościele.
I tak się zaczeło, odprowadzał mnie do domu po kościele, zapraszał na oranżadę pod sklepem osiedlowym, zapraszał na mecze.
Nazywał mnie swoją dziewczyną, a ja oblewałam się rumieńcem i rosłam z dumy.
Gdy we wrześniu odprowadzał mnie do domu po szkole, chwycił mnie za rękę.
Pod klatką schodową, pochylił się nademną i pocałował wślizgując swój język w moje usta.
Koleżanki zazdrośnie spoglądały na nas gdy siadałam mu na kolana, lub gdy wypatrzyły malinkę na mojej szyi.
Na zabawie andrzejkowej Adrian poznał Patrycję. Dziewczynę jakich wiele na ulicach.
Jednak Patrycja miała dziewiętnaście lat, była starsza, nie była dziewicą i była łatwa.
Tego wieczoru, Adrian już nie odprowadził mnie do domu. Powiedział tylko „Sorry mała, dasz sobie radę sama, co?”
Płakałam tamtej nocy. Posyłałam mu tęskne spojrzenia, wypisywałam jego imię na ostatnich stronach zeszytów szkolnych.
Nie umawiałam się z chłopcami, do czasu gdy skończyłam siedemnaście lat.
W szkole średniej, na przerwie znów podszedł do mnie jakiś chłopak.
Miał na imię Łukasz, nie był popularny, nie był najlepszym uczniem, nie uprawiał sportów ale jeździł na motorze.
Zaprosił mnie na studiówkę.
I znów koleżanki wpadały w zazdrość, rodzice we wściekłość gdy przez okno widzieli, że Łukasz podwodzi mnie motorem bez kasku, znów całowałam się pod klatką.
Na studniówkę ubrałam piękną purpurową sukienkę z głebokim dekoltem, mama nakręciła mi włosy na lokówkę i pozwoliła mi się umalować.
Tego wieczoru poraz pierwszy zapaliłam papierosa, poraz pierwszy spróbowałam alkoholu, pozwoliłam Łukaszowi by włożył mi rękę w majtki, a ja zrobiłam poraz pierwszy w życiu loda.
Uciekaliśmy z lekcji, wsiadaliśmy na jego motor i jechaliśmy gdzieś w odludne miejsca, gdzie ja robiłam mu laskę a on mi minetę.
Straciłam dziewictwo mając siedemnaście lat, jak wiekszość koleżanek z klasy.
Dziewczyny marząc o miłości do końca życia, zapominały o niej na wakacjach, a ja wiernie stałam u boku Łukasza.
Aż w końcu doczekaliśmy się tytułu, złotej pary. Po maturze wzieliśmy ślub, zamieszkaliśmy razem i wieczorami zaczeliśmy oglądać filmy porno.
Z nim straciłam dziewictwo i z nim zaczęłam grać w swoich pierwszych filmach.
Mieliśmy zasady,trzymaliśmy się ich.
Był tylko Łukasz i stado dziewczyn. Danny Sweatchest pojawił się dopiero po moim rozwodzie. Był drugim mężczyzną w moim życiu. Pierwszym „obcym” na ekranie.
Czasami podczas show z kamerką internetową w mojej sypialni, myślę o nich obu.
Myślę o Adrianie i o innych chłopcach których kochałam platonicznie, będąc nastolatką. Ale nigdy nie myślę o tym najważniejszym chłopaku. Jakubie. Moim aniele stróżu.