PONIEDZIAŁKI BEZ CENZURY- Kochanek na emigracji czyli analiza przypadkowego związku

Etap 1. Zazwyczaj historia zaczyna się tak. On: „mega_wielki” loguje się na czat lub serwis randkowy, wyszukuje tematu, związanego z miejscem swojego pobytu, w zależności od tego, na ile jest inteligentny, tematu- bardziej lub mniej związanego z seksem.

Etap 2. Mega_wielki wyszukuje ofiar. Dobiera je w zgodzie ze swoim gustem i zainteresowaniami, bardzo często na podstawie nicka ofiary. Czyli „szczuplutka_blondyneczka” lub „puszysta Kasienka” mogą liczyć na swoich fanów zawsze i wszędzie bowiem gust męski „non est disputandum”. Jeśli planuje ów mężczyzna grę dłuższą, acz wartą zachodu, zazwyczaj wybiera bardziej ogólnikowe dyskusje, np. o socjaliźmie czy pogodzie angielskiej. W ten sposób wyhacza dziewczynę, buduje relację. Prędzej czy później,  każda dyskusja czy miła pogawędka,  kończy się zagadnieniem samotności na Obczyźnie. I tu mamy wszelki wachlarz sytuacyjny do wyboru: od zaproszenia na spotkanie- przecież na samotność trzeba coś poradzić, bez podtekstów seksualnych, wersja kolejna to- zaproszenie na randkę, drinka, wypad do kina, zazwyczaj już opatrzone lekką seksualną aluzją oraz bardzo bezpośrednie zaproszenie do łóżka, pozostaje tu jedynie ustalenie miejsca pierwszego kontaktu, na które już jesteście obydwoje bardzo napaleni bo kolega po 10 minutach psychologicznych wynurzeń, życiowych dyrdymałów, ściąga gacie i uprawia masturbację, nadając program na „żywo” przez Skype’a.

Etap 3. Mega_wielki spotyka Baśkę. Umawiają się pod pomnikiem Amora, przy Picadilly Circus. Ma być w końcu romantycznie. Przychodzisz a tu…wbrew zapewnieniom o słusznym wroście, opisie seksownego playboya, szerokich zinteresowań, oto zjawia się przed Tobą, amor w ukularach, wzrost 167cm, bruszkiem piwnym i milczy. Jedynym wspólnym elementem z opisem jest ta żółta róża, z którą miał się pojawić. Myślisz sobie:”dam mu szansę bo taki biedny, brzydki, pewnie nikt go nie kocha,  ale zarazem nie będzie mnie zdradzał, playboy na pewno ma laski wszędzie”. I tak przechodzisz do kolejnego etapu.

Etap 4. Nie wiesz jak mu to powiedzieć…nie chuchaj bo śmierdzi Ci z pyska, nie wstawaj bo Twoje buty są tak brudne, że wstyd mi z Tobą tu siedzieć, najlepiej się wogóle nie odzywaj, bo co drugie słowo jest przekleństwem, a ja spodziewałam się romatycznego księcia z bajki. Do tego tani sweterek z Asdy, spodnie charity shop – model dwudziestoletni.  Otóż to Kochana, książęta już dawno wyginęli, no może w Wielkiej Brytanii, czy Norwegii , możesz spotkać pana z takowym tytułem ale tak realistycznie patrząc, jakie masz na to szanse?
Etap 5. Angażowanie w konwersację. Opowiada Ci o swoich byłych, paskudnych sukach, które go zdradzały, o matce, która umarła jak miał 4 latka, o wychowywaniu przez bacię i ojca pijaka. Budzi litość. Zarazem atakuje Cię swoją elokwencją, poruszając tematy z pierwszych stron gazet, to jedna z rad z poradnika uwodzenia. Oczywiście w tle dzwoni jego najnowszy ajfon. Nie odbiera, tylko sprawdza, co jakiś czas jedynie odpowiadając zdawkowo :”zadzwonię później, jestem na ważnym spotkaniu”. Inny model natomiast odbiera każdy telefon, ma ich nawet trzy i krzyczy do słuchawki, „co chcesz K****”, „Kowalski wisi mi 2 tysiące, ścignij S*****”. Wysłuchujesz opowieści, sprawdzasz czas na telefonie, rwiesz papierki po czekoladce do kawy na 100 równych częśći, udajesz zainteresowanie. Jeśli natomiast jesteś już zaprawiona w bojach, zapewne już wiesz, że najlepszym kontratakiem jest Twoja własna historia, opowiadasz o wykorzystywaniu seksualnym w dzieciństwie, o braku zaufania do facetów, o nieszczęśliwych miłościach i złych nawykach w łożu.

Etap 5. Jeśli jakimś cudem doszliście do tego etapu, to zapewne znajdujecie się w domu, któregoś z Was. Z przyzwoitości wybrałaś swój własny i  z politowania dla biednego emigranta, godzisz się na miłosne igraszki. Poza tym Ty też masz potrzeby a tu wszyscy pracują godzinami, tak ciężko kogoś spotkać. „Mega_wielki” wyciąga swój sprzęt, który jak się można było spodziewać, przypomina osprzęt małego chłopczyka. Ale przecież to nie o wielkość chodzi… Po jego opowieściach o niezwykłych umiejętnościach, spodziewasz się mega orgazmów. On wciska jęzor do twojego gardła, obmacuje cycki i ok po jakimś czasie notujesz jakąś wilgoć. Teraz przychodzi pora na teatr. On udaje kochanka z pornosów. Schodzi na dół, wywija ozorem na wszystkie strony, wciska paluchy czym doprowadza cię do bólu, i w końcu pakuje swoje maleństwo w Ciebie. Zastanawiasz się czy to już? Ok nie zdjął skarpetek, nie umył zębów, coś tam robi ale nie bardzo czujesz co. Za to wydaje z siebie mnóstwo odgłosów.  Patrzy na Ciebie i pyta, czy wszystko ok. Oczywiście teatralnie odpowiadasz, że tak i zaczynasz się bardziej starać w swojej roli, sapiąc, krzycząc i dając do zrozumienia, że Ci jest fantastycznie.

W końcu wyjmuje maleństwo i wciska Ci do buzi. O nie, myślisz sobie, tylko nie to. Nie wiesz jak powstrzymać wymioty, jedzie i wciska go znowu do gardła. W końcu w geście protestu, nadstawiasz się. On wchodzi i posuwa. Jednak po 15 minutach dochodzisz do wniosku, że już masz dość a on niczym pornosowy Romeo, niestrudzenie jedzie, sapiąc. W końcu „dochodzi”, zawartość wyciera w Ciebie albo Twoją nową pościel. Ubiera gacie, spodnie, cmoka w policzek, zapala papierosa i wychodzi.
I tak rodzi się emigracyjna miłość.

Ośmieliłam się wyróżnić kilka emigracyjnych typów, dodajcie także swoje. Oczywiście najwięcej jest typów mieszanych. Zatem uważaj na symptomy, żeby się nie zawieść w przyszłości.

Popapraniec– paprze się w swoich problemach, nie kochała go dziewczyna, inna odeszła do przyjaciela, w sumie nie znosi kobiet ale Ciebie wybrał na tą jedyną. Śledzi każdy Twój ruch, nie pozwala się widywać z koleżankami, nawet jeśli poznaliście się dopiero wczoraj. W łożku ciągle pyta czy jest ci dobrze,  a spróbuj powiedzieć, że nie.







Wieczny człopczyk– jeździ na motorze, otacza sie gadżetami, często wspomina wyprawy z kumplami, opowiada o swoich podbojach, czeka na Twój zachwyt w oczach. Zazwyczaj tonie w długach, nie radzi sobie z płaceniem rachunków, co tydzień przynosi mandaty za złe parkowanie czy przekroczenie prędkości. W ekstremalnej wersji ciągle porównuje Cię do swojej mamusi.



Chaman– ciągle przeklina, myśląc, że taka mowa jest seksy. Charakterystycznym słowem jest dla niego k****,  zamiast przecinka. Często wykonuje podstawowe prace budowlane bądź inne, gdzie nie ma kontaktu z klientami (i dzięki Bogu). Jako kochanek jest zorientowany na siebie, szybki, obcesowy, czasami wręcz brutalny.



Życiowa ciamajda– bardzo miły, romantyczny ale życiowo nieudolny. W łożku czujesz się z nim jak ze słabą kobietą albo najlepszym kumplem. Ciągle pyta czy jest ok, to co robi, najchętniej przepraszałby za to, że żyje. Załamuje się przy pierwszym napotkanym problemie i oczekuje od Ciebie wsparcia.







 Macho- chista– kocha siebie, pewnie krocząc po życiowej ścieżce. Nie owija w bawełnę, jest męski, twardy, niewyrafinowany ale za to przypomina idoli z wczesnych reklam papierosów, duża klata, męski głos, pewność siebie. Z pozoru ideał, z bliska egocentryk. W razie posiadania z nim dzieci, możesz liczyć tylko na siebie. Macho będzie na siłowni, budował swoją tożsamość.






Tatusiek– facet, który kocha dzieci i wszystko co związane  z kultem rodziny. Zazwyczaj nie dba szczególnie o swoją figurę, nie goli się zbyt często ale za to uwielbia spacery, bajki, football i puszkę piwa wieczorem. Zawsze możesz na niego liczyć ale niestety nie przypomina ogiera w łożku. Prosto, do rzeczy i spać, bo jutro znowu idziemy do pracy.



Agent 007– to typ, który wszystko ukrywa. Nie rozmawia o przeszłości, nie opowiada o swoich byłych związkach. Nie zaprasza Cię do swojego domu, zawsze wychodzi kiedy dzwoni telefon komórkowy i nie ma w zwyczaju informować Cię kto dzwonił. Z nim nigdy nie wiesz co Cię spotka jutro. Nawet będąc z nim w związku przez jakiś czas, masz wrażenie, że jest dla Ciebie tajemnicą.







Spostrzeżenia i wnioski zanotowała dla Was- Gosia Szwed