Pistorius saga- zabił przez przypadek?

Autor: Agnieszka Malonik

13 lutego 2013 roku, około godz. 18.00, Reeva Steenkamp przejechała przez bramę kompleksu w którym mieszkał Pistorius. Para miała wspólnie spędzić wieczór i przywitać Walentynki.

Około 4 rano, 14 lutego 2013 roku Reeva już nie żyła. Została zastrzelona przez Oskara, który jak twierdzi, sądził, że strzela do intruza. Pistorius oddal cztery strzały.
Co się wydarzyło pomiędzy tymi godzinami? Na to ma dać odpowiedź proces, który ma się właśnie odbywa w RPA.

 

Oscar Pistorius usłyszał zarzut morderstwa z premedytacją. Prokuratura twierdzi, że działał z zamiarem pozbawienia życia osoby (!) przebywającej za drzwiami łazienki – czyli Reevy.
Obrona będzie próbowała dowieść, że Pistorius nie działał z zamiarem zabicia Reevy, ale bronił się przed intruzem.

A jak ja się zapatruje na te sprawę?

Moim zdaniem, zarówno prokuratura, jak i obrona ma trudny orzech do zgryzienia. Prokuratura – bo chęć pozbawienia życia osoby za drzwiami łazienki, o której Pistorius mówił jak o intruzie, nie jest równoznaczna z chęcią pozbawienia życia Reevy.
Dlatego uważam, że prokuratura trochę nieprecyzyjnie podeszła do sprawy. Dlaczego? Ot – wygląda na to, że póki co nie maja dowodów na nic innego. Kluczem w zagadce są drzwi, których analiza ma potwierdzić, czy Pistorius strzelał bez protez na nogach, co może wskazywać na akt paniki, czy też z założonymi protezami. Bo jeśli miał czas założyć protezy, miał też czas na rozejrzenie się i stwierdzenie, ze Reevy nie ma w łóżku, więc pewnie jest w łazience, co oczywiście wskazywało by na premedytację.
Zdjęcia drzwi, które wyciekły, zdają się potwierdzać wersje Pistoriusa, że strzelał bez protez na nogach – co zapewne jest powodem, dla którego prokuratura zmieniła oryginalny zamiar oskarżenia go o morderstwo Reevy, na taki, który utożsamia morderstwo na osobie za drzwiami z Reevą.
Więcej światła na sprawę rzuciłaby zawartość telefonów Reevy i Pistoriusa, których podobno nie dało się odblokować. Podobno… Bo dalej są dołączone jako dowody w sprawie, a wiec zapewne zawierają jakieś informacje.
Niełatwe jest tez zadanie obrony. Pistorius nie był grzecznym chłopcem. Ma w swojej historii napady agresji, wypadki z bronią, które poddają zasadność posiadania przez niego broni. Poza tym oddanie czterech strzałów przez drzwi łazienki to chyba przekroczenie granic obrony koniecznej. Może jeden wystarczyłby, aby unieszkodliwić intruza, gdyby rzeczywiście tam był?
Ale Pistorius nie odpowiada za przekroczenie granic obrony koniecznej. Jest oskarżony o morderstwo pierwszego stopnia, prokuratura będzie więc musiała dowieść, że jego intencją było pozbawienie życia Reevy, a nie tak jak usiłuje dowieść, osoby za drzwiami. Póki co, prokuratura chyba będzie musiała przedstawić solidniejsze dowody na poparcie tej własnie tezy, gdyż obrona dość łatwo chyba może ja podważyć, dowodząc, że jeśli Oscar nie wiedział, że za drzwiami łazienki znajduje się Reeva, to w takim przypadku nie jest winny JEJ śmierci. Bo przekroczenie granic obrony koniecznej, czy tez zabicie kogoś przez pomyłkę, a nawet morderstwo w afekcie to już inne zarzuty.
O pozwolenie na relacje z procesu na żywo zgłosiły się trzy agencje medialne eNCA, MultiChoice i Eyewitness News.
Wygląda na to, że RPA czeka wiec medialny proces na wzór procesu OJ Simpsona. Pomysłowi temu sprzeciwia się obrona Pistoriusa, a prokuratura chce relacji na swoich (póki co niesprecyzowanych) warunkach.

 

Rozwój wypadków

 

10 marca rozpoczął się drugi tydzień procesu Oscara Pistoriusa. Pierwszy tydzień nie byl zaskakujacy. Pierwszego i drugiego dnia zeznawało małżeństwo zamieszkujące sąsiedni kompleks, ich dom znajduje się tylko 177 metrów od domu Oscara. Twierdzą, że słyszeli wszystko. Ale nawet jeśli słyszy się wszystko, to i tak nie zawsze wiadomo, co się słyszy – z tego faktu skorzystał obrońca Pistoriusa- Barry Roux, odnajdując nieścisłości w ilości strzałów, rozpoznania krzyku jako męski lub damski, znajdując podobieństwa w brzmieniu dźwięków strzałów i uderzeń kija do krykieta, którym Pistorius miał rozbić drzwi aby dostać się do łazienki.

 

 

Z takiej amunicji Oscar strzelał do Reevy. W wielu krajach jest nielegalna, ponieważ powoduje olbrzymie szkody.

 

Wszystko po to, aby wzbudzić wątpliwości.
Następnie zeznawał sąsiad Pistoriusa, lekarz, ktory dotarł na miejsce jako pierwszy. Stwierdzil, ze Oscar wyglądal na zrozpaczonego śmiercią Reevy, i że takiej rozpaczy nie sposób udać. Następnie w czwartek zeznania zeszly na tor mimowolnego oddania strzału w restauracji Tasha’s. Jeden z przyjaciół Oscara miał podawać mu pistolet, który wystrzelił pod stołem. No cóż, w tym akurat przypadku należałoby chyba postawić zarzuty obydwu panom…
W piątek natomiast zeznawał ochroniarz, do którego dodzwonili sie zarówno Pistorius, ktory płakał i był wyraźnie wzburzony, jak i inni świadkowie. Oscar miał jakoby zapewniać, że wszystko jest w porzadku.
10 marca miał być dniem, w ktorym miało okazać sie jak wiele rzeczy nie było w porządku…

Światło dzienne ujrzały wyniki post mortem Reevy. Na jej ciele znaleziono otarcia, zasinienia i obrzeki, ktore nie były wynikiem obrażen spowodowanych strzałami.
Jak powstaly? Być może istnieją bardzo logiczne powody. Może Reeva miała skłonności do zasinien. Może byla chora…
Ale faktem jest, że ich istnienie znacznie pogarsza sytuację Oscara Pistoriusa…
Bo tak naprawdę, to chyba nie ma znaczenia, czy Pistorius planowal zbrodnię i wykonal przemyslany plan. Nawet jeśli tak nie było, nawet jeśli zabił na skutek kłótni czy zazdrości, to wiarygodność jego wersji zmniejsza sie z każdym dniem.

 

http://wkrainieteczy.wordpress.com/