OBIADY CZWARTKOWE- KULTURA. Walentynki na filmowo

Na 14. lutego 14 filmów o prawdziwej miłości

            W Polsce 14.lutego przywodzi na myśl skrajne uczucia. Jedni z wielką ochotą obchodzą to święto, obdarowując swoje drugie połowy jakimiś romantycznymi drobiazgami. Natomiast po przeciwnej stronie są osoby, które zdecydowanie manifestują swoja niechęć do niepotrzebnego czy konsumpcyjnego, amerykańskiego święta.

            Prawdziwy sens tego dnia poznałam dopiero podczas jednej z podróży do rzeczonej Ameryki. Ten, wydawałoby się, skomercjalizowany do granic możliwości kontynent pokazał mi zupełnie inne oblicze tego dnia. Kiedy byłam kilka lat temu w Kanadzie, właśnie w Walentynki, zdziwiło mnie zachowanie moich koleżanek – Gabrielle i Christiny, które z okazji tego święta obdarowywały swoich znajomych słodkimi niespodziankami. Na moje ogromne zdziwienie i deklarację, że nie uznaję tego dnia odpowiedziały mi, że jest ono po to, by pokazać swoją przyjaźń, oddanie i wiele innych uczuć. Zupełnie nie rozumiały tego polskiego wariactwa skierowanego wyłącznie na zakochanych, którego ja również nie rozumiem i nie podzielam.

            Dlatego też na dzień 14. lutego proponuję wam drogie Lejdiz filmy o prawdziwym uczuciu (niekoniecznie z happy end’em), które może przytrafić się każdej z was, każdego dnia w różnej formie i konfiguracji. Może uda się wam w ten weekend spędzić chwilę czasu z ukochanymi osobami i obejrzeć jeden z rekomendowanych przeze mnie filmów. Naprawdę warto!

            Po pierwsze, obraz, który widziałam tysiąc i więcej razy, jaki od razu kojarzy mi się z ogromnymi uczuciami, a i namiętnościami, czyli „Dirty Dancing” w reżyserii Emile Ardolino. Historia dwojga młodych ludzi, którzy mimo wielu przeciwności potrafili zawalczyć o swoją miłość, również tę do tańca. Do tego w głównych rolach zobaczymy niezapomniany duet: Jennifer Grey i Patrick’a Swayze.


            Drugi film, jaki przyszedł mi na myśl, a również zaliczany do tych najbardziej ulubionych to „Leon Zawodowiec” Luc’a Besson’a. Większości z widzów produkcja ta kojarzy się z dużą ilością krwi, strzelanin, trupami po lewej i prawej stronie ekranu. Natomiast dla mnie jest to film z jednej strony o ogromnej siostrzanej miłości Matyldy, która powodowana tym uczuciem pragnie ogromnej zemsty. Z drugiej to również obraz o miłości 9-letniej dziewczynki do dojrzałego mężczyzny, dla której stał się on wzorem do naśladowania i prawdziwym, oddanym do końca przyjacielem. O tych wszystkich emocjach opowiedzą nam Natalie Portman, Jean Reno i Gary Oldman.


            Kolejny film o miłości to również historia o tragicznej, niespełnionej miłości. Główny bohater to profesor uniwersytecki (w tej roli wyśmienity Colin Firth), który pewnego dnia traci swojego partnera, przyjaciela, kogoś, kto był dla niego wszystkim. W tym właśnie dniu jego świat, jego życie przestaje mieć znaczenia i planuje jak mógłby je sobie odebrać. „Samotny mężczyzna”, o którym wspominam, choć to opowieść o miłości homoseksualnej, zawsze będzie dla mnie przykładem produkcji, w jakiej reżyser Tom Ford pokazuje w sposób uniwersalny ogromne uczucie i nagłą stratę, która przytrafić się może każdego bez względu na preferencję seksualną.

            „Bez mojej zgody”, w reżyserii Nick’a Cassavetes’a to film podejmujący bardzo trudny temat choroby dziecka, z jakim zmierzyć musi się cała rodzina. Oprócz tego, że cały obraz jest bardzo wzruszający, gdzie pokazanych jest wiele skrajnych emocji, jakie spotkały głównych bohaterów moją uwagę przykuwa przede wszystkim matczyna miłość. Szczególną sceną jest ta, gdzie matka (w tej roli zobaczymy Cameron Diaz) goli sobie głowę, by pomóc tym gestem pogodzić się z nowym wyglądem jej chorej na raka córeczce.
            
       Rodzinne dylematy, choć w skrajnie odmiennym klimacie, towarzyszyć nam będą w genialnej komedii Niall’a Johnson’a „Wszystko zostaje w rodzinie”. Film ten opowiada o historii pewnego brytyjskiego pastora (w te role wcielił się Rowan Atkinson), który nie bardzo radzi sobie z sytuacją w domu – żona ma kochanka, córka nie do koca dobrze się prowadzi, syn ma problemy z kolegami w szkole. Cała sytuacja tej nietypowej rodziny zmienia się, gdy w domu pojawia się tajemnicza pomoc domowa (grana przez wspaniałą Maggie Smith). Ach, od miłości matczynej przez zdradę do morderstwa (i to niejednego)…


            Ogromne i skrajne emocje towarzyszą też bohaterom produkcji „Zakochany Nowy Jork”, czyli 12 opowieściom, wyreżyserowanym przez różnych artystów, połączonym w jeden obraz. Wszystkie łączy miłość w przedziwnych konstelacjach, a także genialne i niepowtarzalne miasto – Nowy Jork. Śmiać i płakać można na tym obrazie na zmianę wraz z pojawiającymi się tam m.in. Natalie Portman, Orlando Bloom’em, Ethan’em Hawke’m, Christiną Ricci, Bradley’em Cooper’em czy Shia LaBeouf’em.

            W podobnym klimacie, czyli połączonych kilku opowieści w jedną jest również inna miłosna historia, która przydarza się głównym bohaterom w czasie Świąt Bożego Narodzenia. Film, o którym mówię to klasyk świąteczny, czyli „To właśnie miłość” w reżyserii Richarda Curtis’a. Od miłości do zazdrości, przez zażenowanie spowodowane brakiem znajomości języka obcego – to wszystko i jeszcze więcej wraz z takimi wspaniałościami brytyjskiego kina i nie tylko, jak: Alan Rickman, Hugh Grant, Liam Neeson, Colin Firth, Emma Thompson, Keira Knightley, Rowan Atkinson, Thomas Brodie-Sangster czy Claudia Shiffer.

            Brytyjskim humorem i walczącymi na zmianę zażenowaniem z pożądaniem miłosnych uniesień charakteryzuje się kolejna produkcja, jaką chciałabym polecić, a mianowicie „Dziennik Bridget Jones” w reżyserii Sharon Maguire. Główna bohaterka (w tej roli zobaczymy Renée Zellweger) to 32-letnia kobieta, która nie do końca radzi sobie ze swoim życiem, szczególnie uczuciowym, w czym pomoże jej pisanie tytułowego pamiętnika. Choć która z nas drogie Lejdiz nie byłaby w miłosnym zakłopotaniu, gdyby do wyboru był z jednej strony przystojny, ale kłamliwy Hugh Grant, a z drugiej uroczy, lecz niezbyt pewny siebie Colin Firth.


            Emocje to także domena kolejnego obrazu, tym razem produkcji francuskiej. Tytułowa „Amelia” (Audrey Tautou) to młoda dziewczyna, która pomogłaby całemu światu zrozumieć czym jest miłość – od pracowniczki kiosku, przez sąsiada i tęskniącego za zmarłą żoną ojca. Niestety, jak to też bywa w naszym życiu, gdy w pełni oddajemy się pomocy innym zapominamy o sobie. Jednak Jean-Pierre Jeunet nie zostawiłby swojej bohaterki w takiej sytuacji, dlatego zaplanował intrygę, która zawładnie całą fabułą, a i my będziemy zastanawiać się kim jest tajemniczy nieznajomy ze zdjęcia.

            Wreszcie czas na polskie filmy. Wybrałam dwa, które mają w tle burzliwy okres w historii polski, jednak na przód, mimo złym czasom, wysuwa się ogromne uczucie między głównymi bohaterami. Po pierwsze, mam na myśli „Wszystko co kocham” Jacka Borcucha, który pokazuje miłość między Jankiem (Mateusz Kościukiewicz) a Basią (Olga Frycz), jakiej towarzyszy czas przemian lat 80′, strajki w Gdańsku, stan wojenny, milicja na ulicach, godzina policyjna. Po drugie, zdecydowanie polecam obraz Michała Kwiecińskiego „Jutro idziemy do kina”, w którym również dwoje głównych bohaterów Jurek (Jakub Wesołowski) i Krysia (Anna Gzyra) mierzy się z czasami, w jakich przyszło im żyć, czyli momentem wybuchu drugiej wojny światowej. Jedno i drugie uczucie między naszymi bohaterami jest bardzo wzruszające, lecz niestety skazane na niepowodzenie.

            Wracając do zagranicznego kina polecę teraz film, który w takich rankingach mieści się zazwyczaj w pierwszej trójce, ponieważ jest jednym z największych wyciskaczy łez w całej historii kina. Jest to wzruszająca opowieść o mężczyźnie, który ginie przez chytrość swojego kolegi z pracy, ale ma tę niewątpliwą okazję, by powrócić jako duch. Kiedy wspomnę, że w rolach głównych zobaczyć możemy świetną Demi Moore, wspaniałego Patrick’a Swayze i niesamowitą jak zawsze Whoopi Goldberg to już tylko formalnością będzie dodanie tytułu wspominanego filmu, czyli „Uwierz w ducha” w reżyserii Jerry’ego Zucker’a.
       

     
           Miłość spotkać nas też może również w starszym wieku, jak to dzieje się w dwóch ostatnich rekomendowanych przeze mnie filmach. Pierwszy z nich to obraz pokazujący tak współcześnie obecny problem wypalenia w związku. Spotyka on naszych głównych bohaterów Kay (niesamowita jak zwykle Meryl Streep) i Arnolda (nieznany od takiej strony Tommy Lee Jones), którzy żeby jakoś sobie z nim poradzić, żeby ponownie rozbudzić w sobie namietność wybierają się na terapię do pewnej małej miejscowości Hope Springs. Drugi z tego cyklu to opowieść o miłości, która mimo że nie powinna jednak się wydarza i to w jakim stylu. Ach! Poznajemy młodą Marin i Harry’ego w wieku jej matki Ericy, której od razu nie podoba się fakt tak dużej różnicy wieku w związku jej córki. Po wielu perypetiach, m.in. szpitalnych, nagle to Erica ląduje (początkowo) w jednym domu z Harry’m, z czego wyniknie wiele niespodziewanych i bardzo intrygujących sytuacji. Od miłości przez znudzenie, od wściekłości do uczucia tylko z Jack’iem Nicholson’em, Diane Keaton i Keanu Reevesem w „Lepiej późno niż później” w reżyserii Nancy Meyers.

            Mam nadzieję, że w tym moim zestawieniu znajdziecie jakieś filmy, jakie przypomną także wam drogie Lejdiz o miłości do naszej drugiej połowy, do naszych bliskich, znajomych i wszystkich innych, na którym każdego dnia tak bardzo nam zależy. Wiele miłości i ciepła od wszystkich ludzi wokół was w ten dzień i przez cały rok!
Tekst: Magdalena Smolarek
Zdjęcia: internet