OBIADY CZWARTKOWE- KULTURA. „HOPE SPRINGS”- kino na weekend

Miłość od kolejnego wejrzenia

            W niedzielnym artykule (http://www.lejdizmagazine.com/2012/10/sowo-na-niedziele-o-pazdzierniku.html), Gosia poruszyła problem smutku, samotności, odchodzenia, który to temat zdecydowanie dotyczy praktycznie każdego. Wiele osób spotyka się albo z sytuacją, w której zostają, ot tak, zupełnie sami albo z decyzją zostawienia tej drugiej osoby. Jednak zanim dojdzie do tego momentu nasze przyjaźnie i miłości zaczynają się powoli psuć, wygasa, przestaje „grać” to niesamowite coś, co trzymało nas przy sobie. O tym jak poradzić sobie w takim momencie opowiada właśnie film „Hope Springs” w reżyserii Davida Frankela (znanego m.in. z „The Devil Wears Prada” czy „Marley & Me”), na który chciałabym was drogie Lejdiz zaprosić.

            Produkcja ta, mimo dwóch głównych bohaterów, którzy wiosnę (z ang. spring) swojego życia mają już dawno za sobą nie jest wyłącznie dla widzów w podeszłym wieku, ponieważ opowiada ona historię, jaka przydarzyć się może zarówno starszym, jak i młodym zakochanym. Dotyka ona dotyka problemu wypalenia ogromnego uczucia, które kiedyś było tak wyjątkowe, ważne, niesamowite.
            Kay (jak zawsze świetna Meryl Streep) i Arnold (wspaniały Tommy Lee Jones) obchodzą właśnie 31. rocznicę swojego ślubu. Jak zawsze spędzają ten dzień wraz ze swoimi dziećmi. Jednak w tym roku Kay zaczyna się głęboko zastanawiać nad tym, czy tak właśnie powinno wyglądać małżeństwo, czy kablówka albo podgrzewacz do wody jako prezent z takiej okazji i odruchowy pocałunek każdego ranka są normą, do której powinna się przyzwyczaić. Po krótkim namyśle stwierdza, że nie i pragnie coś z tym zrobić. Postanawia wybrać się na terapię do specjalisty w zakresie relacji partnerskich – doktora Berniego Felda (w tej roli, jak zwykle charakterystyczny, Steve Carell) do małej miejscowości Great Hope Springs. Skoro Kay zaplanowała tygodniową terapię małżeńską to na nie szczęście dla jej męża Arnolda musiała zabrać go ze sobą.
            Początek spotkań tych dwojga nietypowych małżonków z doktorem nie rokują zbyt dobrze. Kay bardzo chce zmiany, natomiast Arnold w ogóle nie dostrzega problemu. Jednak oby dwoje decydując się na terapię u doktora Felda będą musieli się zmierzyć z jego nietypowymi metodami, ponieważ już po pierwszej wizycie zaleca im on dość interesujące i nie tak proste ćwiczenie. Jak sobie z nim poradzą? Same zobaczcie!
            Ogromną zaletą filmu „Hope Springs” jest oryginalny sposób pokazania tak skomplikowanego tematu, jakim jest „przejście do normalności i codzienności” w związku. Jednak podczas oglądania tego obrazu nie spotkamy się wyłącznie z dramatycznymi czy wzruszającymi momentami, ponieważ to nie jest tego rodzaju produkcja. Spodziewajmy się raczej wielu wręcz komediowych wątków, podczas których niezmiennie kibicować będziemy głównym bohaterom. Niektórzy zarzucają temu filmowi zbyt wolno toczącą się akcję, ale kto by na to zwracał uwagę, gdy w rolach głównych mamy do czynienia z Meryl Streep i Tommy’m Lee Jonesem. To, za co podziwiam tych dwoje aktorów to po pierwsze zdumiewającą umiejętność wyśmienitego wchodzenia w przeróżne role – od komediowych po dramatyczne. Po drugie natomiast, miło czasem zobaczyć na ekranie aktorów nie udających młodszych od siebie i nie ukrywających swojego wieku. Polecam.
Tekst: Magdalena Smolarek
Zdjęcia: internet