Noworoczny detoks 2018

Nie dołączam zwykle do listy publicznej, która w kolejnym roku robi postanowienia. Zamiast postanowień, zwykle robię plany, zamiast 1. stycznia wybieram dowolną, odpowiednio energetycznie zorientowaną datę w czasoprzestrzeni. Nie lubię tej aury zawodu około 15. stycznia, w porywach do końca miesiąca, kiedy nagle z wielkich postanowień zostaje plama porażki, kałuża łez, które wymywają resztki nierealnych celów. Jedyny trend, który zwykle mnie dopada z konieczności to noworoczny detoks.

Jak wiadomo, po świętach w polskim wydaniu, wypada się przetaczać po mieszkaniu niczym te zabawne stworki z wiralowych filmików na portalach społecznościowych. Wypada mieć krągłości i odpuścić sobie wszystkie „diety”, „nażreć się za wszystkie czasy”, bo i tak po Nowym Roku przecież „weźmiemy się za siebie”.

Niektórzy zaczęli mnie usuwać z grona przyjaciół już przed świętami. Widocznie oczyszczali aurę na nadchodzący rok. Niestety, ja mam tendencje do zbieractwa, nie wyrzucam ani przedmiotów, ani ludzi, chyba że już naprawdę nadepną mi na odcisk. Wtedy pełen detoks, nie ma zmiłuj. Czy to przejaw rasizmu, czy braku szacunku dla otoczenia, wylatujesz niczym zbędna zawartość jelit po herbatce z czystka.

Od czego zacząć?

Detoks duszy

Nie, nie od herbatki. Proponuję od rachunku sumienia. Czy jesteś wystarczająco dobra dla siebie i dla otoczenia? Czy nie krzywdzisz zwierząt, czy pomagasz środowisku wrócić na właściwe tory? Czy wiesz co się wokół ciebie dzieje? Czy oby na pewno zajrzałaś do samotnego sąsiada, czy znowu bardziej wzruszyły cię dzieci głodujące w Afryce z telewizji? Czy jesteś dobrą liderką, czy szanujesz i kochasz ludzi? I najważniejsze – czy wiesz już jaka chcesz być? Jakie masz plany na najbliższe miesiące?

Teraz przystąp do medytacji, modlitwy, hipnozy czy innej formy wyłączającej cię na chwilę z otoczenia. Oto detoks duszy, który należy wykonać zanim zabierzesz się do jakiegokolwiek planowania. U siebie poszukaj odpowiedzi. Ty wiesz bowiem najlepiej czego chcesz, co jest dla ciebie dobre, prawda?

Przyznaję bez bicia, pierwszych dni stycznia nie przeznaczyłam na spisywanie postanowień, a na wizualizację tego kim chcę być, do jakiej jakości dążyć będę w tym roku. Tak powstała moja tablica zwana z angielska Vision Board. Namawiam do podobnych działań. Wiadomo, że słowo napisane i wizualizowane ma znaczenie większe szanse na realizację niż to w odmętach umysłu. To nie żadna magia, karty anielskie czy Tarot, a programowanie własnego umysłu na to co chcemy osiągnąć w sposób świadomy. To nie tablica postanowień, a raczej ogólna wizja kim chcę być, co chcę, żeby w moim życiu się pojawiło.

Jednak takie cele muszą też mieć zaczepienie w rzeczywistości. Po pierwsze muszą być

S jak Specific, czyli na tyle specyficzne, szczegółowe, żeby wizja ich realizacji cię nie przeraziła,

M jak Measurable, czyli jak zmierzysz swój sukces, kim będziesz jak osiągniesz to co chciałaś,

A jak Achievable, czyli cele, wizje realne do osiągnięcia,

R jak Reasonable, czyli wizje zupełnie rzeczywiste, najlepiej te, które są w zasięgu ręku i tylko kilku kroków brakuje ci do ich osiągnięcia,

T jak Timebound, czyli takie wizje, które jesteś w stanie osiągnąć w określonym czasie.

No właśnie a w jakim czasie? Najlepiej w krótkim. Naukowcy dowodzą bowiem, że polegamy najczęściej nie na samym planowaniu, tylko na braku konkretów w samym planie. Pierwszym czynnikiem jest czas. Najskuteczniejsze wg mądrych uczonych jest tzw. planowanie wsteczne, które bierze pod uwagę jedynie 90 kolejnych dni życiorysu. Te 90 dni należy rozpisać od tyłu i podzielić na etapy, które czarno na białym pokażą co do danego dnia należy zrobić, żeby dojść z punktu A do punktu B i nie zbłądzić. Im bardziej szczegółowo i realistycznie rozpisany plan, tym większa szansa na realizację wizji. Do tego należałoby dołożyć szczyptę konsekwencji, krople cierpliwości, trzymania się realizacji tylko maksymalnie 3 zadań dziennie i przepis na Sukces Smoothie gotowy.

 

Detoks środowiskowy

Detoksyfikacja otoczenia to wciąż temat tabu. Widać, że mimo lat nauki wykładającej nam zasady balansu w środowisku życia wciąż przez wielu z nas nie są rozumiane. Kiedyś popularne było Feng- Shui, które pokazywało nam, gdzie powinna stać kula z rybkami, gdzie drzewo, a gdzie kamyk, jak wzmacniać pierwiastek męski i damski, jak uzdrawiać i otwierać się na sukces.

Dziś coraz bardziej popularny jest umiarkowany minimalizm, pozbywanie się niepotrzebnych rzeczy, wzmacnianie energii metodami szamańskimi, używanie maty skorpiona w celu odpowiedniego ustawienia stóp i rąk w pozycjach ćwiczebnych, czy białej szałwii w celu oczyszczenia środowiska ze złych mocy.

Wracamy w tym roku do naturalnych metod leczenia takich jak akupunktura czy bańki, lampy solne, ale pojawiają się też nowe metody uzdrawiania duszy tj. floating czyli unoszenie się w kapsule z ciepłą wodą, które ma nas przywrócić do łona matki i dodać spokoju. Na rynku pojawiły się także uzdrawiacze aury w postaci kropel, płynów czy sprayów. W sieci można znaleźć odganiacze energetycznych wampirów , rozwiązania na złą aurę w postaci olejków,

kadzidełka oczyszczające

czy neutralizujące kryształy.

Do oczyszczania wody i dodawania jej pozytywnej energii, która jednocześnie ma wzmacniać nasze moce zaleca się kamień ametystu.

Tak przygotowane pomieszczenie wg nowych trendów należy wyposażyć w drzewka Bonsai oraz maszynkę do zasypiania Rohm, jeśli cierpisz z powodu bezsenności.

Ci, którzy idą na całość do listy detoksyfikacji otoczenia powinni dodać: wykluczenie plastikowych opakowań z kuchni, używanie naczyń wielokrotnego użytku, najlepiej szklanych, stosowanie toreb wielokrotnego użytku. Zrezygnuj także z jednorazowych naczyń i przyrządów kuchennych, zastępując je tymi ze stali nierdzewnej lub drewna. Zachowuj słoiki szklane bowiem te jak za czasów babci, są dobre na wszystko. To najlepsza forma opakowania. Zachowuj też resztki. Od dwóch lat zapanowała moda np. na przechowywanie obierków z warzyw. To całkiem niezły pomysł, jeśli zależy ci na szybkich posiłkach w ciągu tygodnia. Zamrożone obierki wrzucasz do garnka i w ciągu pół godziny masz esencjonalny wywar warzywny pełen witamin i do tego detoksyfikujący. Wystarczy do niego dodać zamrożone resztki mięsa ze świąt, podgotować, dorzucić świeżych ziół, makaron i posiłek gotowy.

Detoks układu pokarmowego

Tak zbliżyliśmy się do tematu herbatek. Wszystko byle nie czarna herbatka z cukrem i cytrynką, zy popularna angielska z mlekiem. Jak mądre głowy podają, w tym roku podczas detoksu nie wypada: pić kawy i alkoholu,

jeść nabiał,

gluten,

kukurydzę,

psianki,

soję,

owoce morza,

biały ryż,

a nawet jajka.

Podczas detoksu wskazana jest duża ilość wody z cytryną, której skórka nie jest pokryta woskiem, dużo kurkumy, chlorelli i warzywnych smoothies, z dodatkiem organicznego detoksyfikującego kakao. Nowym trendem są owsianki w wersji wytrawnej. Zalecane są nie tylko na śniadanie, ale także jako pożywny obiad. Owsianki najlepiej przygotować poprzedniego dnia, dodając do nich obowiązkowo sałaty, pikle (cebulki, kapustę pekińską kimchi), różne rodzaje fasoli i kurkumę.

Zdecydowanie zyskuje na popularności poczciwy polski len. To świetna alternatywa dla drogich nasion Chia, a działanie len wykazuje podobne. Nie tylko jest pełen błonnika, ale także nienasyconych kwasów tłuszczowych, działa doskonale na trawienie. Siemię lniane doskonale łagodzi wszelkie podrażnienia żołądka, zawiera sole mineralne, duże ilości magnezu, cynku i żelaza. Pomaga w odchudzaniu, obniża poziom cholesterolu i obniża poziom cukru we krwi.

Na dzień dobry zalecane jest natomiast picie szklanki wody z dwoma łyżkami octu jabłkowego. Dasz radę? 😉 Ocet, poza kwasami zawiera także witaminy i dobroczynne dla układu pokarmowego bakterie. Zwalcza drobnoustroje, grzyby, patogenne bakterie jak E. Coli. Podobnie jak len, obniża poziom cukru we krwi, wpływa także na obniżenie poziomu insuliny i daje poczucie sytości.

Podczas oczyszczania nie należy jeść pomidorów ani ziemniaków. Zamiast tego można spożywać gryczany makaron, brązowy ryż, komosę ryżową czy słodkie ziemniaki. Warto się zaopatrzyć także w patelnię grillową do przyrządzania chudych mięs i ryb oraz w szklane garnki, które gwarantują, że potrawy nie będą naszpikowane toksynami. Podczas detoksu jedyną dozwoloną solą jest himalajska, a posiłki płynne warto wzbogacać kolagenem.

Ostatni składnik polecany zarówno podczas detoksu, jak i przy bólu ciała lub/i duszy jest nieco kontrowersyjny. W USA zapanowała bowiem moda na detoks koktajlami z dodatkiem…konopi indyjskich. Do koktajli dodawane są one w postaci oleju zwanego cannabidiol (CBD). Popularny składnik pomaga nie tylko w detoksykacji organizmu, ale ułatwia zasypianie, walkę z bólem i stanami zapalnymi. Wg użytkowników powoduje lepsze samopoczucie, zwalcza nerwice. CBD może być zupełnie bezsmakowy. Kafejki oferujące kawy i koktajle z odatkiem CBD powstają obecnie w Kalifornii jak grzyby po deszczu.

 

Detoks ciała

Obecnie powraca się do naturalnych metod oczyszczania ciała. Popularne stały się pilingi z soli morskiej, sproszkowanego węgla aktywnego. Od pasty do zębów, poprzez płyny do płukania ust, płyny do kąpieli, maseczki, aż po szampony. Węgiel ma silne właściwości detoksyfikujące więc i choć znany z dzieciństwa jako znienawidzone lekarstwo na biegunkę, dziś doczekał się drugiego życia. Węgiel aktywny wchłania 1000 razy więcej toksyn niż wynosi jego objętość. To magnes na wszystko co złe w naszym organizmie. Może być stosowany także jako filtr wody, jest nietoksyczny, ekonomiczny i łatwo dostępny. Jako kosmetyk ma właściwości przeciwgrzybicze i antybakteryjne, odblokowuje pory, matowi skórę, delikatnie złuszczając. Także wybiela zęby, łagodzi podrażnienia i zmniejsza łupież.

Do innowacyjnych składników detoksyfikujących niewątpliwie należą nasiona musztardy. Sproszkowane nasiona z dodatkiem ziół i olejów powodują, że skóra zaczyna się pocić i naturalnie uwalnia się z toksyn. Pełni podobną funkcję jak sauna, która obecnie również wraca do łask.