Nowa era modelingu?

Po co najmniej 20 latach catwalkowego terroryzmu w rozmiarze „0”, na wybiegi wchodzi kolejna zmiana. Największe agencje modelingowe odchodzą od przyjmowania pod swoje skrzydła jedynie standardowych modelek, o określonych ściśle wymiarach. Wszystkie kształty, rozmiary, rasy są teraz mile widziane. Agencja Perez Hilton, która reprezentuje min Gisele Bundchen, ogłosiła, że w ich szeregach znajdą się jedynie modelki zdrowo wyglądające, które przypominają realne kobiety. „Chcemy być ponad wiek, rasę, wagę, chcemy po prostu reprezentować najlepsze osoby w branży. Bądź sobą i bądź najlepszą osobą, jaką możesz być. Jedz. Nie wiemy jak się przyjmie nowa tendencja, ale liczymy na to, że większość podąży za nami. Zmianę należy bowiem zacząć od środka”.
Podczas gdy przysłowiowe wieszaki spacerowały w londyńskim Somerset House, Vinopolis opanowały panie powyżej rozmiaru 14. British Plus-Size Fashion Weekend (BPSFW) obrał sobie za cel połączenie producentów, designerów z ich odbiorczyniami. Na wybiegu pojawiły się modelki różnych rozmiarów, kolorów i okrągłości, pod jednym warunkiem żadna z nich nie mogła nosić garderoby poniżej rozmiaru 14stego. Oczywiście, że część z nim, uprzedzając negatywne komentarze, jest otyła. Najważniejsze jest jednak to, że wszyscy podczas tych dwóch dni czuli się dobrze. Kobiety były piękne, apetycznie dojrzałe i bez kompleksów kroczyły niczym boginki urodzaju. Zaprezentowano zarówno kolekcje kostiumów kąpielowych, jak i sukien ślubnych. I tak, oczywiście, że na pokazach pojawił się wzorowy cellulit. Wydarzenie miało promować nie tylko modę, ale także dobre samopoczucie kobiet, których kształt i rozmiar nie ma znaczenia, najważniejsze jest to jak się czują same ze sobą oraz to, w jaki sposób są postrzegane przez otoczenie. Po latach bezmyślnego modelingu, gdzie uroda kobiet nie ma znaczenia, w końcu służą jedynie za wieszak na ubranie, wiele osób nazwało wydarzenie miłą odmianą. To kobiety zagrały pierwsze skrzypce, ubrania natomiast wzbogaciły jedynie ich osobowości. Oczywiście, że otyłość jest niezdrowa i nie chodzi tutaj o jej promowanie, a raczej o realia. Jeśli zdecydowana większość kobiet wykracza poza rozmiar 0-6, to po co promować taki właśnie rozmiar ubrań? Gdzie w tym logika? Nadwaga jest tak samo niezdrowa jak anoreksja, choć ta druga zazwyczaj nieco bardziej fatalna w skutkach. Nie wspominając już o depresji, która często towarzyszy zawodowym modelkom nadmiernie przejmującymi się każdym dodatkowym gramem ciała, diecie wacikowej, żeby te nadmierne gramy zrzucić. Cieszy fakt, że wybiegi modowe nabierają nieco kobiecych krągłości i stają się przez bardziej realistyczne. W końcu ileż można żyć w zakłamaniu, że świat wygląda jak domek Barbie?

Innym ewenementem stało się pokazanie modelki niepełnosprawnej- Danielle Sheypuk, na pokazie Carrie Hammer. Ta akurat wzięła udział w tegorocznym pokazie na New York Fashion Week. Danielle nie tylko pracuje w branży modowej, to także pani doktor psychologii i adwokat praw niepełnosprawnych i była Miss Wheelchair USA. Otwarcie mówi nie tylko o prawach podstawowych, ale także o pięknie i seksualności ludzi niepełnosprawnych. Projektantka zdecydowała się na zatrudnienie Danielle ze względu na jej osobowość. Podobnie jak aktywistka, chce aby moda przemawiała do prawdziwych kobiet, pokazywała ich osobowość, a nie stała się jedynie elementem ich garderoby. Carrie Hammer dodaje, że Sheypuk jest dodatkowo doskonałym wzorcem dla kobiet, nie tylko niepełnosprawnych.

GS