Niedziela palmowa

Dziś niedziela palmowa. Istotnie marzę, żeby ją pod palmami spędzić. Jak by tak ktoś dał Wam możliwość przeniesienia się w najpiękniejsze i wymarzone miejsce na świecie, gdzie by to było? Czy pociąga Was głusza czy akcja, szum oceanu czy raczej zgiełk ulicy handlowej stolicy mody?
Pewnie większość z Was wybierze piaszczystą, białą plażę, pod palmami, z kojącym dźwiękiem wód. W rzeczywistości jednak mało kto tak żyje i przeciętny Europejczyk po kilku dniach w rajskich warunkach czuje się zakłopotany, tęskni za cywilizacją, nie wie co ma ze sobą zrobić, nudzi go szum i palmy, piasek irytuje, a brak zasięgu sieci internetowej doprowadza do białej gorączki. W rzeczywistości bowiem jesteśmy uzależnieni od portali społecznościowych, e-związków, e- gier, e-zakupów. Tylko światopoglądowo często nam odbija palma. Od kilku tygodni notuję wzrost negatywnych nastrojów społecznych. A mówią, że post, że czas na odnowę, na rewolucję w życiu. Ludzie rzucają się na siebie niczym najsilniejsze osobniki w stadzie na słabe, niedołężne, te do naturalnej selekcji. Jedni nienawidzą homoseksualistów, inni: samotnych matek na benefitach, modelek size plus, karmiących kobiet uwiecznionych na zdjęciach, rozstępów, kobiet wyzwolonych, kobiet ambitnych, mówiących głośno o swoim orgazmie, o aborcji, o zapłodnieniu in vitro, a nawet o potrzebie wyzwolenia się z przemocowych związków. Zazwyczaj to ci sami, który jednym klikiem akceptują uwielbienie dla księdza śpiewającego młodej parze, którzy dziś biegną jak co roku ze swoją palmą do kościoła, przyodziewając najlepszą koszulę.
Głosy nienawiści nagle zamieniają w głosy osób, które zamieniły głowy na palmy i tubą zbudowaną na ambonie krzyczą jednym głosem pełne nienawiści hasełka, które krzywdzą niewinnych ludzi. Amnezja dysocjacyjna dopada zazwyczaj tuż po wyjściu z przepełnionego skostniałym słowem budynku, który przecież z zasady miał ludzi zbierać i namawiać do czynienia dobra, pomocy bliźniemu, do miłości. Poniekąd tradycja, w której jesteśmy wychowani, powoduje u nas do dysocjacyjne zaburzenie tożsamości, aż do depersonalizacji. Jak kochać gejów, pigułki antykoncepcyjne i kobietę, która po raz 7 poddaje się zabiegowi in vitro jeśli wiara, rodzina i tradycja tego zabraniają?
Myślenie zazwyczaj jest procesem nieco bardziej skomplikowanym niż przyjmowanie cudzych opinii, czy wierzeń za swoje. Już Kartezjusz był przekonany, że przywilej myślenia zdarza się tylko z pokryciem egzystencji. Tylko jak w świecie na poły wirtualnym przywołać wartość analizowania, wyciągania wniosków i formułowania własnych tez? Tego wujek Google nie podpowie. Może właśnie stąd bierze się tylu hejterów. Zazwyczaj przyswajamy bowiem wydarzenia, które łączą się z dużymi emocjami. Te kawałki z życiorysu pamiętamy najlepiej. Podobnie jest z innością. Jeśli ktoś budzi pokłady silnych emocji swoim zachowaniem, to z pewnością odbiega od narzuconego stereotypu obywatela idealnego, wypełniającego bezbłędnie swoją funkcję społeczną. Ot chociażby taki gej albo bohaterowie „50 twarzy Greya”, matka karmiąca na środku supermarketu. Nieprzypadkowo umieściłam wielbiciela sado- macho w jednym zdaniu z gejem i karmiącą rodzicielką. W końcu ta sama osoba, która uwielbia Greya, nie toleruje w realnym świecie małżeństw homoseksualnych, ani matki, która wypełnia swoją naturalnie narzuconą rolę jadłodajni swojego dziecięcia w miejscach publicznych. Mam wrażenie, że nieprzypadkowo narodowy głos ambony- ksiądz Natanek nosi to prawie samo imię co kompozytor chwytliwego acz kiczowatego hymnu „My Słowianie”- DoNatan. W polskiej świadomości wszystkie te tematy podlegają bowiem jednej kategorii- tradycji narodowej.
Zatem moi drodzy- w niedzielę palmową życzę wszystkim procesji myśli, niezależnie od tego czy z wiechciem czy bez. Do tego rachunku sumienia, czy aby na pewno nie zgrzeszyłaś słowem, czynem czy zaniedbaniem przeciwko drugiemu człowiekowi? Dziś słowa spowiedzi powszechnej powinny raczej brzmieć:
Spowiadam się Bogu wszechmogącemu kimkolwiek jest i gdzie się znajduje,
i Wam bracia i siostry, niezależnie od płci i wyboru na życie,
że bardzo zgrzeszyłam myślą, Twittem, komentem na Facebooku,
hejtem powszechnym, spaleniem tęczy, spojrzeniem spod oka na kobietę karmiącą publicznie i zaniedbaniem rodziny, którą zostawiłam na pastwę losu, kiedy robiłam karierę:
moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina…”
Bo wszyscy jesteśmy ludźmi, zasługujemy na szacunek, życie w pokoju i prawo do życia własnym życiem.
Z niedzielnym pozdrowieniem,

Gosia