Juliany torebki ze słowiańską duszą

„Poleganie wyłącznie na obowiązujących nurtach byłoby jednak powielaniem rzeczy już istniejących. Najważniejsza jest oryginalność…”

Juliana Farbotko


Choć nie jest Polką z urodzenia, jest doskonałym przykładem patriotki, zauroczonej kulturą Polski.  Poznałyśmy się w nietypowy sposób. Kupiłam jej torbę, będąc na wakacjach w Polsce. Nie mogłam się oprzeć folkowej torebce z filcu, z haftem przedstawiającym znajomą zabawkową babę. Niestety urwał mi się pasek więc zwróciłam się do Juliany o nowy. Dziś noszę już trzecią torbę Farbotki- tym razem z czaszką, wyszywaną srebrną nicią. Autorka tych torek to osoba niezwykle utalentowana, pełna energii i kreatywna Juliana Farbotko- Bytys. Nazywają ją Farbotka. Stoi za oryginalną marką, inspirowaną słowiańskim folkiem. Robi torby, buty, sukienki, portfele. Jest emigrantką w Polsce, bowiem jej ojczyzną jest Białoruś. Doskonale jednak pielęgnuje polskie dziedzictwo narodowe, o którym często zapominamy- hafty krakowskie, łowickie, inspirowane ludowymi wycinankami, kwiatami, wzorami graficznymi. Dziś opowiada Wam o sobie, życiu w Polsce i swoich projektach.


Rozmawia: Gosia Szwed


Witaj Juliano, przyjechałaś do Polski z Białorusi, dlaczego?

Do Polski przyjechałam z rodzinnego kraju, aby studiować. Na skutek splotu różnych okoliczności zostałam tutaj jednak na dłużej i teraz swoją przyszłość wiążę właśnie z Polską.

Ciężko się żyje emigrantce ze Wschodu w Polsce?

Na początku było mi trudno ze względu na barierę językową. Po polsku umiałam powiedzieć jedynie kilka podstawowych słów. Szybko jednak pokonałam tę przeszkodę. Obecnie nie doświadczam większych kłopotów ze względu na swoją narodowość, a wręcz przeciwnie, jestem traktowana przez Polaków bardzo ciepło i serdecznie.


Twoje torebki to rękodzieło artystyczne, czy czujesz się bardziej artystką czy businesswoman?

W początkach mojej pracy zależało mi przede wszystkim na tym, aby realizować swoje twórcze zainteresowania, by tworzyć piękne przedmioty. Potem pojawił się pomysł założenia firmy, byłam zatem zmuszona do wejścia w nową rolę, z którą wiązało się wiele obowiązków. Staram zachować w sobie harmonię pomiędzy twórczą a praktyczną stroną mojej osobowości, tak by jedna nie przerosła drugiej.

Czy w twojej rodzinie  też ktoś zajmował się robieniem torebek czy krawiectwem?

Wśród moich bliskich zawsze były osoby, które parały się artystycznymi zajęciami, tak jak moi rodzice, którzy wytwarzają ozdoby ze szkła, witraże. Kobiety z mojej rodziny szyły dla siebie proste ubrania, przerabiały także odzież nadając im fantazyjny wygląd; z tego co wiem w Polsce też wiele osób tak robiło w czasach, gdy moda była „towarem ekskluzywnym”. Do tej pory nikt z krewnych nie zajmował się szyciem torebek, jestem więc pionierką pod tym względem.


Skąd pomysł na wykorzystanie wzoru ludowego?

Chciałam, by w moich projektach było coś, co odróżniać je będzie od twórczości innych projektantów. Postawiłam na motywy ludowe krajów słowiańskich, ponieważ nawiązują one do moich korzeni, do stron z których pochodzę.

Z wykształcenia nie jesteś projektantką mody, ani nie ukończyłaś żadnej artystycznej uczelni. Czy długo uczyłaś się warsztatu i kto Ci pomógł?

Częściowo ten brak odpowiedniego wykształcenia utrudnił mi start, ponieważ nie miałam możliwości poznać profesjonalistów z branży modowej. Jednak z drugiej strony był to mój atut, gdyż pozwoliło mi to uniknąć wchodzenia w sztywne schematy, więcej zależało od mojej inwencji i spontaniczności. Przy moich pierwszych projektach mogłam liczyć na pomoc doświadczonych krawcowych. Przyznaję jednak że pierwsze torebki były proste i niedoskonałe. Uczyłam się na własnych błędach, nie jest to może najszybsza droga do sukcesu, ale daje wiele satysfakcji.


Co jeszcze robisz poza fantastycznymi, filcowymi torebkami?

Oprócz torebek filcowych są także takie wykonane z materiału na przykład jeansu czy lnu. W swoim dorobku mam także kolekcję dzianinowych sukienek oraz buty wykonane ze skóry i filcu. Wszystkie te elementy zawierają oczywiście haftowane aplikacje w słowiańskim stylu.

Zainteresowały mnie buty, które projektujesz, co jest dla nich pierwowzorem? To chyba jedyna taka oferta na rynku…

Inspiracją do zaprojektowania serii obuwia stały się walonki, buty wykonane w całości z filcu, bardzo popularne we wschodnich krajach. Pomyślałam że trzeba je udoskonalić, tak by były bardziej trwałe i nadawały się na deszczową pogodę, dlatego Farbootki uszyte są częściowo ze skóry. W sklepach obuwniczych pojawiają się buty z filcowymi cholewkami, jednak są pozbawione haftu, a to on nadaje tego typu butom lekkości i kobiecości. 


Ostatnio twoje produkty zaczęły promować także celebrytki, trudno jest namówić kogoś znanego do promocji?

Ludzie mediów doceniają rękodzieło. Tego typu dodatki dają im gwarancję oryginalności wyrobu. Sami niejednokrotnie musieli też torować sobie drogę do sukcesu, dlatego wielu z nich ze zrozumieniem traktuje tych, którzy znajdują się w początkach swojej kariery.

Ciężko się robi biznes w Polsce?

Pod względem wszelkich formalności, opłat i dokumentacji, nie jest łatwą sprawą prowadzić własną działalność. Jeśli jednak paliwem napędowym biznesu jest prawdziwa pasja, a nie chęć zysku, to wszelkie niedogodności pokonywane są dużo łatwiej.


Eksportujesz swoje wyroby także na Białoruś i do innych państw?

Sprzedaż prowadzona za pośrednictwem Internetu powoduje, że dystrybucja moich torebek czy innych projektów nie ogranicza się wyłącznie do Polski. Otrzymuję zamówienia nie tylko z Białorusi, a z każdego zakątka świata J

Nie tęsknisz za domem, chcesz tam wrócić kiedyś?

Rodzinne strony odwiedzam regularnie, kilka razy w roku. Ostatnio rzadziej ze względu na ogrom zajęć związanych z pracą. Nie planuję powrotu na Białoruś na stałe, chociaż zawsze będę związana z ojczystym krajem przez więzy krwi i ogromny sentyment.


Czy Polska fascynuje cię w jakiś szczególny sposób, że postanowiłaś przekazać dziedzictwo narodowe w ten dość oryginalny sposób?

W Polsce istnieje ogromny potencjał jeśli chodzi o kulturę ludową, bo w zależności od regionu jest ona nieco odmienna. Inaczej wyglądają góralskie parzenice, inaczej strój krakowski, jeszcze inaczej wzory z okolic Mazowsza. Polacy sami nie doceniają tego bogactwa, dopóki nie zauważy go ktoś z zewnątrz.

Czy planujesz także rozwinąć działalność i zająć się haftowaniem np. wzoru Azteków albo marokańskich mozaik?

Przede wszystkim stawiam na wzornictwo wywodzące się z krajów słowiańskich, to z nich czerpię inspiracje, do tej pory były to elementy polskie, rosyjskie, białoruskie i czeskie. Mimo iż fascynuje mnie kultura etniczna z dalszych rejonów świata, to jednak chcę aby moja twórczość promowała to, co mi najbliższe, co uderza w tę sentymentalną słowiańską strunę.


Twoje projekty doskonale wpisują się w trend podróżnika, lansowany na sezon wiosna- lato 2013.Podążasz za trendami?

Trendy w modzie traktuję jedynie jako podpowiedź w jakim kierunku idzie moda. Poleganie wyłącznie na obowiązujących nurtach byłoby jednak powielaniem rzeczy już istniejących. Najważniejsza jest oryginalność wyrobu, która niejako przy okazji dobrze prezentuje się w towarzystwie innych rzeczy pojawiających się na wybiegach.

A jak zmieniło się Twoje życie osobiste odkąd zaczęłaś produkowac torebki i buty na skalę bardziej masową, dużo czasu zajęło ci pozyskanie powiedzmy pierwszej setki klientów?

Moje życie nieustannie się zmienia, wraz z nowymi doświadczeniami. Wiem że również mój charakter uległ pewnym modyfikacjom, stałam się bardziej stanowcza i zdecydowana. Prowadzenie własnej firmy tego po prostu wymaga. Pierwsza przysłowiowa „setka” klientów przyszła dość mozolnie, w porównaniu do wzrostu zainteresowania jakiego doświadczam obecnie.


Czy można żyć dostatnio będąc artystką?

„Dostatnie życie” to za dużo powiedziane, lecz przy rozsądnym gospodarowaniu środkami jest możliwe utrzymanie się z działalności związanej ze sztuką, zwłaszcza jeśli jest w niej element praktyczny.

Jakie plany na przyszłość?

Moje plany na przyszłość to tworzyć, tworzyć i jeszcze raz tworzyć. Chcę się nieustannie rozwijać, a wraz z tym rozwijać się będzie jakość tego co wychodzi spod moich rąk.


Planujesz może pokazy poza granicami Polski?

Jeśli będę miała taką możliwość, to nie zawaham się z niej skorzystać, chociaż taki pokaz widziałabym w odleglejszej przyszłości. Póki co koncentruję się na „tu i teraz”, w którym jest wiele do zrobienia.

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę samych sukcesów.
Zdjęcia: archiwum Juliany Farbotko-Bytys