historie pandemiczne

„Historia pandemiczne. Zostałam jedynym żywicielem rodziny”

Kiedy przyszła nie nikt nie był na nią gotowy. Nikt z nas nie pamiętał takiego czasu, nikt z nas nie potrafił się zachować w tej bezprecedensowej sytuacji. Odebrała nam normalne życie, poczucie bezpieczeństwa pod każdym względem. Dziś z perspektywy ponad rocznego z nią doświadczenia patrzymy już na nią zupełnie inaczej. Przerażenie zastąpiła refleksja, u jednych zmiany były bardzo radykalne, u innych jedyną w swoim rodzaju próbą charakteru, u innych porażką.

Pandemia, bo tak ją nazwali, to przekorna, niezbyt przyjazna baba, która uczy pokory. Palcem pokazuje co z nami, gatunkiem ludzkim bywa nie tak. Nie wybiera. Nie dzieli ludzi na bogatych i biednych, na uprzywilejowanych i tych mniej, lepszych i gorszych. Przekornie kazała nam się po prostu dostosować do nowej rzeczywistości, sarkastycznym uśmieszkiem losu zabierała nam powoli normalność.

Jest z nami już co najmniej rok, choć tak naprawdę nikt nie potrafi określić dokładnie chwili jej narodzenia. Z okazji rocznicy naszego z nią związku, zaprosiłam Polki rozsiane po całym świecie do opisania swojego z nią doświadczenia. „Historie pandemiczne” to cykl historii kobiet, którym ten rok szczególnie zapadł w pamięć.

„Nie wiem czy to determinacja, sielskość rodzinna czy inna siła, ale podsumowując rok 2020 – wychodzi, że nie był tak tragiczny.” – mówi Ewelina Sawluk- Marko, pierwsza nasza bohaterka- mama, bizneswoman, dziennikarka i właścicielka portalu Feszyn.

Ewelina była jedną z tych kobiet, którą poza prowadzeniem biznesu w skrajnie innej sytuacji, czekała także inna pandemiczna przygoda. Kiedy ogłoszono pandemię i zaczęto zamykać Polskę, Ewelina nosiła pod sercem kolejne dzieciątko. Kolejny potomek miał dopełnić rodzinną sielankę, przynieść dużo radości, scalić jeszcze bardziej kochającą się rodzinę. Nikt jednak nie mógł przewidzieć, jak bardzo trudny będzie czas, kiedy się narodzi.

Wszystko szło doskonale, aż do czasu, kiedy z powodu pandemii nie mogła dostać się do żadnego lekarza. Poczuła niepokój. Jako osoba zazwyczaj świetnie zorganizowana, nie wiedziała, jak się odnaleźć w nowej sytuacji. Musiała zmienić swoje podejście do życia Zamiast planować, po prostu zaczęła żyć z dnia na dzień i natychmiastowo rozwiązywać problemy, bez planu i poczucia bezpieczeństwa.

W ryzach trzymała jedynie biznes. Przynajmniej to, co w tej sytuacji mogło być zaplanowane, starała się kontrolować. Jej poczucie odpowiedzialności sprawiło, że nawet w momencie zaczynającego się porodu, pierwszą myślą jaką miała, byli „klienci”. Niczym kapral wojskowy zarządziła sytuacją kryzysową, kiedy jej synek postanowił przyjść na świat nieco wcześniej.

„Czułam się bardzo zobowiązana. Współpracowałam wtedy z osobami, które o tym zleceniu nie miały zielonego pojęcia, miały inne zadania. Ja wiem, że normalne kobiety panikowałyby i trzymały spakowaną torbę w rękach, czekając na męża. Ja nie. Nie oznacza to, że nie cieszyłam się z bycia ponownie mamą. Bardzo się cieszyłam, każda ciąża była zaplanowana przez nas wspólnie. Nie mogłam się doczekać, aż przytulę maleństwo. Charakteru jednak nie oszukam. Nie lubię – niedokończonych spraw. Nie lubię nie dotrzymywać słowa.” – wspomina.

Do szpitala trafiła, kiedy odeszły pierwsze wody. Choć poród okazał się trwać dość długo i zupełnie nie przypominał pierwszego, to ostatecznie synek przyszedł na świat zdrowy. Radości nie było końca. Rodzina miała choć na chwilę powód do zapomnienia o tym co działo się na zewnątrz.

Jednak wkrótce radość została po raz kolejny przyćmiona. Ewelina, pomimo połogu, karmienia maluszka piersią i zmęczenia, stanęła przed kolejnym trudnym zadaniem. Mąż stracił pracę, a ona stała się jedynym żywicielem rodziny.

Dziś o tym czasie mówi tak:

„Nie było to takie proste. Z jednej strony synek był malutki, potrzebował matki, z drugiej nie żyjemy tylko powietrzem, mamy też zobowiązania, rachunki. Mieszkamy sami w dużym mieście. Nie mamy pomocy na telefon, rodziny pod nosem. Część rodziny się wypięła, jakby nie widziała problemu, jakby żyła w innej rzeczywistości.  Niektórzy klienci zawiesili zlecenia jeszcze jak byłam w ciąży, nowych nie było widać”.

„Zakasałam rękawy i wzięłam się do pracy.” – dodaje Ewelina.

Z perspektywy tych kilku miesięcy, wspomina, że to był dobry czas. Rodzina jeszcze bardziej się zbliżyła. Ściągała mleko, przekazywała je tacie, który dzielnie karmił synka, kiedy Ewelina pracowała obok przez kilka godzin dziennie, zapewniając rodzinie przetrwanie w tym trudnym czasie.

„Musieliśmy nauczyć się żyć ze sobą na nowo. Dało nam to nową perspektywę. Mąż stworzył więź z synami, która obecnie jest świetna. Jednak brak pracy bardzo odbił się ogromnie na jego psychice i poczuciu własnej wartości. Starszy syn poczuł moc bycia bratem, ważnym bratem. Rok 2020 jest dla nas cenną lekcją pokory i wiary w naszą rodzinę.”

Dzięki determinacji Eweliny to był najlepszy biznesowy rok w jej historii. Została laureatką plebiscytu „Kobieta, która inspiruje” 2020, stała się bohaterką książki „Kobiety dla kobiet” Ilony Adamskiej, napisała kilkadziesiąt artykułów dla wielu portali i magazynów, autorką i współautorką wielu projektów i akcji, a nawet została…wykładowcą akademickim. Pandemia przysłużyła się do powiększenia zespołu i poznania wielu kobiet. Gdyby nie konieczność, nie miałaby na to odwagi.

Jednak poza pozytywnymi aspektami nietypowej sytuacji, poznała także gorzki smak niezrozumienia, docinków, zazdrości, niezrozumienia. Zaskakująco, gorycz i frustracja wylała się na nią z najbliższego otoczenia powodując, że Ewelina musiała się odciąć od wielu toksycznych relacji.

Ewelina jest jedną z bohaterek, którym pandemia pomogła przeprowadzić radykalne zmiany, których być może nie miałaby odwagi wdrożyć w życie w normalnej sytuacji. Pomimo pozytywów, nie wszystko jednak toczyło się zgodnie z jakimkolwiek planem. Jej odwaga i determinacja są jednak niezwykłą inspiracją dla kobiet, które ugrzęzły w czarnych myślach.

Nikomu dziś nie jest łatwo i choć niektórzy z uśmiechem na ustach twierdzą, że pandemia to piękny czas przemian, powrotu do wartości i odsunięcia się od świata materii, to nie ma chyba na planecie Ziemia osoby, której nie dopadła choćby chandra. Jako istoty socjalne bowiem podświadomie szukamy kontaktu z innymi, a odcięcie nas od świata bywa frustrujące. Choć nasz związek z pandemią bywa burzliwy, warto pamiętać, że nie ma medalu, który miałby tylko jedną stronę. Choć przyszła do naszego życia nieproszona i zostanie z nami jeszcze jakiś czas, to zamiast rzucać w nią kamieniami przekleństw, palić ja na stosie wyzwisk, zaprzeczania jej istnieniu może warto się z nią po prostu zaprzyjaźnić i wykorzystać jej obecność?

Ewelina Salwuk-Marko​ – redaktor naczelna portalu Feszyn.com założonego w 2013 roku, właścicielka Agencji kreatywnej Sal-Mar, twórczyni kampanii społecznej wspierającej kobiety na rynku pracy GoWomen. Wykładowca akademicki w Dolnośląskiej Szkole Wyższej. Otrzymała statuetkę „Kobieta, która inspiruje 2020”, „Diamenty kobiecego biznesu 2017”. Ukończyła dwa kierunki studiów. Strateg komunikacji, PR-owiec i specjalista od content marketingu. Od lat wspiera polskie marki, propagując idee „wybieram polskie produkty”. Twórczyni akcji „Polskie kobiece marki, które warto znać”. Prywatnie miłośniczka seriali, pasjonatka mody, zafascynowana naturalnymi kosmetykami. Żona i matka dwóch synów.