Gdzie kryje się głos?

Od lewej: Danny (The Script), Andrea Begley i Holly Willoughby
W naszej zaadapowanej ojczyźnie, Wielkiej Brytanii, właśnie odbył się finał programu The Voice. Zdania na temat samej formuły i uczestników są podzielone, podobnie jak zwolennicy i sceptycy nowego trendu, zwanego „boost the ratings”. O co chodzi?

O cycki, moje drogie. Otóż program wygrała dziewczyna, która niedowidzi. W zasadzie widzi ale jedynie na poziomie 10%. Za co głos ma iście anielski. Jednak to nie o jej biuście dziś będzie mowa. Andrea bowiem urodą nie grzeszy, za to głosem powala. W zasadzie odkąd wygrała zastanawiam się w jaki sposób zrobią z niej sexy gwiazdkę pop, żeby albumy sprzedawały się jak świeży seks, przepraszam bułeczki…

Finał programu przebiegał dość nierówno. Pieśni znane i mniej znane. Chłopak w za małej koszuli, country głosem wyśpiewał duet z nieco już przestarzałą gwiazdą Tomem Johnsem. Później Jessie J i jej faworyt Matt, żywiołowo wywijali bioderkami. O yeah, kocie ruchy są na tak, dobrze się sprzedają. Will. I.Am natomiast powalił mnie na kolana duetem z Leah do tuniku „Bang,bang” z filmu Wielki Gatsby. Pioseneczka dźwięczy mi cały czas w uchu, skoczne to i widowiskowe, kiedy dojrzały facet stepuje, podryguje i się zwyczajnie wygłupia. Trzeba przyznać, że zrobił szoł.

Will.I.Am. i Leah w numerze „Bang Bang”


Jednak chciał czy nie chciał, oko leciało na prowadzącą. Po raz pierwszy na ekranie telewizji familijnej zaistniały bowiem równe, krągłe i obnażone bezlitośnie kobiece piersi. Czyś facet czy baba, wzrok i tak leciał w kierunku jej dekoltu. Zdecydowanie nie pamiętam żadnych jej komentarzy, jednak strój i prowadząca przeszły do legendy. Nie tylko jej biust, ale także obnażone przeźroczystością kreacji nogi. Wyobrażam sobie, że dziś komisja strzeżąca poprawności, otrzyma dużo skarg od obużonych negliżem widzów. Holly Willoughby, która została bohaterką finału, słynie z pięknej buzi i nienagannej, kobiecej figury. Dzięki tym dwóm atutom się utrzymuje i to całkiem nieźle. Ma swoje linie mody, programy, do tego trudni się prezenterką. Śliczna i urocza. 

Holly Willoughby
Pytanie tylko, czy aby jej „uroda”, w zasadzie wzrokowy przeszkadzalnik, nie przyćmiły nieco głównych bohaterów finału programu muzycznego, mającego na celu znalezienie przyszłych prowodyrów trendów muzyczno-lifestylowych. Szczególnie w momencie, kiedy program zwycięża dziewczę niedowidzące i niewyglądające na gwiazdę. Zatem stylista programu postawił na kontrast. Uczestniczki mocno ubrane, prowadząca rozebrana. Już podczas programu pojawiły się komentarze na Twitterze od widzów, mających ochotę na więcej, proponujących bikini. To się dopiero nazywa „boost”! Niewątpliwie ta edycja programu pozostanie w pamięci na długo. Kontrasty bowiem i mocne wrażenia zazwyczaj wpisują się mocno w pamięć.

Holly i Leah


Czy skojarzenia z seksem powinny być wykorzystywane w programach nadawanych w godzinach familijnego oglądu, nie jestem przekonana. Zapraszam do dyskusji.

GS