FELIETONY- krótka notka z życia codziennego

Jestem stara!

Spojrzałam dzisiaj w lustro i poczułam, że jestem stara.  Moje ciało coraz bardziej poddaje się magii przyciągania ziemskiego, poliki zapadają się, rysy stają się ostrzejsze, brzuch zupełnie nie przypomina żadnej deski…Za to duch mój zupełnie nie dogania bryły ciała. Nie wiem dlaczego ale każdego roku czuję się młodsza duchem. Może to wspomnienia z okresu szczenięcego czynią mnie podatną na tego typu złudzenie. Coraz częściej wracam do przeszłości i mam wrażenie, że to wszystko działo się zaledwie kilka dni temu a minęło przecież prawie 20 lat!
Co? Aż sama nie mogę w to uwierzyć. No tak ale obecność trójki dzieci daje możliwość odwrócenia procesu amnezji. Odczuwam dysonans pomiędzy moim ciałem a duszą, z czasem coraz bardziej dokuczliwy. Nie miałabym nic przeciwko udaniu się na jakąś dyskotekę czy wypiciu taniego wina z kumplami. A tu co? Kolejne karmienie…
Zostałam sobie matką po raz trzeci przez przypadek. Zupełnie nie wiem jak to się stało. No tak powiecie, to zapewne element tego poczucia młodej duchowości i brak odpowiedzialności. Nie zaprzeczę. Teraz to już na pewno mi cycki obwisną na całego! Jednak jeśli wciąż będę czuła się jak nastolatka, mam szansę na podboje dyskotek w wieku około lat 60ciu kiedy to najmłodsza latorośl osiągnie wiek sprzyjający tego typu rozrywkom.  Jednak co wtedy będzie? Zdaje się, że jedynie party onlajn on Fejsbuk. Zatem mam może jakąś szansę załapać się do grupy seniorów i pozostać młodą duchem.


A jednak gdzieś tam tli się nadzieja na lepsze. W końcu Jenifer Lopez osiągnęła już dawno wiek dojrzały a wciąż pląsa z Pitbulem, Madonna staje się coraz bardziej rozwiązła a szafa chyba jej już pęka w szwach bo ostatnio pokazuje się już tylko w bieliźnie. Podskakujące babcie to niezwykły trend naszych czasów. Panie, które już z powodzeniem mogły by planować spokojną emeryturkę na Bahamach, odkrywają w sobie drugie ja i nagle rodzą się potwory babciory, które wyglądają niczym nastolatki od tyłu i TiVi oczywiście, ruszają się jak one, ubierają i w dodatku narzucają najnowsze trendy publice, reklamując swoje niewzruszone wiekiem twarze i ciała w mediach. Nie wiem czy zazdroszczę im odwagi czy bardziej razi mnie ich ślepota i nieodpowiedzialność. Nie wiem kto wymyślił chirurgię plastyczną jako dyscyplinę służącą babciom na odmłodzenie ale na pewno powienien już dostać nagrodę Nobla co najmniej albo smażyć się w piekleJ. Niedługo botox pewnie będzie już płynął z kranów wielkich tego świata, a skalpel dostanie się do każdej łazienki. Wizja iście przerażająca!


No tak ale gwiazdą to nie jestem, ba nawet nie mam etatu w żadnej szanującej się instytucji. Zatem zmarszczek nie wymarzę bo po pierwsze  ideologicznie się z tym nie zgadzam, po drugie mnie zwyczajnie na to nie stać. Hazbenda już jakiegoś tam mam, zarówno byłego, jak i obecnego więc romanse z młodocianymi również nie bardzo wchodzą w grę. Na debiuty już za późno,nie śpiewam, nie tańczę, pisarka też ze mnie żadna.  O miliony pozostało mi się starać jedynie na loterii. O osobistym trenerze, ba nawet basenie raz w tygodniu mogę zapomnieć. Po wykonaniu kolejnego elefanta, przylepieniu stikersów, odśpiewaniu  ‘Tłinkl litl star’, ulegnięciu modzie na brest fiding i szopingu z najstarszą, jakże z lustrzanego widoku niezadowoloną nastolatką, pozostaje mi tylko marzenie o łóżku we własnym towarzystwie. Zastanawiam się jak taka przeciętniaczka, szara Kowalska ma żyć i czuć się dobrze? A może jednak. Nie potrzebuję botoxu, sexy toj boja, akcji pijarowskich, a skalpel przydałby się może czasem w kuchni do krojenia chleba.
Wesołe jest życie staruszki…

                                                                                                                                              Gosia Szwed