Diamentowy jubileusz w Wielkiej Brytanii- ciąg dalszy

Jubileusz Her Majesty The Queen czyli gra kolorów

Wciąż trawają obchody diamentowego jubileuszu królowej Elzbiety II na ulicznych imprezach, w pubach, restauracjach, w Pałacu Buckingham. Pojawiły się także pierwsze podsumowania wczorajszych obchodów na Tamizie. Dla tych co byli i dla tych, którzy widzieli relacje jedynie w TV, kilka słow na temat stylu pań, które na diamentowej imprezie były głównymi bohaterkami. Otóż toczy się na łamach mediów spór czy księżna Kate nie przyćmiła swoim blaskiem samej Królowej, czy jej czerwona sukienka nie była zbyt mocnym akcentem na imprezie i nie skupiła całej uwagi właśnie na jej osobie.

         Czytając te wywody zastanawiam się, skąd przypuszczenie, że Katie chciała skupić uwagę na swojej osobie? Jak pisałam kilka dni temu w artykule o samej Królowej, która od lat jest ubierana przez tą samą projektantkę http://www.lejdizmagazine.com/2012/06/sobota-z-gwiazda-diamentowa-krolowa.html, garderoba monarchini to nie przypadek. Rozumiem, że stroje na tak ważną imprezę są wybierane na wiele miesięcy przed nią samą i sztab ludzi dba o to, żeby wizerunek monarchii był spójny. Księżna Kate już od dawna nie może sobie pozwolić na bycie spontaniczną i włożenie szmatki, wygrzebanej w szafie w ostatniej chwili. Jej skromna, a jakże doskonale leżąca sukienka od Alexandra McQueena, poza dość soczystym kolorem czerwieni, nie wyróżniała się niczym szczególnym. Mało tego podobny model był już wcześniej ubrany przez Tulisę na czerwonym dywanie i Kim Kardashian- obydwie panie raczej nie kojarzące się z ulicą a nie królestwem. Przyszła mi do głowy refleksja, że monarchia chce zmienić nieco swój wizerunek, być bliżej ludu. Pozwala na kreowanie wizerunku Kate jako celebrytki a nie przyszłej współmonarchini bądź matki następcy tronu. Monarchia w dzisiejszych czasach zanika siłą historii. Wielka Brytania pozostała, jako jedno z kilku państw na świecie, oczarowana swoją Królową, wykorzystuje jej wizerunek jako świetny chwyt marketingowy, przyciągający tłumy.


Wczoraj Królowa błyszczała! Wyglądała wyjątkowo urodziwie i po prostu pięknie. Pikowany płaszcz, wysadzany kryształami Svarowskiego- piękna klasyka. Nie mam obaw co do faktu, że przyciągała spojrzenia w równym stopniu co księżna Kate, pomimo klasycznej bieli, zamiast krzykliwej czerwieni. Była uśmiechnięta, pełna czaru a kreacja biła anielską niewinnością. Kreacja była tworzona przez rok przez Angellę Kelly i muszę przyznać, ze Królowa wyglądała w niej czarująco. Doskonale podkreślała wszystkie zalety monarchini, wcięcie w talii, szczupłe łydki, odważne zaszewki przy płaszczu dodawały jej uroku i odejmowały lat. Do tego jak zwykle piękny, dostojny kapelusz, sznur pereł i diamentowa brosza, w kształcie gwiazdy.  Jedynym minusem dla mnie były czarne buty i torebka w stylu vintage. Inne panie- Camilla- żona księcia Charlesa oraz mama Kate- Carole Middleton, które również postawiły na jasne kracje, wybrały nieco lepsze dodatki, w neutralnych kolorach.

    Księżna Kate natomiast choć postawiła na czerwień, wcale nie odebrała uwagi Królowej. Lśniła swoją prostotą, chętnie witając skandujący tłum, będąc blisko ludu. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że właśnie taka jest przyszłość monarchii- reprezentacyjna, atrakcja turystyczna, blisko proletariatu, zwracajaca uwagę swym kolorytem i wyjątkowością. W końcu każda z nas w pewnym momencie chciała być księżniczką. Wobec coraz intenstywniej narastajacej kampanii społecznej przeciwko monarchii i wykorzystywaniu środków publicznych, w obliczu kryzysu światowego, Katie wybrała swoją drogę. Ze stylem nie przesadza, nie boi się tańszych marek, nosi się klasycznie aczkolwiek dodaje wizerunkowi nieco pikanterii, pazura swojej osobowości,  w tym przypadku był to kolor czerwony, na łajbie szaro-biało-granatowej. Przyciągała spojrzenia? Tak, bo taka jest jest rola społeczna. Musi zdobyć popularność i serca, zanim stanie u boku swojego męża na piedestale władzy. Ma być jakaś, bo w końcu najgorszą rzeczą w życiu jest bylejakość, ma lśnić i zdobywać przychylność obywateli. A czy status celebrytki jest w stanie przyćmić status monarchini?  Biały czy czerwony?

*******God Save The Queen!******