Chemia miłości

Autor: Gosia Szwed

Pewnie każda z Was czytała ‘Samotność w sieci’ Janusza Wiśniewskiego. Autor z lubością obnaża część prawdy o naturze miłości.  Złapani w pułapkę uczuć, ogarnięci szałem namiętności, zdajemy się myśleć, że to jakaś siła magiczna, łaska boska opanowała nasze trzewia i umysły. Wiśniewski bije po głowie, uświadamiając nam, że stan zakochania to choroba, narkotykowy szał spowodowany przez hormony.

A czemu Pani się czerwieni?

Chemia daje się we znaki każdej zakochanej parze. Krew nabiera rozpędu, nagle więcej tlenu dostarczane jest do całego organizmu i czujemy się niczym na haju.

Lico różowieje bo nagle dostaje zastrzyk ze świeżej krwi. Amorka zostawcie w niebie. Fenyloetyloamina działa niczym mieszanka dobrej kawy z dodatkiem ecstasy. Hormon powoduje stan odurzenia, sprawiając, że nagle zapominamy o zmęczeniu, ręce zaczynają się pocić, serce gna coraz prędzej a Ty nagle masz wrażenie, że mogłabyś wygrać Xfactora wyśpiewując serenady. Dopamina natomiast odpowiedzialna jest za Twoje obsesyjne myślenie o ukochanym, efekt ‘różowych okularów’, przez które wszelkie wady partnera stają się niewidoczne a ciało lata niczym na skrzydłach. To naturalna amfetamina, której działanie charakteryzuje się również niezdowym kołataniem serca, utratą apetytu i uporczywym myśleniem o używce- w tym przypadku obiekcie miłości.

Noadrenalina- schowaj kawę do szafki!

Ten hormon da Ci dawkę takiej energii, że wszelkie używki staną się zbędne. Euforycznie popłyniesz na fali emocji, pamiętając każde spojrzenie, dotyk czy zachowanie Obiektu. Nagle telefon staje się niodłącznym gadżetem a Ty każdą chwilę spędzasz na wyczekiwaniu wiadomości od ukochanego. Brzmi zachecająco?

Dodaj do tego spadek serotoniny- hormonu szczęścia, który uaktwni się ze zdwojoną siłą jeśli telefon będzie milczał. Tym razem nie przyniesie nam radości tylko rozpacz, która może doprowadzić do jeszcze bardziej obsesyjnych myśli i opanować całe życie, powodując depresję. Przerażenie ogarnia na samą myśl o miłościJ

Nie martw się jednak ów narkotyczny stan, powodowany działaniem hormonów mija po około 1-4 latach. Właśnie dlatego wiele par rozstaje się czy przeżywa poważny kryzys w tym okresie. To uzależnienie od bycia na wiecznym haju!

Tu mogą pomóc tylko endorfiny!

Powodują one poczucie bezpieczeństwa, spokoju, przywiązania. Jeśli one zadziałają mamy szansę na przetrwanie związku. Do tego dołóżmy dawkę oksytocyny i recepta na trwałość związku gotowa. Oksytocyna jest odpowiedzialna za tworzenie fizycznej więzi, wspomagając poczucie zadowolenia płynące z dotyku i bliskości drugiej osoby.  To nie tylko hormon, który działa na mamy po porodzie. Każdy z nas ma przyjemność być pod jego wpływem i cieszyć się ciepłem ukochanej osoby. Hormon napływa w zwiększonej dawce podczas seksu i…karmienia piersią. Może zatem zamiast choroby zwanej miłością do płci przeciwnej, lepiej sobie zafundować malucha?

Testosteron i estrogen rozpali ogień rozkoszy!

Pisząc o chemii miłości, nie możemy oczywiście zapomnieć o testosteronie i estrogenie. Te hormony znamy  wszyscy. Powszechnie wiadomo, że odpowiadają za podniecenie seksualne i jakość życia intymnego. Im wyższy poziom hormonów, tym większa satysfakcja z pożycia w związku.

Niestety wszelkie konflikty, kryzysy, problemy w pracy nie wpływają korzystnie na poziom hormonów wszelkich. W momencie obniżenia substancji, zanika również uczucie zwane powszechnie miłością! Przerażone? Nie martwcie się to tylko teoria naukowaJ

Wszelkie informacje zawarte w artukule są wynikiem dziennikarskiej inwestygacji dotyczącej medycznego punktu widzenia miłości. Pierwiastek duchowy ani wpływ planet nie został uwzlęgniony. Autorka nie odpowiada za niescisłości wynikające z braku adekwatnej siły sprawczej.