Bunt dwulatka- jak okiełznać diabełka?

Autor: Justyna Piechowska-Jóźwiak

Bunt Dwulatka, znacie to pewnie bardzo dobrze, a jeżeli macie w swoich ramionach kilku miesięczne aniołki, gwarantuje Wam, że wkrótce przekonacie się co to znaczy. Będąc mamą dwóch chłopców ( Jaś 4,5 roku; Staś 2 latka) dwukrotnie doświadczyłam zachowań dzieci, które często dla nas dorosłych są niezrozumiałe, bo dlaczego nasze, do tej pory grzeczne dziecko, nagle dostaje ataku histerii podczas codziennych zakupów? Co zrobić w takiej sytuacji? Jak się zachować? A przede wszystkim jak nie dopuścić do tego, żeby takie zachowanie się powtórzyło?

Po buncie Jasia wiedziałam, że u Stasia wkrótce będę musiała zmierzyć się z podobnym zachowaniem. Z pomocą przyszło mi opracowanie brytyjskiej psycholożki z School of Health and Life Sciences w Leicester Polytechnic dr Carol Sutton, która przygotowała ośmiotygodniowy program szkoleniowy dla rodziców i opiekunów „ Jak radzić sobie z trudnymi zachowaniami u dzieci”. Składa się on z 8 książeczek, każda z nich jest przeznaczona na tydzień pracy z dzieckiem.

Pomyślałam, że jeżeli po dwóch miesiącach będę mogła znowu spokojnie wybrać się z moimi dziećmi na zakupy to chętnie podejmę się tego wyzwania.

Najwięcej czasu powinniśmy poświęcić obserwacji złych zachowań u naszego malucha. Najlepiej jest je spisać na kartce i opisywać za każdym razem, kiedy się powtarzają. Ważne jest, aby też przeanalizować to co dzieje się tuż przed wystąpieniem złego postępowania, ale także to co następuje po nim. Nie możemy zapominać, o opisaniu emocji, które temu wszystkiemu towarzyszą i dotyczą nas dorosłych.

W moim wypadku okazało się, że wiele złych sytuacji wynika z nieumiejętności komunikacji ze Stasiem. Za każdym razem kiedy dostawał kolejnego ataku histerii, wcześniej próbował coś ode mnie wyegzekwować, tłumacząc mi bardzo długo w języku zrozumiałym jedynie dla niego. Wyzwaniem stało się zrozumienie własnego dziecka, jego gestów i dźwięków, które z siebie wydobywał. Pamiętajmy, że większość dwulatków, to już zazwyczaj określone istoty ludzkie, które zazwyczaj nie potrafią wyrazić swoich potrzeb za pomocą słów. Zrozumienie własnego dziecka pozwala uniknąć sytuacji konfliktowych.

Dzieci łatwiej zapamiętują dobre zachowania, kiedy wzmocnimy je nagrodą. Dla Stasia, największą nagrodą jest moja słowna pochwała, całus,  pogłaskanie po główce, a nie drobne zabawki czy słodycze. Dzięki prostym i miłym gestom szybko uczył się co jest dobre i warte powtarzania. Kar w stosunku do moich dzieci nie stosowałam nigdy, mam wrażenie, że to jedynie powoduje w nich większą agresje. Kiedy Staś zaczynał wrzeszczeć na całe gardło, ja kucałam przed nim, tak żebyśmy mieli wzrok na tym samym poziomie i stanowczym tonem tłumaczyłam, że takie zachowanie jest niegrzeczne i że sprawia mi przykrość. Następnie starałam się go ignorować, chociaż przyznaje, że w miejscach publicznych było to nie lada wyzwaniem. Przechodnie lubią komentować i osądzać, wielokrotnie słyszałam, że co ze mnie za matka, która nie potrafi uspokoić własnego dziecka. Nie możemy jednak skupiać się w takiej sytuacji na otoczeniu, tylko na rozwiązaniu problemu, Nie bójmy się w uprzejmy sposób zwrócić uwagę osobie, która w tym czasie próbuje uspokoić nasze dziecko. To nasz maluch i my go wychowujemy, dlatego nie możemy sobie pozwolić, żeby ktoś nam w tym przeszkadzał.

Najważniejsze, abyśmy jako rodzice starali się jak najlepiej poznać i zrozumieć swoje dziecko. Pamiętajmy też, że nasze zdenerwowanie odbija się na naszych pociechach i w sytuacjach stresowych nie pozwalajmy sobie na brak opanowania.

Dzięki ostatnim dwóm miesiącom, mogę być pewna, że bunt dwulatka, to pojęcie, które już nas nie dotyczy.