Brutalne morderstwo polskiego noworodka w brytyjskiej prasie

Autor: Gosia Szwed

Marzena Kowalska utopiła swoje dziecko w toalecie bo nie chciała stracić pracy- podaje dzisiejszy Daily Mirror. Jak wspominają koledzy- była wesołą, normalną dziewczyną, która nie wyglądała na kobietę ciężarną. Kobieta, jak twierdziła, poroniła dopóki nie przedstawiono jej wyników sekcji zwłok. Dziecko umarło w wyniku utonięcia. Wyszło na jaw, że zaraz po porodzie w toalecie rodziców, dziecko zostało utopione w misce wody. Kobieta przyznała się do winy. Zapytana o motyw zbrodni, odpowiedziała, że nie chciała stracić pracy. Nie powiedziała o ciąży pracodawcy w obawie przed zwolnieniem z powodu ciąży, bądź konieczności udania się na urlop macierzyński.

Marzena pochodzi z Lubelszczyzny, ze wsi Śniadówka pod Puławami. Dziś rozpoczął się jej proces, również w Polsce.

Zbrodnia okrutna, będzie i kara. Natomiast zachodzę w głowę dlaczego ową sprawą zajmuje się dziś brytyjska prasa. Pod artykułami w Daily Mail i Mirror posypała się lawina komentarzy, oburzenia, które jeszcze bardziej podsyca negatywne nastawienie do polskiego narodu. Artykuły jednak nie wspominają, że sprawa ma miejsce w Polsce, że dotyczy polskiej obywatelki na jej terenie i osądza ją również polski sąd. Nie mówią też o tym, że to był 5 miesiąc ciąży, co w Wielkiej Brytanii kwalifikuje się jeszcze jako wiek aborcyjny. W UK bowiem dozwolona jest aborcja do 24 tygodnia ciąży i nikt tego morderstwem nie nazywa. Nikt nie wie jak trudno w Polsce o umowę o pracę, jak gimnastyką jest czasami jej utrzymanie. Wg mnie sprawa kładzie się także cieniem na Zakłady Azotowe w Puławach. Dlaczego Marzena tak bardzo obawiała się utraty pracy? Czyżby polityka wobec kobiet w ciąży znacznie odbiegała od europejskich standardów?

Żaden z portali nie wspomina również o sytuacji w Polsce, o braku pomocy socjalnej, o dramatycznej sytuacji polskiej wsi, o wysokim bezrobociu i zerowej szansie na znalezienie zatrudnienia w lubelskiej wsi. Dziewczyna pracowała w puławskich „Azotach”. To jedyny duży zakład na owym terenie. Zapewne nie stać jej było na antykoncepcję bo jak wiadomo w Polsce jest bardzo droga. Dziecko urodziło się żywe ale w piątym miesiącu. Nie miało szans na przeżycie. Dziewczyna w szoku utopiła dziecko w misce wody i zadzwoniła po pogotowie, podając informację, że poroniła. Na miejscu stwierdzono jego zgon. Miesiąc później Marzena zgłosiła się do prokuratury i przyznała się do dzieciobójstwa. Biegli orzekli, że w chwili popełnienia morderstwa była w pełni poczytalna.

Wygląda na to, że zbrodnia była zaplanowana. Dziewczynie kończyła się umowa o pracę, nie chciała jej stracić i wylądować na garnuszku rodziców. Oto właśnie jeden z dowodów jak doskonale działa polskie państwo. Zero pomocy, ochrony dla matek z dziećmi. Nie ma mowy o pomocy socjalnej dla rodzin w potrzebie i na terenach gdzie znalezienie zatrudnienia graniczy z cudem. Marzena nie jest jedyną matką, która dopuściła się koszmarnej zbrodni. Nie potrafię pojąc dlaczego rząd zamiast zajmować się szukaniem rozwiązania takich właśnie problemów, zajmuje się aferą z głosami wyborczymi lub/i nieszczelnością systemu informatycznego, który te glosy liczył. Rząd zajmuje się wciąż wiecznie żywymi wyborami, a tymczasem prasa brytyjska urządza sobie na nas nagonkę, byle gdzie, byle coś, byle Pole, Polish, Poland…