Bogini rozpusty w meczecie, czyli Rihanna w Abu Dhabi

Czy gwiazdy mają inne prawa? Jak się okazuje- nie zawsze. Gwiazdy powoli zaczynają posuwać się do ekstremalnej zmiany garderoby. Po tym jak Madonna sięgnęła po dżihab zrobiony z łańcuchów i postanowiła zakryć swoje sexy ciało, Rihanna wpadła na pomysł sesji zdjęciowej na terenie meczetu, oczywiście odpowiednio odziana. Ubrana w czarny kombinezon z kapturem, dodała jedynie niegrzecznie czerowne usta i polakierowane paznokcie.  Nie można zarzucić jej praktycznie nic, poza tym, że zgody na sesję w świętym miejscu meczetu Abu Dhabi zwyczajnie nie otrzymała. I tak nawinęła na języki i oparła się prawu, które rozwiązłych kobiet nie toleruje, przynajmniej na terenie swoich świątyń. Rihanna nie dość, że weszła bez problemu do miejsca kultu, to pozwoliła sobie na ekstrawagancję z migawką. Odkąd pamiętam, zawsze denerwował mnie fakt, że meczety zamykają swe wrota przede mną. Nie tylko chodziło o przykrycie ramion, kolan i potwarzy, ale także o innowierstwo. Nijak bowiem nie mogłam potwierdzić żem znawczyni Mahometa. Zatem błąd popełnił w tym miejscu ten kto ją wpuścił. Słynąca z dość obcesowego stylu życia piosenkarka nie grzeszy bowiem wiedzą na temat zasad panujących w miejscach świętych. Bądź też, jak kto woli, dopuściła się obrazy owego miejsca świadomie, żeby wywołać światowe oburzenie wyznawców Islamu. Jaki to jednak mogło by mieć sens, zważając na fakt, że właśnie koncertuje w krajach arabskich?


Nie wiem czy to kwestia braków w amerykańskiej edukacji, czy też wolność obyczajów rodem z Barbadosu, ale mnie uczono, że świętości szargać nie należy, bo trza żeby święte były. Rozumiem oburzenie hierarchów islamu i ich narzekania. W końcu promować się w murach, gdzie muzułmanin pada na kolana na dywaniku, odziany od stóp do głów, krzyczy, że kocha Allaha, niekoniecznie ma ochotę oglądać pop gwiazdę wygięta w pozie prowokującego kota. I tak moje panie, co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie- poczułam się wyjątkowo niesprawiedliwie potraktowana, jako ta, której do meczetu nie wpuszczają, jako ta, która była gotowa uwiesić siedem chust na głowie, żeby zobaczyć zabytki kultury islamu. Rihanna weszła, pstryknęła fotki i mamy skandal- bogini rozpusty myślała, że jest wyjątkowo grzeczna bo założyła czarne wdzianko. Tylko nie przewidziała, że ma arabskich fanów na Instagramie i zamieszczając swoje rozwiązłe zdjecia znajdzie się na stosie krytyki, nie tylko wyznawców islamu.

GS